18

Chińskie smartfony ruszają w świat. Narobią szumu? Nie z tymi cenami…

Smartfony Meizu, które podbiły Chiny teraz będą dostępne globalnie. Producent zaprezentował już pierwszy, czterordzeniowy (!) model, który ma tę ekspansję rozpocząć. Czy pozostali producenci powinni się obawiać nowego gracza? Czy Chińczycy mają do zaoferowania coś, czego nie dadzą nam urządzenia z logo Samsunga, HTC czy Apple? Meizu MX-4core to usprawniona wersja modelu MX. Producent z […]

Smartfony Meizu, które podbiły Chiny teraz będą dostępne globalnie. Producent zaprezentował już pierwszy, czterordzeniowy (!) model, który ma tę ekspansję rozpocząć. Czy pozostali producenci powinni się obawiać nowego gracza? Czy Chińczycy mają do zaoferowania coś, czego nie dadzą nam urządzenia z logo Samsunga, HTC czy Apple?

Meizu MX-4core to usprawniona wersja modelu MX. Producent z myślą o zachodnich rynkach postanowił rozbudować go o czterordzeniowy procesor. Jest to jednostka Exynos Quad, która pracuje z częstotliwością 1,4 GHz. Pod tym względem smartfon prezentuje się zatem bardzo imponująco. Do tego należy dodać układ graficzny Mali-400MP oraz 1 GB pamięci RAM. Do zdjęć natomiast posłużyć ma aparat 8 Mpix z diodą doświetlającą LED. Urządzenie ma 4-calowy wyświetlacz pracujący w rozdzielczości 640 x 960 oraz baterię 1700 mAh. Ogólnie jest to zestaw całkiem przyzwoitych i bijących niejednego konkurenta z wyższej półki cenowej parametrów (pełna specyfikacja tutaj). Ale czy to wystarczy?

Meizu będzie sprzedawać swoje urządzenie z Androidem ICS na pokładzie. Został on jednak pod wieloma względami zmodyfikowany, co zawdzięcza nakładce o nazwie Flyme OS. Jak nietrudno się domyślić jest ona zestawem nowych aplikacji i interfejsów, które pod wieloma względami odbiegają on standardowego wyglądu lodowej kanapki. Z ciekawszych warto wymienić tutaj natywne wsparcie dla komunikacji SIP (czyli tej samej, z której korzysta m.in. WhatsApp). Wizualnie Flyme OS pod wieloma względami przypomina MIUI.


I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie sugerowana cena detaliczna. Za wersję 32 GB zapłacimy 675 dolarów, a za 64 GB – 775 dolarów. Za podobne pieniądze możemy mieć nowego Samsunga Galaxy SIII… Co jednak najciekawsze, w Chinach cena urządzenia wynosi 470 dolarów. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek na zachodzie był tak zdesperowany, by zdecydować się na smartfona nieznanej marki Meizu za kwotę, która pozwalałaby na zakup sprawdzonych już urządzeń z logo HTC, Motoroli czy Sony. Trochę wydaje się to bardzo naiwną strategią chińskiej firmy.

Inną kwestią, która budzi niemałe wątpliwości, jest design MX-4Core. Z pewnością coś Wam on przypomina, prawda? A trzeba tutaj dodać, że Meizu i Apple toczyły już swego czasu boje dotyczące wzornictwa przemysłowego. Było to co prawda dwa lata temu, ale nie sądzę, żeby któraś ze stron o tym zapomniała. Wówczas konflikt dotyczył modelu M8, który, jak możecie zobaczyć poniżej, można by wręcz pomylić z iPhone’m. Ostatecznie górą wtedy było Apple, a model M8 wycofano ze sprzedaży. Czy teraz będzie podobnie? Co prawda, gdy Meizu MX robił w Chinach furorę, nic nie słyszeliśmy o utarczkach między producentami, ale teraz, wobec globalnej ofensywy smartfona, może się to zmienić. Co więcej, jestem przekonany, że Meizu do tego konfliktu przystąpi na z góry straconej pozycji. Czyżby Chińczycy nie wyciągnęli żadnych wniosków z tamtej przegranej?

Czy MX-4Core ma coś więcej do zaoferowania niż tylko chiński rodowód i unikalną nakładkę graficzną na Androida? Niestety nie sądzę. Szkoda, bo branża mobilna wskutek dominacji Samsunga i Apple’a może skostnieć, a wtedy nic by nie miało na nią tak zbawiennego wpływu jak nowy gracz, z konkurencyjną i atrakcyjną dla klientów ofertą. Nie jest nim jednak Meizu. Mimo, że smartfony chińskiego producenta prezentują się atrakcyjnie, jeśli chodzi o parametry to sukcesu z Państwa Środka raczej nie odnotują ponownie.