25

Chińczycy prezentują transport przyszłości. Ciekawe, ale to chyba nie może się udać…

Przybywa pomysłów na rozwiązanie problemów miast - zarówno tych dużych, jak i małych. Coraz częściej mówi się o smart city, współpracy magistratów z firmami technologicznymi. By żyło się lepiej (ale też, by ktoś zarobił). Prace dotyczą różnych kwestii: zanieczyszczeń w powietrzu, usuwania śmieci, zwiększania bezpieczeństwa, oszczędzania energii czy redukowania korków. Każdego dnia można przeczytać o jakimś nowym projekcie, jedne wydają się wykonalne i sensowne, inne natychmiast wzbudzają wątpliwości. Do której grupy zapiszemy chiński pojazd poruszający się nad samochodami?

Chiński pojazd, który za chwilę przedstawię nie jest pomysłem nowym. Pojawił się już kilka lat temu, także w Państwie Środka, ale wtedy niewiele wydarzyło się w temacie – skończyło się na szumie informacyjnym. Jednocześnie warto podkreślić, że sam pomysł nie pochodzi z Azji: Amerykanie rozważali wprowadzenie tego rozwiązania już dobrych kilka dekad temu. I co? I nic. Gdyby pomysł był dobry, to na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat chyba ktoś podjąłby się jego realizacji? Jeżeli ma to sens, dlaczego Chińczycy nie wyłożyli pieniędzy na początku dekady, gdy temat był u nich omawiany? To wzbudza pewne wątpliwości…

Ni pies, ni wydra, czyli będzie dobrze

Trudno określić ten wynalazek jednym słowem. Porusza się na szynach, ale nie jest ani tramwajem, ani tym bardziej składem metro. Ani to trolejbus ani autobus: coś zupełnie innego, ale łączącego w sobie cechy wymienionych środków transportu. Jednym z największych atutów jest pojemność – jednocześnie maszyna mogłaby ponoć przewozić około 1400 osób. A to oznacza poważną redukcję liczby autobusów czy składów tramwajowych jeżdżących w mieście. Zmniejsza się zużycie paliwa, zmniejsza się zanieczyszczenie miast. W przypadku Chin jest to niezwykle istotne – przecież smog jest tam wielkim problemem.

Kolejny rozwiązany (w teorii) problem to redukcją korków. I nie chodzi jedynie o zmniejszenie liczby autobusów czy tramwajów. Chiński pojazd widoczny na prezentacjach i grafikach porusza się wysoko nad jezdnią. A to sprawia, że pod nim mogą jeździć samochody czy motocykle. Nie trzeba zatem tworzyć specjalnych bus pasów, jednocześnie samochody nie poruszają się za środkiem transportu publicznego, przestaje on zawadzać. Maszyna mogłaby się ponoć poruszać z prędkością 60 km/h, w budowie byłaby znacznie tańsza niż metro. Patrzymy po prostu na ruchomy tunel, który miałby być testowany w Chinach już w najbliższe wakacje. Przyznam, że czekam na wyniki tych testów: jeśli naprawdę do nich dojdzie, to mam nadzieję, że twórcy pochwalą się efektami i powiedzą wprost, czy to ma sens. Bo wątpliwości jest sporo.

Chiński pojazd i masa problemów

Rozwiązanie ma przynajmniej kilka widocznych wad i znaków zapytania. Już na wstępie staje się jasne, że to pomysł, który można wdrożyć jedynie w dużych miastach, metropoliach zamieszkanych przez miliony ludzi. Nie dziwi, że idea powraca w Chinach, w których mieszka spora część populacji globu, a które nadal rozwijają się np. pod względem liczby samochodów przypadających na określoną grupę mieszkańców. Jednak nawet w chińskich ośrodkach potrzebna będzie poważna zmiana infrastruktury: trzeba usunąć wiadukty, sygnalizację świetlną, wszelkiego typu słupy czy przewody – nic nie może przeszkadzać podczas jazdy.

Pod tą „kolejką” mogłyby przejeżdżać jedynie samochody osobowe, co oznaczałoby utrudnienia w ruchu dla większych pojazdów. Spodziewałbym się także wypadków i uszkodzeń maszyny. A to oznacza paraliż sporej części miasta. Zwłaszcza przy dużej awarii. Warto zadać pytanie o skręcanie – chiński pojazd nieźle radzi sobie na makietach i to ze specjalnie „skrojonymi” skrętami. Ale czy podobnie będzie to wyglądało w rzeczywistości? Czy chiński pojazd będzie mógł skręcić na wielkim skrzyżowaniu i zrobi to w płynny sposób? Czy na przecznicach większych ulic pojawią się szlabany, które sprawią, że rozpędzony samochodów nie wjedzie w bok tej kolejki?

To wszystko są pytania, na które trudno na razie odpowiedzieć, ale staje się jasne, że sprawa jest dość skomplikowana. Dlatego czekam na doniesienia z Państwa Środka. Możliwe, że wcześniej na chińskie drogi trafią autonomiczne autobusy. Albo wagoniki poruszające się w powietrzu.