64

Chromebooki to sprzęt skazany na sukces… w szkołach. Wygryzają nawet iPady

Chromebooki okazują się idealnym sprzętem do zastosowań edukacyjnych. Szkoły za oceanem wręcz oszalały na ich punkcie. I trudno się dziwić, bo w cenie jednego iPada można mieć dwa komputery z Chrome OS. Nie mniej istotna jest tutaj obecność fizycznej klawiatury, a także możliwość łatwiejszego zarządzania w grupie. Jak już pisał w zeszłym tygodniu Konrad według danych […]

Chromebooki okazują się idealnym sprzętem do zastosowań edukacyjnych. Szkoły za oceanem wręcz oszalały na ich punkcie. I trudno się dziwić, bo w cenie jednego iPada można mieć dwa komputery z Chrome OS. Nie mniej istotna jest tutaj obecność fizycznej klawiatury, a także możliwość łatwiejszego zarządzania w grupie.

Jak już pisał w zeszłym tygodniu Konrad według danych IDC Chromebookom pierwszy raz udało się pokonać iPady, jeśli chodzi o zamówienia pochodzące z placówek edukacyjnych. W trzecim kwartale trafiło do nich 715 tys. komputerów z Chrome OS. W tym samym czasie Apple dostarczył 702 tys. iPadów. Patrząc szerzej, trudno jednak mówić o dominacji Chromebooków, bo stanowią one aktualnie zaledwie 1/4 całego rynku edukacyjnego w USA. Widać tu jednak niekorzystny dla Apple’a trend.

Zastanówmy się jednak z czego on wynika? Najbardziej oczywista kwestia to bardziej rozbudowana oferta. W Chromebooki angażują się giganci (byli lub obecni) rynku PC: ASUS, Acer, HP, Dell, Toshiba, Samsung. Przekłada się to na kilkanaście dostępnych modeli o różnych przekątnych ekranu, możliwościach i cenach. Apple jest jedno. Przypomina to trochę sytuację z konsumenckiego rynku systemów mobilnych.

android-apps-chromebook

 

Ale nie tylko to wpływa na zmieniające się trendy. Chromebooka można mieć już za 199 dol., kiedy ceny iPadów zaczynają się od 379 dol. Do tego ostatniego często trzeba jeszcze doliczyć koszt etui z klawiaturą, bo wiele placówek edukacyjnych wymaga posiadania fizycznych klawiszy. Trudno z tym dyskutować – pisanie na nich jest o wiele wygodniejsze niż korzystanie z ekranowego rozwiązania.

Pod względem możliwości Chrome OS nie ustępuje tak bardzo iOS w iPadach. Podstawowym warunkiem jest tutaj oczywiści dostęp do internetu, bez którego Chromebooki są bardzo ograniczone. W warunkach szkolnych/uniwersyteckich zapewnienie WiFi nie stanowi jednak większego problemu.

Za iPadami przemawia jednak co innego – 75 tys. edukacyjnych aplikacji w AppStore. Chrome OS może na razie jedynie przyglądać się z zazdrością temu wynikowi, choć dzięki sukcesywnemu przenoszeniu programów z Androida, powoli może to ulegać zmianie. Uruchomiono nawet platformę Google Play for Education, która ma skupiać w jednym miejscu i eksponować produkcje dedykowane nauczaniu. Ale pojawia się kolejny problem – iTunes U. To bardzo użyteczne rozwiązanie pozwala nauczycielom i wykładowcom przygotowywać kursy, a także dzielić się lekturami z podopiecznymi.

Zastanawiająca jest w tym wszystkim pozycja Microsoftu, który przecież też ostatnio robi wszystko, aby zwiększyć konkurencyjność w najniższym segmencie cenowym. Ta strategia powinna napawać optymizmem również w kontekście naszych rodzimym realiów. Zapewnienie uczniom dostępu do komputerów za maksymalnie tysiąc złotych powinno być o wiele mniejszym problemem niż kupowanie kilkukrotnie droższych maszyn oferujących możliwości, które nie zostaną w odpowiedni sposób wykorzystane.