27

Chromebooki w 6 nowych krajach, nowe informacje o następcy Nexusa 7, Google Maps na Kilimanjaro…

Google rozpędza się na wielu frontach. Mam wrażenie, że nie tak dawno temu Google prezentowało nowy produkt raz na kilka tygodni bądź miesięcy, uzupełniając luki mniejszymi aktualizacjami. Niemal wszystkie projekty były software’owe, a te które dotyczyły sprzętu, były bardzo ciężko dostępne jak Chromebook, albo jak Android były rozdzielone pomiędzy wielu producentów, którzy nadawali produktom własny […]

Google rozpędza się na wielu frontach. Mam wrażenie, że nie tak dawno temu Google prezentowało nowy produkt raz na kilka tygodni bądź miesięcy, uzupełniając luki mniejszymi aktualizacjami. Niemal wszystkie projekty były software’owe, a te które dotyczyły sprzętu, były bardzo ciężko dostępne jak Chromebook, albo jak Android były rozdzielone pomiędzy wielu producentów, którzy nadawali produktom własny kształt, nie było Nexusów, Google Glass… teraz dla odmiany mam nieodparte wrażenie, że w Google dzieje się bardzo wiele na raz, na wielu frontach i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że w Polsce oglądamy to jakby zza szyby.

Dziś Google poinformował, że Chromebooki będą dostępne w sześciu nowych krajach: w Niemczech, Irlandii, Holandii, Francji, Kanadzie i Australii. Google zwraca uwagę, że Chromebook znajduje się na liście najlepiej sprzedających się laptopów Amazonu od 150 dni, obecnie jest na pierwszym miejscu. Do wymienionych krajów trafią urządzenia trzech producentów – Samsunga, Acera oraz HP i powinny być dostępne od dzisiaj. Chociaż to daleko od nas, warto odnotować, że Chromebooki będą również łatwiej dostępne w Stanach, w tym w ponad 1000 sklepów Best Buy.

two_arrows_2

Staje się jasne, że Chromebook, czyli komputer posiadający jedynie przeglądarkę nie jest już tylko eksperymentem, ale istotnym produktem, który otrzymuje coraz większe wsparcie i powinien się coraz szybciej rozwijać. Osobiście bardzo zainteresował mnie model Samsunga z procesorem ARM, który oferował zadowalającą wydajność jednocześnie długo działając na baterii. Mam nadzieję zobaczyć kolejne laptopy na procesorach ARM np. najnowszych Snapdragonach czy Tegrze 4. Powinny obejść się bez wiatraków i działać na baterii naprawdę bardzo długo.

chromebook

Pojawiły się też kolejne plotki na temat następcy Nexusa 7. Co ciekawe, Android Authority poinformował, że wewnątrz tabletu znajdzie się Snapdragon od Qualcomma, a nie Tegra 4 od Nvidii. Skąd zmiana dostawcy? Podobno chodzi o to, że procesory Qualcomm będą szybciej dostępne dla producenta, a gotowy następca Nexusa 7 ma zostać zaprezentowany już w maju, prawdopodobnie na konferencji Google I/O, a więc nie zostało dużo czasu. Tym sposobem Nvidia straciła klienta na około 6 milinów sztuk procesorów mobilnych. Osobiście jestem bardzo z Nexusa 7 zadowolony. Jest to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych tabletów z Androidem na pokładzie. Jego następca powinien być hitem, mam nadzieję, że tym razem będzie posiadał tylny aparat i zniknie część sztucznych ograniczeń np. blokada USB OTG czy tetheringu.

2013-01-14-12.07

Pojawiła się też nowa reklama Nexusa 10, która kładzie nacisk na możliwość tworzenia kont dla wielu użytkowników. Warto zwrócić uwagę jaką drogę pokonały reklamy Google. Pierwsze reklamy produktów firmy z Mountain View kojarzyły się bardziej geekiem, teraz skierowane są do zwykłych użytkowników. Bardziej ludzkie, ciepłe. Produkt w reklamie odgrywa istotną rolę, ale nie mniej istotne jest jego otoczenie, w którym jest wykorzystywany.

Wiele wskazuje więc na to, że Google kładzie coraz większy nacisk na sprzęt. Seria Nexus jest naprawdę udana, zarówno w przypadku tabletów jak i telefonów. Chromebooki również powoli wychodzą z niszy. Niedawno powstał przecież Chromebook Pixel, który jako pierwszy komputer z Chrome OS został zaprojektowany przez Google. Co prawda Pixel jest drogi, ale nie zapominajmy, że jeden terabajt przestrzeni w chmurze, który klient dostaje z Pixelem za darmo na 3 lata kosztuje w sumie więcej (1800$) niż sam komputer (1300$), więc sprzęt jest w pewnym sensie gratis. Jak do tego dojdzie jeszcze Google Glass, Google będzie miał w swoim władaniu sporo urządzeń, które z pewnością będą odświeżane nowymi modelami.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie dostępność tych wszystkich elektronicznych urządzeń w naszym kraju. Jak pisałem we wstępie, mam wrażenie, że oglądamy całą tą rewolucję zza szyby, wciąż musimy importować sprzęt zza granicy, jak to miało miejsce 25 lat temu. Nexus 7 trafił do nas z dużym opóźnieniem, Nexus 4 dopiero wchodzi do sprzedaży i w ogóle były problemy z jego dostępnością, o czym pisał wczoraj Maciej Sikorski. Na dodatek tuż za rogiem Nexus 5. Chromebooki nadal nie są u nas dostępne…

Bez-nazwy-1

Google poinformował wczoraj, że takie miejsca jak Aconcagua (Ameryka Południowa), Kilimandżaro (Afryka), Elbrus (Europa) i Everest Base Camp (Azja) są już dostępne w Google Maps w widoku Street View (chociaż street tutaj zupełnie nie pasuje). Mówimy tutaj o czterech z siedmiu najwyższych gór na każdym z kontynentów, a wciąż jest problem z udostępnieniem sprzedaży telefonów, tabletów i laptopów przez polski Google Play. Jest mi zwyczajnie przykro z tego powodu, że nasz kraj jest traktowany po macoszemu, tym bardziej, że cenię sobie usługi Google i z pewnością zastanowiłbym się nad zakupem Chromebooka cz Nexusa 4/5 gdyby były dostępne u nas bez problemu i w rozsądnej cenie.