47

Chrome potrzebuje tych nowości – czas pozbyć się wtyczek i rozszerzeń

Rozszerzanie możliwości przeglądarek za pomocą wtyczek to chleb powszedni dla niejednego użytkownika sieci. Ale im mniej takich dodatków, a więcej niezbędnych funkcji wbudowanych w przeglądarkę, tym lepiej. O ile oczywiście działają tak, jak byśmy sobie tego życzyli.

A wygląda na to, że nadchodzące nowości do Chrome będą w stanie sprostać większości potrzeb internautów. Przypomnę, że jakiś czas temu w Chrome testowano i wprowadzono tryb ciemny – dla Windows i macOS, w zależności od usatwionego motywu systemowego lub nie – a także doczekaliśmy się o wiele lepszej obsługi aplikacji PWA (Progressive Web Apps), które pozwalają na otrzymywanie powiadomień z usług, jak również oferują część lub wszystkie funkcje w trybie offline bez dostępu do sieci.

Grupowanie kart w Chrome

Ale takie dodatkowe opcje nie muszą okazać się przydatne dla wszystkich – wielu osobom potrzebne są dość podstawowe możliwości dostępne od razu po instalacji przeglądarki bez poszukiwania zewnętrznych rozwiązań. A te potrafią też dodatkowo obciążać podzespoły maszyny.

Dlatego dodanie funkcji grupowania kart w Chrome przywitam z szeroko otwartymi ramionami. Jako pierwszy napisał o niej Chrome Story wspominając o nowości w Chrome Canary – deweloperskiej edycji przeglądarki Google. W niej nareszcie można sprawdzić owe grupowanie kart, choć warto dodać, że nie działa jeszcze perfekcyjnie i jest dalekie od wdrożenia w finalnej wersji Chrome.

Należy to potraktować jako zapowiedź, ale czegoś naprawdę fajnego, ponieważ grupy kart posiadają własne kolory i pozwalają lepiej zorganizować pracę na przykład poprzez otwieranie kolejnych stron z podobnego adresu w ramach jednej grupy. Na tę chwilę nie ma możliwości zmiany nazwy czy kolory danej grupy, co byłoby niezwykle pomocne, podobnie jak nie można zrezygnować z przydzielania nowo otwartych kart do danej grupy, a to mogłoby być na rękę, ponieważ nie zawsze organizacja środowiska jest taka łatwa. A do idealnego działania jeszcze daleko, bo skoro mówi się o błędach i sugeruje korzystanie ze skrótów klawiaturowych, to Google ewidentnie ma jeszcze kawałek drogi przed sobą, zanim będzie mogło pomyśleć o wdrożeniu tej funkcji do stabilnej wersji.

Szybkie udostępnianie kart z Chrome na inne urządzenia

Dlatego mam szczere nadzieje, że druga z wymienianych funkcji dotrze do stabilnego Chrome’a o wiele wcześniej. Mowa o czymś, co było niegdyś dostępne, ale pod inną postacią, a później rekomendowano korzystanie z innych, zewnętrznych usług zapewniających podobne możliwości. Jeśli choć raz chcieliście błyskawicznie przekazać dany adres strony, otwartą kartę, na inne swoje urządzenie, to będziecie wiedzieć, dlaczego tak bardzo na to czekam.

„Send to Self” to oczywiście opcja umożliwiająca przesłanie danego adresu strony do przeglądarki Chrome zainstalowanej na innym komputerze, smartfonie czy tablecie. Wymagane jest naturalnie zalogowanie na własne konto Google, nic poza tym nie będzie potrzebne. Co więcej, obecna jest historia przekazywanych adresów, co oznacza, że będzie można je w razie potrzeby przejrzeć i wyłowić ten, który nam by się zagubił.

Obydwie funkcje musicie uruchomić w Chrome Canary za pomocą flag na podstronie chrome://flags/:

Grafiki: AndroidPolice.