105

Cyberpunk 2077 na konsole przeceniony o połowę. Właśnie dlatego nie kupuję gier na premierę

mężczyzna z padem
Cyberpunk 2077 jest przykładem wyjątkowym pod wieloma względami. Ale nie jest osamotniony w gigantycznych spadkach wartości kilka dni / tygodni po premierze.

Ceny gier są kosmicznie wysokie — a w nowej generacji kwoty które trzeba zapłacić za niektóre gry wydawane przez Sony po prostu nie mieszczą mi się w głowie. Od lat moją górną granicą jest 200 złotych i staram się jej nie przekraczać. Cyberpunk 2077 to gra szczególna pod wieloma względami: jedna z najgłośniejszych premier ostatnich lat, zgarniająca bardzo… ekmh, polaryzujące, opinie. Konsolowa wersja jest tak zła, że wyleciała z cyfrowego sklepu PlayStation, to pierwsza gra w która doczekała się specjalnego formularza zwrotu zarówno u Sony, jak i Microsoftu. A teraz, 39 dni po premierze, tytuł został w amerykańskiej sieci BestBuy przeceniony o równych 50%. Zamiast 59,99 dolarów, można go nabyć za 29,99 dolarów. Auć.

cyberpunk 2077

Spadek cen to norma, ale w ostatnich latach kupno w dniu premiery kompletnie straciło dla mnie sens

Wyrosłem z bycia kolekcjonerem, nie potrzebuję na półkach kurzołapów. Kiedy mogę — wybieram wersję cyfrową. Czasem decyduję się na wydanie fizyczne z myślą o jego dalszej odsprzedaży. Zawsze jednak z niepokojem przyglądam się cenom, które pikują w dół… właściwie z dnia na dzień. Cyberpunk niby jest ekstremalnym przykładem i można dyskutować na temat innych. No dobrze, aby zostać w jednym zakątku świata i nie naginać prawdy skupię się na rynku amerykańskim. Wczoraj za 34,99 dolarów można było nabyć na tamtejszym Amazonie Assassin’s Creed: Valhalla, Yakuza: Like a Dragon i DiRT 5 — czyli największe hity, które trafiły do sklepów minionej jesieni. Dokładniej: w listopadzie. Mam wrażenie, że wyjątkiem od tej reguły są gry Nintendo — te na Switcha nawet kilka lat po premierze trafiając do promocji kosztują co najmniej 40 dolarów (przykład sprzed kilku godzin: Super Mario Odyssey, The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Mario Maker 2). Auć.

nintendo switch lite

Klęska urodzaju — nawet najwybitniejsze gry mają problem z utrzymaniem cen. Z drobnymi wyjątkami

Gier wychodzi w ostatnich latach tak dużo, że twórcy i wydawcy jak tylko mogą walczą o uwagę graczy. Obniżka ceny wydaje się najbardziej logicznym posunięciem (zwłaszcza w eShopie — zobacz: Koniec brylowania bestsellerów za bezcen w eShopie. Nintendo zmienia zasady gry). Ale przez to, jako klient, jeżeli nie kupię w dniu premiery, to przez najbliższych kilkanaście dni odpuszczam, bo wiem, że ten sam tytuł zaraz wypłynie znacznie taniej. W polskich sklepach może obniżki nie są tak drastyczne, ale w dniu premiery Cyberpunk 2077 na PS4 najtaniej można było nabyć za 239 złotych (a standardowo to było 259 PLN, jak informuje zestawie ofert w serwisie ŁowcyGier). Obecnie zakup zupełnie nowej gry to koszt 179 złotych (a używanej — jeszcze taniej), czyli nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę najtańszą ofertę to aż 25% taniej. Licząc zaś od 259 zł — mamy aż 30% spadku. A jako że jest klęska urodzaju, od lat już nie mam potrzeby grać tu, teraz, natychmiast, od razu. Mogę zaczekać tych kilka tygodni, a najchętniej miesięcy — aż gra będzie o połowę tańsza w cyfrowym sklepiku i nie trzeba będzie korzystać z płyty ;).

Wspomniałem też o wyjątkach. Wśród wydawców na przeceny których trzeba często dłuuugo czekać są tytuły od wewnętrznych studiów Nintendo oraz… gry Rockstara. Kilka lat (!) czekałem na solidną przecenę GTA V na PS4, a i tak było stosunkowo drogo. Kogoś byście do nich dorzucili?