257

Ciemne chmury nad InPostem

Na efekty utraty przesyłek sądowych przez InPost nie trzeba było długo czekać. W opublikowanej wczoraj decyzji o restrukturyzacji działalności przez Zarząd spółki możemy przeczytać o mocnych cięciach w segmencie przesyłek listowych.

W wyniku utraty kontraktu sądowego zredukowano liczbę oddziałów o 45%, rozumiem, że chodzi o punkty odbioru przesyłek, typu kioski itp. oraz zwolnień pracowników na poziomie 40%.

Sama redukcja „oddziałów” i zatrudnienia nie przyniosła efektu i Zarząd podjął decyzję o dalszych zmianach:

  1. Wypowiedzenie nierentownych umów na obsługę przesyłek listowych, o najniższych stawkach jednostkowych.
  2. Dalszą redukcję kosztów centralnych.
  3. Ograniczenie obszaru działania do głównych miast w Polsce, co szacunkowo zmniejszy obsługiwane wolumeny listów o ok. 30%, a których obsługa generuje ok. 50% bezpośrednich kosztów dystrybucji.
  4. Renegocjację obowiązujących umów z perspektywy obsługiwanych wolumenów korespondencji i ich cen.
  5. Przeniesienie do infrastruktury kurierskiej obsługi listów poleconych dla sektora e-commerce doręczanych na terenach poza aglomeracyjnych, co stanowi ok. 30% ich wolumenu.
  6. Budowanie księgi popytu na usługi listowe świadczone przez InPost S.A. na rok 2017.

Samo ograniczenie działalności do największych miast w Polsce brzmi już dramatycznie, choć to już było jednym z zarzutów wcześniej, że w mniejszych miejscowościach był problem z doręczaniem i odbiorem przesyłek listowych. Ta deklaracja świadczy więc o jeszcze większym ograniczeniu dostępu do usług InPostu w zakresie doręczeń listowych.

Powyższy komunikat nie pozostał też bez reakcji giełdy i dziś ceny akcji InPostu spadły aż o 22.60% do poziomu 13,70 zł za akcję.

Czy sama restrukturyzacja segmentu przesyłek listowych pomoże InPostowi stanąć na nogi? Ciężko dziś wyrokować ostatecznie. Dotychczasowy rozwój firmy był nad wyraz obiecujący, jednak obecny stan pozwala stwierdzić, że sam kontrakt na sądowe przesyłki polecone okazał się chybionym kierunkiem rozwoju. InPost zawsze chwalony był za pomysł z paczkomatami, klienci byli wręcz zachwyceni takim rozwiązaniem, jednak z chwilą objęcia doręczeń poleconych, które przyszło nam zwykle poszukiwać po osiedlach w dziwnych miejscach, posypały się gromy, przez co InPost stracił sporo na wizerunku.

To polska firma, której istnienie przyczyniło się przecież do wzrostu konkurencyjności oferty Poczty Polskiej, nie chciałbym więc szerzyć tu jakieś pesymistycznych wizji. Mam szczerą nadzieję, że w najbliższym czasie skupią się jednak na tym, co im wychodzi najlepiej, czyli na Paczkomatach i na tym zbudują od nowa solidne fundamenty pod dalszy rozwój spółki.