16

Co uratuje Apple? Inteligentne buty

Od wczoraj obserwuję w Sieci festiwal analiz poświęconych Apple, który można skwitować słowami: jest dobrze, czyli źle. Pisząc tekst o wynikach korporacji z Cupertino przeczuwałem, że analitycy i dziennikarze nie odpuszczą, ale nie spodziewałem się, iż cała sprawa doprowadzi do takiego tąpnięcia na giełdzie. W chwili, gdy stukam w klawiaturę, papiery wartościowe amerykańskiej firmy potaniały […]

Od wczoraj obserwuję w Sieci festiwal analiz poświęconych Apple, który można skwitować słowami: jest dobrze, czyli źle. Pisząc tekst o wynikach korporacji z Cupertino przeczuwałem, że analitycy i dziennikarze nie odpuszczą, ale nie spodziewałem się, iż cała sprawa doprowadzi do takiego tąpnięcia na giełdzie. W chwili, gdy stukam w klawiaturę, papiery wartościowe amerykańskiej firmy potaniały o kilkanaście procent. Apple pozostaje chyba szybko znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie, które zadowoli ludzi na całym świecie…

Zacznę od tego, że nie jestem wielkim fanem Apple i nie używam ich sprzętu. Niniejszy wpis nie jest wyrazem jakiegoś żalu, lecz zwykłego zdziwienia. Firma prezentuje raport, z którego wynika, że w jednym kwartale zarobili kilkanaście miliardów dolarów (Google nie zarobiło tyle przez cały rok), sprzedali kilkadziesiąt milionów sztuk swoich produktów, nie zaliczyli wpadki, której spodziewało się wielu obserwatorów i znawców branży, a jednak zostali srogo ukarani. Od jakiegoś czasu rosła presja ze strony akcjonariuszy firmy, domagających się nowych produktów i podboju kolejnych rynków, a teraz zapewne to ciśnienie stanie się jeszcze większe.

Lud chciał małego iPada i go dostał (vox populi, vox Dei). Czy Aple zdecyduje się zatem na wypuszczenie taniego iPhone’a? Albo dużego iPhone’a (czyli wielordzeniowego produktu z wielkim ekranem)? Może padnie na telewizor, o którym mówi się już od kilku dobrych lat? Wszak rozmyślał (a może też pracował) nad nim Steve Jobs, a jakiś czas temu Tim Cook stwierdził, że telewizja, którą znamy to relikt przeszłości. Mówiono też o inteligentnym samochodzie i pewnie kilku innych projektach nagromadzonych na przestrzeni ostatnich lat. Czytając wczorajsze doniesienia na temat Apple w oczy rzucił mi się jeszcze jeden pomysł – inteligentne buty.

Okazuje się, że Apple opatentowało inteligentne buty wyposażone m.in. w czujniki, których zadaniem jest śledzenie zużycia obuwia. Produkt miałby otrzymać własny procesor oraz wyświetlacz do przekazywania informacji (choć na tym nie koniec – moduły sieci bezprzewodowych przekazywałyby dane na smartfon czy tablet). Buty zasilałaby wbudowana bateria lub własny generator (to może zbyt duże słowo – napiszę po prostu, że użytkownik nie musiałby ich ładować). Po co nam takie obuwie? Wbrew pozorom, powodów jest całkiem sporo.

buty

Po pierwsze, ochrona – buty będą kontrolowały poziom zużycia materiałów, z których zostały wykonane. Wiadomo, że buty po jakimś czasie nie są już wygodne (inna sprawa, że ostatnimi czasy powstaje coraz więcej butów, które nigdy nie będą wygodne i praktyczne), a przy tym nie gwarantują stopie/nodze odpowiedniego bezpieczeństwa i można sobie w nich zrobić krzywdę. Aby do tego nie dopuścić, inteligentny but poinformuje nas, że czas konkretnego elementu minął i należy go wymienić. Albo pozbyć się pary, bo nic już się z nią nie da zrobić. Po drugie, informacja. Chcesz wiedzieć, ile dzisiaj przeszedłeś (dotyczy tylko pokonanego dystansu – na pytania natury egzystencjalnej but raczej nie odpowie)? Ile wykonałeś kroków? W jakim tempie chodziłeś, jaki ciężar niosłeś? To tylko przykłady pytań, na które inteligentny but może odpowiedzieć.

Temat brzmi oczywiście dość śmiesznie i nie należy się spodziewać, że projekt zostanie wdrożony do realizacji (ciekawe, jaki odsetek patentów Apple i innych firm jest faktycznie wykorzystywany – ktoś ma takie informacje?), ale z drugiej strony, tonący brzytwy się chwyta. A skoro amerykańska firma znalazła się w takich tarapatach (przynajmniej tak przekonują niektórzy), to może i oni chwycą się swojej brzytwy. Apple mogą już uratować tylko inteligentne buty – jeśli się nie zdecydują na ich produkcję, to… sami wiecie.

Źródło zdjęcia: thisiscentralstation.com