6

Serial Cobra Kai wyprowadza trzecie celne uderzenie. Recenzja nowego sezonu

Kto by pomyślał, że serial bazujący na kultowych w pewnych kręgach kinowych filmach z lat 80. ubiegłego wieku będzie się cieszył tak dużą popularnością? Trzeci sezon Cobra Kai pokazuje, że twórcy nie powiedzieli jeszcze wszystkiego i potrafią trzymać poziom.

Cobra Kai to serial bazujący na kinowej trylogii Karate Kid. Nie wiem czy po tylu latach jest sens opowiadać co to za filmy, zna je bowiem każdy miłośnik „kina walki”, choć z niesamowitymi scenami pojedynków czy gwiazdami kina akcji nie miały zbyt wiele wspólnego. Ujmowały jednak prostymi opowieściami, pozwalały poczuć się jak nastolatek, który z popychadła stał się mistrzem karate. Mam do tej serii ogromny sentyment, dlatego pierwszy sezon Cobra Kai przywitałem z otwartymi ramionami. To kontynuacja przygód znanych z filmów bohaterów, o tyle specyficzna, że wcielili się w nich ci sami aktorzy. Tym razem jednak to oni mają nastoletnie dzieci, ale mimo upływu lat sprawy z przeszłości nie zostały zapomniane.

Przeczytaj też: Recenzja pierwszego sezonu serialu Cobra Kai

Początkowo serial trafił na platformę YouTube Premium i tam też się z nim zapoznałem – najpierw kupując pojedyncze odcinki pierwszego sezonu, drugi zaliczyłem błyskawicznie korzystając z okresu próbnego abonamentowej usługi YT. Cobra Kai została jednak przejęta przez Netflix, co było moim zdaniem kapitalną decyzją – a przy okazji poszerzyło grono odbiorców. Nowe odcinki wychodzą już pod banderą NF, ale kompletnie tego nie czuć. Jest ten sam feeling, klimat i ten sam nieco „przaśny” poziom produkcji, pasujący jednak idealnie do tego pomysłu.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły trzeciego sezonu, ale pewne rzeczy opowiedział już zwiastun. Zobaczycie walkę Migueala o powrót do pełnej sprawności po wypadku z finałowego odcinka drugiego sezonu. Razem z Danielem polecicie na Okinawę, zobaczycie też niejedno starcie między dzieciakami z lokalnego liceum. Zgodnie też z oczekiwaniami powrót psychopatycznego Johna Kreesa wprowadzi w All Valley spore zamieszanie. Będzie się działo!

Cieszę się, że producentom nie zabrakło pomysłów i sięgają głębiej starając się znaleźć jak najwięcej powiązań z filmową trylogią. Zobaczycie więc kolejne powroty znanych bohaterów, bardzo dobrze wpasowane w aktualną opowieść. I ponownie – to ci sami aktorzy, co jest bez wątpienia jednym z najmocniejszych punktów Cobra Kai. Świetnym pomysłem były też wojenne wspomnienia Johna, dzięki którym widz dowie się w którym dokładnie momencie założyciel oryginalnego Cobra Kai stał się takim draniem.

Cobra Kai to wciąż dość lekki serial z niezbyt wyszukanym humorem, raczej kiepską choreografią walk, zahaczający jednak o trudniejsze tematy – na tyle jednak delikatnie żeby nie przytłaczać widza. To jednak nie brak pomysłów, środków czy wyczucia, ale bardzo celowe działanie by odpowiednio trzymać się konwencji i zbliżyć do niezbyt ambitnych kinowych oryginałów. I z tego zadania wywiązuje się moim zdaniem idealnie. Nie lepiej, nie gorzej niż dwa poprzednie sezony – utrzymuje ten sam poziom. Uspokajam więc, jeśli podobały Wam się wcześniejsze odcinki, te obejrzycie tak jak ja – w jeden lub dwa dni.

Przeczytaj też: Recenzja drugiego sezonu serialu Cobra Kai

Trzeci sezon Cobra Kai najlepszy? Niekoniecznie

W trzecim sezonie brakowało mi na dobrą sprawę tylko jednej rzeczy, ale nie wierzyłem, że twórcy będą w stanie mi ją dostarczyć. Chodzi o świeżość pomysłu, która najbardziej dawała o sobie znać kiedy serial debiutował, była w pewnym stopniu wciąż obecna w drugiej części, a całkowicie zniknęła w trzeciej. Z drugiej strony dzięki wcześniejszym odcinkom, przy nowych czułem się jak ryba w wodzie, a znani już bohaterowie wydawali mi się znajomi. Dobrze oglądało się ich przemianę i wspominało z nimi stare czasy. Jednak niezależnie od tego jak dobry jest trzeci sezon, jako najlepszy wciąż wskazałbym pierwszy – poza świeżością choćby dlatego, że wywrócił do góry nogami szufladkowanie filmowych bohaterów na dobrych i złych.

Ale naprawdę nie jestem w stanie nie docenić konsekwencji w opowiadaniu tej niezbyt zawiłej i niespecjalnie ambitnej historii. W ramach gatunku wszystko ma tu ręce i nogi, w praktycznie każdym przypadku sensowny ciąg przyczynowo skutkowy. Ale zachwyca dbałość o detale związane z kinowymi filmami. Powroty bohaterów znanych z oryginalnej trylogii to nie tylko miłe urozmaicenie, ale sensowna decyzja mająca wpływ na fabułę serialu. Ot choćby wycieczka Daniela (z jednym „l”) na Okinawę, która odbija się na dwóch ważnych wątkach serialu.

Obawiałem się o ten sezon, szczególnie po zwiastunach. To wciąż tak zwana teen drama, cały czas trzyma wizualny poziom tańszego serialu ,ale idealnie wpisuje się w gatunek i styl, który zapoczątkowała przy okazji pierwszego sezonu. A końcówka trzeciego zapowiada mocne uderzenie w czwartym, na który z niecierpliwością czekam. Nowe odcinki Cobra Kai to kolejne świetne godziny przed ekranem, przede wszystkim dla fanów kinowej trylogii Karate Kid. I choć pełną moc Cobra Kai poczują jedynie osoby znajdujące w poszczególnych odcinkach nawiązania do filmów to jeśli macie za sobą poważniejsze seriale, ten mogę polecić każdemu, kto lubi lekkie, zabawne i niezbyt angażujące opowieści