Spotify

CEO Spotify odpowiada Taylor Swift liczbami – i to niemałymi!

JS
Jakub Szczęsny
24

Najnowszy album Taylor Swift "1989" nie zostanie udostępniony użytkownikom Spotify - tak zdecydowała sama artystka, której innych albumów także już nie posłuchamy w tej usłudze. Uznała ona bowiem, że jej obecność na Spotify jest trochę jak uczestnictwo w eksperymencie, a ona sama nie zamierza brać w...

Najnowszy album Taylor Swift "1989" nie zostanie udostępniony użytkownikom Spotify - tak zdecydowała sama artystka, której innych albumów także już nie posłuchamy w tej usłudze. Uznała ona bowiem, że jej obecność na Spotify jest trochę jak uczestnictwo w eksperymencie, a ona sama nie zamierza brać w nim udziału - zwłaszcza, że według niej muzyka nie powinna być za darmo. To wszystko zaś zmusiło Daniela Ek do zaprezentowania konkretnych liczb na temat usługi - oszałamiające są nie tylko kwoty, ale i wzrosty, które Spotify notuje w ostatnim okresie!

Taylor Swift przyrównała Spotify do muzeum, a muzykę do sztuki, przy czym uznała, że w przypadku usługi Daniela Ek zachodzi tu sytuacja, w której każdy może wejść do muzeum, ściągnąć ze ściany obraz, który go interesuje i pójść z nim do domu. I to bez płacenia - przykład niezbyt trafny i jak dla mnie niezrozumiały. W Spotify chodzi właśnie o to, że owszem, każdy do tego muzeum wejdzie, ale nikt niczego sobie nie zabiera. Może "pooglądać", wrócić do domu, a sztuka na tym nie cierpi. W przeciwnym wpadku - Spotify nie różniłoby się niczym od ściągania muzyki z sieci Torrent.

Ok, a teraz liczby

A liczby wskazują na to, że Spotify nie zamierza zwalniać na rynku, a idea streamingu zdaje się naprawdę chwytać. Jak wiele zmieniło się w Spotify świetnie prezentuje fakt, iż do tej pory, usługa wypłaciła artystom ponad 2 miliardy dolarów. Przy czym pierwszy miliard został "rozdzielony" między artystów w latach 2009 - 2013. To oznacza, że drugi miliard kryje się w kończącym się już roku - to robi wrażenie, nieprawdaż?

Model, wedle którego działa Spotify także znajduje swoje potwierdzenie w liczbach. Mogłoby się zdawać, że model freemium w stosunku do treści opartych o prawa autorskie może być nieco ryzykowny. W obecnych czasach (które na szczęście już się kończą) zestawienie ze sobą choćby w luźnej relacji dwóch wyrazów: "darmowy" i "muzyka" stwarza od razu skojarzenie z piractwem i okradaniem artystów. Spotify udowadnia, że to da się pogodzić. Z 50 milionów użytkowników, 12,5 miliona opłaca abonament, 120 dolarów rocznie. To trzy razy więcej, niż średnie roczne wydatki na muzykę per capita. 12,5 miliona razy 120 dolarów rocznie to... 1,5 miliarda dolarów. Z owych subskrypcji, Spotify 70% kwoty przeznaczy na wypłaty dla artystów, co daje już ponad 1 miliard dolarów.

Pomyłka, Pani Swift

Cóż, nie każdy musi znać się na wszystkim - spodziewam się, że artystka niedługo zmądrzeje i "po cichu" wróci do Spotify. Głupim posunięciem jest walka z usługą, która w liczbach wskazuje jasno: "rozumiemy problem piractwa i proponujemy Wam mądre rozwiązanie". Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, iż oburzając się przeciw rzekomej darmowości muzyki, sama skazuje się na to, że jej najnowszy album stanie się pożywką dla piratów. A jak teraz przeglądam wyszukiwarkę torrentów, ludzie masowo ściągają jej album. A mogła dostać "nic" ze Spotify...

Grafika: 1, 2, 3

Źródło: news.spotify.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

SpotifyTaylor Swift