40

Zamiast konsoli apka na telewizorze. Czekałem latami i się doczekałem!

Z wielu powodów zapamiętamy 2021 rok, ale moim najpoważniejszym kandydatem do wydarzenia roku będzie sprowadzenie konsoli do postaci aplikacji na telewizorze. Internet i pad to wszystko, co mi potrzebne.

Nie napiszę, że Stadia wzbudziła moje zainteresowanie usługami grania w chmurze, bo już od dawna korzystałem z NVIDIA GeForce Now na komputerze i Shield TV, ale faktem jest, że po premierze usługi Google wszystko nabrało tempa. Pomimo niemałych problemów po drodze, Stadia zdołała nieco rozkręcić ten rynek i dla wielu osób stała się synonimem cloud gamingu.

To będzie chyba najważniejszy moment w historii Google Stadia

Owszem, chociażby na rynku amerykańskim mamy jeszcze Amazon Luna, a w niektórych krajach Europy niemałym powodzeniem cieszy się PlayStation Now, ale YouTube czy Reddit zapełniły się dyskusjami na temat grania przez Internet po tym, jak Stadia postanowiła zmienić zasady gry. Szybsza ekspansja, inne zasady i prostota sprawiły, że dopiero o Stadii można było powiedzieć, iż pozwalać grać na czym chcemy. Konkurencja też posunęła się do przodu, ale katalizatorem dla tych zmian był ruch Google.

Cloud gaming ma wady i zalety, jak wszystko inne

Uznałem Stadię za swoją ulubioną konsolę wiele tygodni temu i doskonale zdaję sobie sprawę z zarzutów, które stawiane są tej usłudze. Część z tych obaw podzielam i ja, bo wiem, że przyszłość usługi w dużym stopniu zależy od widzimisie włodarzy firmy, którzy pewnego dnia mogą wyciągnąć wtyczkę i jestem bardzo ciekaw tego, jak w takiej sytuacji zrekompensowano by inwestycje dokonane przez graczy. Na 100% zwrot wydanych pieniędzy bym nie liczył, a jaka może być alternatywa? Pocieszające jest to, że coraz więcej znaków wskazuje jednak na to, że Stadia ma się dobrze i będzie przeć do przodu, jednocześnie mobilizując konkurencję do działania.

Google Stadia to moja nowa ulubiona konsola. Tylko pozwólcie mi wytłumaczyć

Wśród nich na największego rywala wyrasta Xbox z Projektem xCloud, a mnie ta dynamika działań bardzo cieszy, bo czas najwyższy, by cloud gaming przestał być ciekawostką i rozwiązaniem dla geeków. O sukcesie Netfliksa, który postawił wszystko na streaming w czasach, gdy wszyscy reagowali na tę decyzję pukaniem w czoło, zdecydowała wszechobecność i multiplatformowość. Tego rodzaju usługi muszą być przystępne i łatwo dostępne, by można było docenić ich prawdziwą wartość. Aplikacje Netfliksa na smart TV zmieniły wszystko i pod wieloma względami pozostają niedoścignione przez konkurentów. Nie wyobrażam sobie, by z graniem w chmurze mogło być inaczej.

Masz Stadię i Xboksa, po co ci konsola?

Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym nowy użytkowników telewizora smart dokonuje pierwszej konfiguracji urządzenia. Podłączenie do Internetu, logowanie na konta i przegląd możliwości telewizora to kolejno podejmowane kroki. Ten ostatni to oczywiście przeklikanie się przez aplikacje dostępne na smart TV. Dziś już wiemy, że wśród nich za jakiś czas znajdą się Google Stadia i Xbox, a któregoś dnia może do nich dołączyć PlayStation Now. Dla niektórych może być to szokujące, dla innych nieprawdopodobne, bo klienci spodziewać się będą raczej aplikacji towarzyszących usługom, a nie zastępujących sprzęt.

Xbox działa w chmurze, a ja gram na pececie – sprawdzam streaming przed premierą

Tymczasem po uruchomieniu jednej z nich okaże się, że wykupując pojedyncze tytuły lub aktywując subskrypcję otwieramy drzwi do gier, które znamy z konsol czy pecetów. Jeśli usługa będzie działała prawidłowo i nie rozczaruje użytkownika już na początku przygody to część osób pozostanie przy takim modelu na dłużej. Wybór chmury nad sprzęt ma swoje wady i wspomniana zależność od losów usługi czy korporacji to tylko wierzchołek góry lodowej, ale z drugiej strony zapominamy na lata o zakupie nowego sprzętu, nie interesują nas aktualizacje gier czy oprogramowania, nie obawiamy się braku kompatybilności. Mam ochotę grać, to włączam grę i gram.

Ale chmura jest awaryjna i jak można polegać na Internecie?!

Spodziewam się sporego odzewu tych osób, które nie wyobrażają sobie zależności od infrastruktury czy formy serwerów, ale czy przez ostatnią dekadę nie staliśmy się zupełnie zależni (generalizując) właśnie od tych czynników jeśli chodzi o muzykę lub filmy? Nie oglądacie i nie słuchacie wszystkiego online? Kiedy ostatnio kupiliście album na CD lub film na Blu-ray (nie zapytam o DVD, nie liczcie na to)? Gdy dostawca Internetu będzie mieć awarię, to jak wiele treści tego rodzaju macie do własnego użytku na nośnikach fizycznych? Czy chociaż przez tydzień będziecie mieli co oglądać i czego posłuchać?

Microsoft zapowiada aplikację Xbox i przystawkę do TV, by grać w chmurze

Jestem entuzjastą takich wydań i trochę kolekcjonerem, więc ewentualny zarzut w moim kierunku o bycie zaślepionym chmurą będzie zupełnie nietrafiony. Nie twierdzę też, że cloud gaming to rozwiązanie dla każdego i choć sam jestem jego ogromnym sympatykiem, to prędko nie zrezygnuję z klasycznych konsol czy peceta. Trudno jednak nie dostrzec korzyści, jakie daje chmura, gdy mówimy o zwykłym komforcie grania, gdy nie chcemy tracić czasu na nic poza samą tą przyjemną czynnością. Niezależnie od urządzenia mogę kontynuować rozgrywkę, wybieram grę na padzie lub używam myszki i klawiatury i nie muszę podejmować tej decyzji przed zakupem konkretnego tytułu. Nie ma bowiem znaczenia, czy uruchomię ją w przeglądarce czy na tablecie.

Zamiast konsoli appka na telewizorze

A już niedługo będziemy mogli po prostu usiąść przed telewizorem i z menu systemu wybrać jedną z usług grania w chmurze, jakbym przełączał źródło sygnału na jedną z konsol. Tylko że ta konsola oddalona jest ode mnie prawdopodobnie setki kilometrów, a ja nie będę potrzebował niczego poza podłączonym do telewizora pada. Stadia zmierza na Android TV (już 23 czerwca), a w tym roku pojawi się także aplikacja Xboksa na smart TV (jeśli miałbym przewidywać, to w pierwszej kolejności trafi na Tizena i telewizory Samsunga).

Google Stadia w Polsce. Jak to działa? Wszystko, co musisz wiedzieć

Co więcej, Microsoft dostrzega taki potencjał w Projekcie xCloud, że wprowadzi na rynek sticka (niewielki gadżet wpinany w port HDMI), który będzie służył tylko do streamowania gier z Internetu. Dokładnie o tym pisałem kilka miesięcy temu i dokładnie coś takiego mi się marzyło. A to przecież zaledwie początek ery cloud gamingu, gdy wspólnie wpływamy na to, jak ich przyszłość będzie wyglądać.

Więcej z kategorii Cloud gaming: