33

Desktopowy Chrome wreszcie polubi dotyk

Przeglądarka internetowa Google jako jedna z pierwszych dorobiła się trybu pracy w interfejsie Modern UI. Co jednak z tego, skoro program kompletnie nie nadaje się do obsługi na tabletach czy innych urządzeniach z wyświetlaczem dotykowym. W końcu się to zmieni. Google bierze się za ten aspekt działania swojego produktu i już widać pierwsze efekty. Wersja […]

Przeglądarka internetowa Google jako jedna z pierwszych dorobiła się trybu pracy w interfejsie Modern UI. Co jednak z tego, skoro program kompletnie nie nadaje się do obsługi na tabletach czy innych urządzeniach z wyświetlaczem dotykowym. W końcu się to zmieni. Google bierze się za ten aspekt działania swojego produktu i już widać pierwsze efekty.

Wersja Canary, a więc ta, gdzie na ogół trafiają eksperymentalne funkcje Chrome, w najnowszej wersji posiada domyślnie włączony mechanizm pinch-to-zoom, a więc mówiąc wprost – skalowanie obrazu za pomocą „szczypania” ekranu. To jeden z nielicznych kroków Google w ostatnim czasie mający na celu ułatwienie życia posiadaczom takich urządzeń jak ASUS T100, Toshiba Encore itp. Dotąd bowiem byli oni praktycznie skazani na Internet Explorera lub ewentualnie Firefoksa w wersji Aurora, gdzie testowany jest już tryb Metro. Wybór nie największy.

Pinch-to-zoom w Chrome jest obecne już od jakiegoś czasu jako eksperyment. Można było go aktywować w wybranych wersjach przeglądarki z poziomu ekranu chrome://flags. Funkcja bazuje na kodzie z mobilnego (przeznaczonego dla Androida) Chrome. Póki co cierpi na kilka przypadłości, jak np. nieefektywne skalowanie elementów o położeniu „fixed” (wyświetlanych na ekranie non stop w miarę przewijania). Wiadomo natomiast, że działa – nie tylko w trybie Modern UI (tudzież Aura) ale również na klasycznym pulpicie. Dowód poniżej.

Eksperymentalne funkcje Chrome kryją jeszcze szereg innych nowości. Znajdziemy tam m.in. lekko powiększone paski kart i narzędzi, co ma ułatwić zarządzanie nimi za pomocą dotyku. Ponadto wprowadzono obsługę poziomych gestów, za pomocą których możemy wracać do poprzedniej wyświetlanej strony lub przechodzi do następnej (dokładnie tak, jak robimy to aktualnie za pomocą strzałek obok paska adresu). Przeglądarka potrafi też efektywnie współpracować z ekranową klawiaturą (choć tutaj zdarzają się zgrzyty).

Dotyk to aktualnie największa bolączka przeglądarki Google. Oprócz tego program w trybie Modern UI nie potrafi efektywnie współpracować z systemowym mechanizmem udostępniania (i pewnie nigdy nie będzie, bo po co skoro Google ma inny pomysł jego rozwój, co odzwierciedla projekt Aura). Rok 2014 może przynieść prawdziwą lawinę urządzeń z Windowsem i dotykowym wyświetlaczem. Rezultaty tego widzimy już teraz. Mało tego, na rynku debiutują już też dotykowe Chromebooki (jak np. Acer C720P). Jak dla mnie kalifornijski gigant bierze się za to trochę za późno. Ale cóż – lepiej późno niż wcale.

Inną kwestią jest wydajność Chrome, która ostatnio pozostawia wiele do życzenia. Na moim Transformer Booku T100 IE11 wręcz fruwa, zaś uruchomienie dowolnej witryny w programie Google jest frustrujące z uwagi na powolne wczytywanie, zamrażanie interfejsu i zacinanie podczas przewijania. Mam nadzieję, że niedawne zapowiedzi będą szybko realizowane i używana przeze mnie na co dzień przeglądarka wróci do formy…