Apple

Celebryci sprzedadzą Apple'owi zegarek. Właśnie tak to ma działać

Tomasz Popielarczyk
69

Apple Watch nie zgarnia zbyt dobrych recenzji. Okazuje się, że w tym produkcie naprawdę nie ma niczego wyjątkowego. Więcej, pod wieloma względami okazuje się niedopracowany i niepraktyczny. Mimo to, w ciągu właściwie kilkudziesięciu minut wyprzedano cały pierwszy nakład zegarków. Siła marki? Również...

Apple Watch nie zgarnia zbyt dobrych recenzji. Okazuje się, że w tym produkcie naprawdę nie ma niczego wyjątkowego. Więcej, pod wieloma względami okazuje się niedopracowany i niepraktyczny. Mimo to, w ciągu właściwie kilkudziesięciu minut wyprzedano cały pierwszy nakład zegarków. Siła marki? Również, ale nie tylko.

Apple umie robić biznes, ale jeszcze lepiej wychodzi im marketing. Apple Watch od samego początku miał być czymś więcej niż gadżetem dla geeków i pasjonatów nowinek technologicznych. W tym kierunku prowadzono właśnie działania promocyjne. Zegarek długo przed premierą pojawił się na pokazie mody w Paryżu, a krótko potem został zapowiedziany w ekskluzywnej, wycenianej na 50 tys. dolarów wersji. To wszystko dopełnia angażowanie celebrytów. Apple Watche na nadgarstkach mają już Katy Perry oraz Pharell Williams. Szybko pojawią się kolejni i to właśnie oni będą napędzać temu gadżetowi sprzedaż.

Powiedzmy sobie szczerze - pierwszy lepszy zegarek z Androidem Wear zjada Apple Watcha na śniadanie. Mam tutaj na myśli nie tylko parametry czy czas pracy na baterii, ale również (a może przede wszystkim) design. Nie ukrywam, że wearable od Apple'a nie robi na mnie szczególnego wrażenia i jestem przekonany, że nie należę do wyjątków. Jak to jest zatem, że w błyskawicznym tempie wyprzedano cały pierwszy nakład (oczywiście można zamawiać dalej, ale zegarek dostaniemy za 4-6 tygodni)? To bardzo proste - był on na tyle mały, by zniknąć właśnie w ciągu tych kilkudziesięciu minut. To trik, który z powodzeniem Apple stosuje od lat, a przykład m.in. chińskiego Xiaomi pokazuje, że sprawdza się doskonale.

Apple może jednak sobie pozwolić na więcej niż Chińczycy i w promocję angażuje celebrytów. Katy Perry i Pharell Williams już pokazują swoje zegarki. Ten ostatni miał go na nadgarstku nawet podczas emisji ostatniego odcinka amerykańskiego talent show "The Voice". Za tym poszły też zdjęcia i filmy w serwisach społecznościowych. To doskonały plan, aby Apple Watch stał się modny. Kto bowiem, jeśli nie celebryci dyktują trendy i mają siłę przekazu na tyle mocną, by skłaniać swoich fanów do zakupu wybranych produktów? I w końcu - dlaczego nie nosili na nadgarstkach zegarków z Android Wear, gdy ten debiutował na rynku?

Apple Watch nie zgarnia zbyt dobrych recenzji. Okazuje się, że w tym produkcie naprawdę nie ma niczego wyjątkowego. Więcej, pod wieloma względami okazuje się niedopracowany i niepraktyczny. Mimo to, w ciągu właściwie kilkudziesięciu minut wyprzedano cały pierwszy nakład zegarków. Siła marki? Również, ale nie tylko.

Apple umie robić biznes, ale jeszcze lepiej wychodzi im marketing. Apple Watch od samego początku miał być czymś więcej niż gadżetem dla geeków i pasjonatów nowinek technologicznych. W tym kierunku prowadzono właśnie działania promocyjne. Zegarek długo przed premierą pojawił się na pokazie mody w Paryżu, a krótko potem został zapowiedziany w ekskluzywnej, wycenianej na 50 tys. dolarów wersji. To wszystko dopełnia angażowanie celebrytów. Apple Watche na nadgarstkach mają już Katy Perry oraz Pharell Williams. Szybko pojawią się kolejni i to właśnie oni będą napędzać temu gadżetowi sprzedaż.

Powiedzmy sobie szczerze - pierwszy lepszy zegarek z Androidem Wear zjada Apple Watcha na śniadanie. Mam tutaj na myśli nie tylko parametry czy czas pracy na baterii, ale również (a może przede wszystkim) design. Nie ukrywam, że wearable od Apple'a nie robi na mnie szczególnego wrażenia i jestem przekonany, że nie należę do wyjątków. Jak to jest zatem, że w błyskawicznym tempie wyprzedano cały pierwszy nakład (oczywiście można zamawiać dalej, ale zegarek dostaniemy za 4-6 tygodni)? To bardzo proste - był on na tyle mały, by zniknąć właśnie w ciągu tych kilkudziesięciu minut. To trik, który z powodzeniem Apple stosuje od lat, a przykład m.in. chińskiego Xiaomi pokazuje, że sprawdza się doskonale.

Apple może jednak sobie pozwolić na więcej niż Chińczycy i w promocję angażuje celebrytów. Katy Perry i Pharell Williams już pokazują swoje zegarki. Ten ostatni miał go na nadgarstku nawet podczas emisji ostatniego odcinka amerykańskiego talent show "The Voice". Za tym poszły też zdjęcia i filmy w serwisach społecznościowych. To doskonały plan, aby Apple Watch stał się modny. Kto bowiem, jeśli nie celebryci dyktują trendy i mają siłę przekazu na tyle mocną, by skłaniać swoich fanów do zakupu wybranych produktów? I w końcu - dlaczego nie nosili na nadgarstkach zegarków z Android Wear, gdy ten debiutował na rynku?

Jakimkolwiek produktem Apple Watch by nie był, sprzeda się w milionach sztuk - mogę się o to założyć. Targetem tego zegarka nie są bowiem użytkownicy, na których wrażenie robi liczba rdzeni w procesorze czy rozdzielczość ekranu. Pozytywnym zjawiskiem tego wszystkiego może być wzrost zainteresowania inteligentnymi zegarkami i wearables w ogóle, a na tym z pewnością skorzysta również konkurencja.

Jakimkolwiek produktem Apple Watch by nie był, sprzeda się w milionach sztuk - mogę się o to założyć. Targetem tego zegarka nie są bowiem użytkownicy, na których wrażenie robi liczba rdzeni w procesorze czy rozdzielczość ekranu. Pozytywnym zjawiskiem tego wszystkiego może być wzrost zainteresowania inteligentnymi zegarkami i wearables w ogóle, a na tym z pewnością skorzysta również konkurencja.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu