64

Ciekawy pojedynek dwóch epok mobilnej fotografii

Obecność aparatu w telefonie komórkowym już nikogo nie dziwi. Dla wielu osób jest to tak naprawdę jedyny aparat jaki posiadają i jest to całkowicie świadomy wybór, umotywowany między innymi wygodą i ciągłą dostępnością, bo telefon towarzyszy nam przez cały czas. Na przestrzeni lat mobilna fotografia stała się znacznie lepsza, dlatego postanowiłem porównać dwa najlepiej wspominane przeze mnie modele telefonów dysponujące świetnymi kamerami.

Zrozumiem, jeżeli mój wybór przedstawiciela “poprzedniej epoki” nie przypadnie wszystkim do gustu . Sony Ericsson K800i, telefon Bonda z Casino Royale, posiadał wielu naprawdę silnych rywali, w tym Nokię N73, której tak naprawdę o mało sam nie nabyłem, dokonując wyboru właśnie pomiędzy produktem szwedzko-japońskiej spółki, a produktem Finów. Sporą rolę odegrały tu jednak takie argumenty jak obecność ksenonowej lampy błyskowej, a więc takiej z prawdziwego zdarzenia, spory asortyment opcji i funkcji samego aparatu oraz… sentyment, ponieważ jako poprzedni w mojej kieszeni gościł Sony Ericsson K700i.

1

Mobilne wcielenie marki Cyber-shot

“Osiemsetka” w rok po swojej premierze doczekała się poprawionej wersji, czyli modelu K810i, a na rynku pojawił się także jej następca – K850i. Rozdzielczość kamery w modelach K800i/K810i wynosiła 3,2 megapiksela, co na tamten moment było naprawdę niezłym rezultatem, w porównaniu do najpopularniejszych kamer 0,3mpx w najtańszych modelach i 2 megapikseli z telefonów ze średniej półki. Zaprezentowany w 2007 kolejny model serii Cyber-shot, wspomniany K850i, nie sprostał oczekiwaniom użytkowników. Zwiększona rozdzielczość kamery do 5 megapikseli nie szła w parze ze znacznym polepszeniem jakości zdjęć, a takie cechy jak automatyczna przesłona, nowa platforma “A2” oraz dotykowe przyciski znajdujące się pod ekranem należały do najczęściej przywoływanych mankamentów tego modelu.

Wielu z posiadaczy K800i, w tym ja, nie zdecydowało się na wymianę swojego telefonu na nowszy model, a biorąc pod uwagę działania bardzo ambitnych i aktywnych grup zajmujących się rozwijaniem oprogramowania dla K800i, nie było nad czym się zastanawiać. Zestaw sterowników pod nazwą “Raiderski” wznosiły możliwości aparatu w K800i na wyżyny, które były niedoścignione również dla wielu znacznie nowszych modeli konkurencji. W modelach z serii Cyber-shot, czyli marki jednoznacznie kojarzonej z aparatami cyfrowymi od Sony, znalazły się “mobilne” odsłony funkcji i rozwiązań dostępnych w aparatach, między innymi opcji Best-pic, która umożliwiała wykonanie serii zdjęć w bardzo krótkich odstępach czasu.

Coraz popularniejsze „point and shoot”

Nie będę ukrywał, że nie jestem profesjonalnym fotografem. Jednak przy wyborze mojego kolejnego telefonu zawsze sugeruję się jego fotograficznymi możliwościami, ponieważ lubię robić zdjęcia, wydaje mi się że “mam oko” i od czau do czasu uda mi się uwiecznić coś ciekawego na zdjęciu. Przy takich potrzebach nie zdecydowałem się jeszcze na inwestycję w aparat z prawdziwego zdarzenia, ale być może już niedługo ulegnie to zmianie. Wiele osób puka się w czoło zauważając, że towarzyszący mi aparat podczas dłuższych wyjazdów i wizyt w ciekawych krajach to ten, który znajduje się w telefonie. Jak mówiłem jednak, w miarę możliwości, staram się by był to jeden z lepszych dostępnych na rynku, ponieważ traktuje to jako zakup 2 w 1 i zabierając ze sobą telefon, zabieram także niezłą kamerę.

Jest to też po prostu wygodne, ponieważ wybierając się na przykład na wieczorny spacer ulicami obcego miasta, wiem że mogę w każdej chwili szybko zrobić zdjęcie i umieścić aparat z powrotem w kieszeni. Nie chcę nikomu wmówić, że zdjęcia z telefonu będą lepsze niż z topowych lustrzanek, kompaktów i innych aparatów, lecz nie można też ignorować faktów, że aparaty w telefonach/smartfonach stają się coraz lepsze i dla wielu osób są one wystarczające. Łatwość obsługi to również ważny aspekt takich urzadzeń, ponieważ prosząc kogoś o zrobienie nam zdjęcia nie musimy tłumaczyć obsługi mniej lub bardziej skomplikowanego aparatu. Z doświadczenia wiem jednak, że i telefon jest dla wielu wyzwaniem, jeżeli chodzi o zrobienie dobrego zdjęcia, a najczęściej spotykanym problemem jest poruszone zdjęcie.

Sony Ericsson K800i vs. iPhone 5

Korzystając z fantastycznej pogody i jednodniowego wypadu poza miasto, zdecydowałem się na porównanie możliwości mobilnych aparatów i jako przedstawicieli swoich “epok” wybrałem opisywanego Sony Ericssona K800i i iPhone’a 5.

W odróżnieniu od telefonu szwedzko-japońskiej firmy, smartfon Apple stawia na automatykę przy robieniu zdjęć. Podejście firmy z Cupertino jest w pełni zrozumiałe – wyciągając telefon z kieszeni chcemy po prostu zrobić dobre zdjęcie, nie zajmując się ustawieniem całego zestawu funkcji. K800i oferuje naprawdę szeroki wachlarz ustawień, w tym wiele trybów robienia zdjęć (zwykły, panorama, Best-Pic, ramki) oraz możliwe jest też zastosowanie predefiniowanych ustawień dla fotografowania w ciągu dnia, nocą, dokumentu, krajobrazu itd. Podczas tego “pojedynku” jedynym ustawieniem, z którego korzystałem to funkcja ustawiania ostrości. W kilku przypadkach wybierałem opcję “nieskończoność”, zaś przy zdjęciach z bliskiej odległości korzystałem z funkcji “makro”. Nie było to jednak regułą, gdyż wiele zdjęć zrobionych zostało przy pełnym automatyce.

Rezultaty pojedynku nie są zaskakujące, choć pewne niuanse nie były tak łatwe do przewidzenia. Pierwszą różnicą, która jest najbardziej zauważalna wykonując zdjęcie jednocześnie obydwoma aparatami to prędkość. “Złapanie” ostrości i zapisanie zdjęcia zajmuje średnio o 2-3 sekundy dłużej na K800i. Jest to w pełni zrozumiałe, biorąc pod uwagę przepaść technologiczną pomiędzy telefonem z 2007 roku i smartfonem z 2012 roku. Samo uruchomienie aparatu to także różnica od 1 do 3 sekund, czego konsekwencją może być naturalnie przegapienie dobrej okazji do zrobienia zdjęcia. A jak wygląda kwestia jakości zdjęć jeśli dysponujemy wolnym czasem i zdjęcia wykonujemy na spokojnie?

Ze względu na niższą rozdzielczość kamery jaką dysponuje K800i, zdjęcia wykonane tym telefonem posiadają mniejszą ilość detali. W porównaniu do zdjęć z iPhone 5 różnica jest od razu zauważalna, w mojej ocenie, przy 8 na 10 przypadków. Mowa oczywiście o sytuacji, w której zdjęcia są pomniejszone do jednakowych rozdzielczości i przyrównane do siebie. Znacznie ważniejszymi czynnikami są tutaj jednak ekspozycja, balans bieli i kolorów. W tych aspektach wygrywa oczywiście iPhone, choć szczerze mówiąc spodziewałem się jeszcze większego zróżnicowania pomiędzy fotografiami z obydwu urządzeń. Dlatego wyniki mojego małego “pojedynku” są dla mnie miłym zaskoczeniem.

Zdjęcia po lewej – K800i, zdjęcia po prawej – iPhone 5.









Zdjęcia z bliskiej odległości, to kategoria w której iPhone po prostu zachwyca, a K800i nawet przy ustawieniu trybu makro nie może się z nim równać. Nie mniej, wystarczy spojrzeć na dwie porównawcze fotografie, by zauważyć że nie może być mowy o tragedii. Zdjęcia z K800i “cierpią” na wspomnianą mniejszą szczegółowość, lecz i tak możliwe jest uchwycenie oczekiwanych detali. Gdybym poświęcił jeszcze więcej czasu na wykorzystanie wszystkich możliwych funkcji oferowanych przez “aplikację” aparatu w K800i, zdjęcia byłby zapewne jeszcze lepsze. Po delikatnej obróbce na komputerze można by w miarę możliwości zbliżyć się do jakości zdjęć z iPhone’a, lecz postanowiłem skupić się na porównaniu możliwości aparatów przy wykorzystaniu ustawień automatycznych.

Jak napisałem, podejrzewać można było, że iPhone pod wieloma względami pobije jakością wykonywanych nim zdjęć, to co zaoferuje nam K800i. Mimo to, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, jak blisko w wielu sytuacjach możliwości K800i były w stanie dorównać smartfonowi sprzed 18 miesięcy. Dla sporej grupki osób, pomijając niższy poziom szczegółów, fotografie z Sony Ericssona wyglądają nawet bardziej naturalnie, aniżeli te zrobione iPhonem. Nie wiem, czy zdecydowałbym się dziś zabrać ze sobą K800i w roli głównego aparatu (większość z Was uznałaby to nawet w pewnym stopniu za „szaleństwo”). Tak naprawdę, to głównym powodem dla którego bym tego nie zrobił to szybkość wykonywania zdjęć. Zbyt dużo cennych wspomnień mogłoby w wtedy po prostu uciec, więc nie będę ryzykował. W innych okolicznościach mogę się jednak skusić, by zabrać go ze sobą i po raz kolejny dać mu się wykazać.

 

2

Telefon w kieszeni, to aparat w kieszeni

Sony Ericsson K800i, pierwszy z rodziny Cyber-shot, towarzyszył mi każdego dnia nieprzerwanie przez blisko trzy lata. W tym czasie sporo ze mną “podróżował” i na każdym z tych wyjazdów służył, jako główny aparat. Przy dzisiejszym przeglądaniu tych galerii stwierdzam, że niewielki odsetek zdjęć jest “do niczego”. Pozostałe są po prostu dobre lub bardzo dobre, a zważywszy uwagę na fakt, że spora część z nich była wykonywana “na szybko”, czyli bez manipulowania ustawieniami, to nie mogę być z nich niezadowolony.

Bez wątpienia dziś iPhone i wiele innych mobilnych aparatów oferuje nam znacznie lepszą jakość fotografii. Najczęściej są to urządzenia mniejsze (a na pewno smuklejsze) od wspominanych K800i, K850i czy ostatniego flagowego modelu serii Cyber-shot, czyli C905. Jeżeli jednak ktoś poszukuje dziś jak najbardziej zbliżonych możliwości aparatu zamkniętego w smartfonie, to wybór takiej osoby może paść na przykład Lumię 1020, która poza przeogromną rozdzielczością (41 megapikseli) dysponuje również wspomnianą lampą ksenonową, za którą tęsknię do dziś spoglądając na K800i.

3

Z Instagrama na okładkę Time’a

Mobilna fotografia napędzana jest dziś między innymi przez sieci społecznościowe, na których to publikowane są niezliczone wręcz ilości zdjęć. Instagram, Flickr, Facebook, Google+, 500px i wiele, wiele innych serwisów posiada swoje mobilne aplikacje, ułatwiając i czyniąc udostępnianie zdjęć niezwykle wygodnym. W 2011 roku iPhone 4 sięgnął po pierwsze miejsce w rankingu najpopularniejszych aparatów w serwisie Flickr, rok później zdjęcie z Instagrama zawędrowało na okładkę Time’a, a sam serwis stał się miejscem centralnym do relacjonowania wydarzeń związanych z Huraganem Sandy. Przesada?