13

Co przetrwało na moim telefonie jeśli chodzi o gry mobilne

Nie jestem maniakiem jeśli chodzi o gry mobilne, doceniam kunszt i włożone w nie pracę ale bardzo rzadko coś na dłużej mnie angażuje. Jeśli jednak są już takie pozycje to moim zdaniem są one na tyle wyjątkowe, że warto się nimi z wami podzielić. Od razu uprzedzam, że dla mobilnych maniaków nie będzie to nic […]

Nie jestem maniakiem jeśli chodzi o gry mobilne, doceniam kunszt i włożone w nie pracę ale bardzo rzadko coś na dłużej mnie angażuje. Jeśli jednak są już takie pozycje to moim zdaniem są one na tyle wyjątkowe, że warto się nimi z wami podzielić. Od razu uprzedzam, że dla mobilnych maniaków nie będzie to nic odkrywczego ale są to pozycje które na dłużej zagościły na moim telefonie (w przeciwieństwie do dziesiątek gier, które po dwóch minutach trafiały do kosza).

Generalnie rozrywka mobilna to dla mnie cały czas dodatek i gadżet – taki przerywnik aby się na chwilę zrelaksować czy zabić czas czekają na coś. Bardzo rzadko trafiają się tytuły do których z premedytacją usiądę w domu aby chwilę zagrać czy też kontynuować zapisaną wcześniej grę. Widzę w tym pewien problem dla tej branży, problem z którym potrafią sobie poradzić tylko naprawdę nieliczni twórcy. Przy tym wszystkim ceny gier powodują że dużo szybciej jesteśmy w stanie zrezygnować z danej pozycji i zacząć szukać czegoś nowego. Niesamowicie trudno jest zbudować lojalność do danej serii o ile w ogóle o seriach możemy mówić (są to chyba naprawdę pojedyncze przypadki).

Przechodząc jednak do gier w które gram cały czas:

GTA III

 

Zacznę od nowości, bo te każdy lubi najbardziej. Nie wiem jak udaje się na tych małych ekranach odtworzyć grywalność z PC, ale się udaje. GTA III nawet na małym iPhonie jest grą wciągającą, do sterowania należy się przyzwyczaić, syn też narzekał że nie widać na ulicach motorów. Poza tym zabawa jest naprawdę przednia i gorąco was zachęcam do zainwestowania w tę pozycję. (recenzja na AntyApps)

Jetpack Joyride

 

Niby głupia platformówka, ale wciąga. Tym bardziej, że bije się rekordy i ten element naprawdę pobudza do kolejnej i kolejne gry. Moi synowie zagrywali się w tę grę bardzo dług (jak na nich oczywiście). Cała zabaw polega na skakaniu i strzelaniu do przeciwników, choć w gruncie rzeczy grając nieco dłużej skupiamy się właściwie tylko na dojściu jak najdalej. Wsparcie w postaci odrzutowego plecaka, specjalnych kombinezonów i innych dodatków jest bardzo pomocne ale i tak na końcu liczy się tylko refleks. Idealne do grania na przystanku czekając na autobus czy w poczekalni u dentysty :)
(recenzja na AntyApps)

Bike Baron

 

To gra w którą razem z synkami grami do dziś. est Jest to prosta zabawa w przejechanie toru przeszkód na motorze i walka z siłami grawitacji, podobnie jak to było niegdyś w legendarnej już Elastomanii. Początkowo zabawa wydaj się wręcz trywialna, jednak później z planszy na planszę jest coraz trudniej. Do tego wszystkiego Bike Baron to więc bardzo dobra grywalność plus świetna oprawa graficzna. Jeśli nie graliście to gorąco polecam – co jest fajnego w tej pozycji to fakt, że zabawy mamy na długie godziny (plansz ciągle przybywa a na dodatek możemy je tworzyć sami).
(recenzja na AntyApps)

Sprinkle

 


To kolejna gra, w którą gramy w domu do tej pory. Świetny pomysł, bajeczna grafika i bardzo dobra fizyka. W grze sterujemy wieżą, na której zamontowany jest wąż strażacki. Zadaniem jest oczywiście gaszenie pożaru. Przesuwając palcem na wysokości wozu strażackiego ustawiamy wysokość, na której będzie wąż. Dotykając ekranu w każdym innym miejscu możemy łatwo ustawić kąt, pod którym będzie leciała woda. Aby uruchomić strumień H2O musimy nacisnąć czerwony przycisk znajdujący się w prawym dolnym rogu. I znowu na początku idzie aż za łatow, jednak z levelu na level trzeba się coraz bardziej napracować aby ugasić wszystkie źródła pożarów. Gra się bardzo przyjemnie, poziomów jest bardzo. Warto grać. (recenzja na AntyApps)

Zombie GS (gunship)

 

Zaskakujący tytuł. Na początku myślałem, że to kolejna durna rozwałka zombie jakich pełno. Okazało się jednak, że Zombie GS to tytuł bardziej przemyślany. Jako operator broni w latającej fortecy (jakiś bombowiec pewnie) musimy obronić naziemny bunkier i biegnących do niego ludzi przez zombie. Widok na całą plansze mamy z góry, ludzie to białe punkciki, zombie ciemne. Do wyboru mamy kilka rodzajów broni, karabina, pociski siejące większe zniszczenie itp. Gra polega na tym aby ochronić ludzi biegnących do bunkra i sam bunkier. Grafika i sposób gry to elementy które sprawiają, że gra wciąga i wbrew pozorom nie jest ani łata ani też nie bazuje jedynie na refleksie (bardziej na orientacji i planowaniu odpowiedniego kalibru do ostrzału i danej sytuacji).