4

Nowe Call of Duty: MW zapowiada się fenomenalnie. Tak realistycznie jeszcze nie było

Call of Duty to bez wątpienia jedna z najważniejszych serii gier w historii tego medium. Każda premiera to miliony sprzedanych egzemplarzy już w pierwszych godzinach, a później słupki tylko rosną, rosną, rosną i... biją kolejne rekordy. Twórcy marki z każdą odsłoną starają się zaproponować coś nowego. Chcą, by ich gry stawały się jeszcze lepsze — i to pod każdym względem. Zarówno historii, jak i rozgrywki. Tej dla samotnego gracza, jak i zabawy wieloosobowej. Już za kilka tygodni premiera najświeższego Call Of Duty: Modern Warfare. Wczoraj miałem przyjemność wziąć udział w prezentacji, na której twórcy i ekipa pomagająca przy produkcji opowiedziała co nieco na temat nadchodzącej odsłony. No i co tu dużo mówić: można zacząć odliczanie do 25 października, bo będzie się działo!

Call of Duty: Modern Warfare powraca do tematów współczesnych konfliktów, przy których to zabierze nas w różne zakątki świata. Spotkamy tam zarówno starych bohaterów jak i zupełnie nowe twarze. Tym razem scenarzyści zrobili co tylko w ich mocy, by cała ta historia nie składała się wyłącznie z białych lub czarnych elementów — jak sami twierdzą, sporo w niej odcieni szarości. Nie wszystko jest jednoznaczne, a już na pewno nie tak, jak mogłoby się wydawać. Autorzy postawili na wielowymiarowość zarówno postaci, jak i całej historii. Jak im to wyszło w praktyce — dowiemy się wkrótce.

Realizm — to słowo klucz dla nowego Call of Duty: Modern Warfare

To już nieco wyświechtany slogan. Wielu twórców opowiada o realiźmie w swoich grach. Nierzadko zafascynowani recenzenci zasiadają do gry i rozpływają się nad próbą odwzorowania rzeczywistości. Sam do wirtualnych światów podchodzę w tej kwestii raczej na chłodno, ale w tym roku Infinity Ward starali się pójść o krok dalej. Opracowując Call of Duty: Modern Warfare ściśle współpracowali z Navy Seals, z którymi na bieżąco konsultowali wszystkie elementy. Ich doświadczenie było nieocenioną pomocą, a wszystkie pomysły scenarzyści omawiali właśnie z nimi. To ich poprawki, sugestie i komentarze były wyrocznią przy projektowaniu wielu elementów: zarówno historii, jak i samej rozgrywki. To jak ciasne i „niewygodne” są lokacje w najnowszej odsłonie Modern Warfare może dziwić, ale to nie pomyłka. Te projekty nie wzięły się znikąd — i są następstwem chęci jak najwierniejszego odwzorowania rzeczywistości.

Infinity Ward mieli do nas dostęp cały czas, przez siedem dni w tygodniu. Telefony, maile, regularne wizyty w studiu — w każdej chwili mogli podnieść słuchawkę i skonsultować się z nami. Co zresztą czynili. Byliśmy z nimi cały czas, gdy rodziły się kolejne pomysły.

Ale realizm w Modern Warfare to nie tylko wielkość plansz czy planowanie akcji tamtejszych specjalistów tak, jak wyglądałyby, brzmiały i z jakich narzędzi skorzystaliby profesjonaliści w prawdziwym życiu. To także cały zestaw aspektów technicznych. Jeżeli widzieliście wcześniej trailery najnowszego Call of Duty, to prawdopodobnie olśniewająca oprawa graficzna nie uszła waszej uwadze. Twórcy gry z dumą opowiadają o przywiązaniu do najdrobniejszych szczegółów: trajektorii lotu wystrzeliwanych przez nas pocisków, fenomenalnej mimiki bohaterów, zmiany odbicia światła i faktury broni w zależności od materiałów z których są one wykonane w rzeczywistości czy micro tailingowi dzięki któremu zbliżając się do obiektów wciąż pozostają one ostre i pełne szczegółów. Nie bez powodu twórcy przez wiele miesięcy skanowali zarówno ludzi jak i przedmioty w najrozmaitszych konfiguracjach, by później je zdigitalizować i idealnie odwzorować. W tym celu wykorzystywano nie tylko najnowsze skanery, ale także skorzystano z pomocy dronów.

Bohaterowie z krwi i kości, rozgrywka od której nie można się oderwać

Dla wielu graczy fabuła dla jednego gracza to tak naprawdę rozgrzewka przed daniem głównym. Zapoznanie z nowymi mechanikami i zaprawienie w bojach przed prawdziwą zabawą w trybach wieloosobowych. W przypadku tego drugiego — teraz doczekamy się całego pakietu nowości. Będą opcje starć dwóch na dwóch, a fani większej rozróby z pewnością ucieszą się na wieść o starciach w których weźmie udział nawet do stu użytkowników. I to grających ze sobą pomiędzy różnymi platformami. Seria udanych zabójstw zasługuje na nagrodę — i dopiero wtedy będzie można uruchomić radar, czyli — de facto — mini mapę. Bardzo ciekawie zapowiada się rozgrywka z noktowizorem, ale ten miałem szansę widzieć wyłącznie w stosunkowo krótkiej scenie na prezentacji. Bardzo cieszy jednak zadbanie o takie drobnostki jak świecące oznaczenia na mundurach, które pozwolą natychmiast odróżnić naszą ekipę od przeciwników.

Jak ta gra wygląda!

Nowy silnik to nowe możliwości. Dużo nowych animacji, dużo zmian i oprawa piękniejsza niż kiedykolwiek. Autorzy spędzili 18 miesięcy na nagrywaniu scen — i jak sami wspominają, nie było to zadanie łatwe. Wszystkie one powstawały z myślą o motion capture, przez co musieli radzić sobie bez scenografii i odpowiednich dodatków. Ale choć na zajawkach które oglądaliśmy na wczorajszej prezentacji obowiązywała klawiszologia z PlayStation, aż trudno mi uwierzyć, że Call of Duty: Modern Warfare będzie wyglądało TAK DOBRZE na konsolach obecnej generacji. Ale jeszcze nie mówię nie, bo kto wie, może faktycznie uda się wycisnąć z PS4 Pro i Xboxa One X ostatnie soki? Pewnym jednak jest, że wersja PCtowa przygotowywana przez Beenox będzie zaskakiwać oprawą — właściciele high-endowych komputerów mają powody do zadowolenia. Ekipa zadbała o pełne wsparcie dla najlepszych podzespołów: w tym obsługę ultrapanoramicznych monitorów (z wysokim odświeżaniem, rzecz jasna), framerate na poziomie stałych 60fps, opcji Nvidia (RTX, DLSS), optymalizację DX12 i HDR. Aż chciałoby się mieć komputer z najwyższej półki. Ale chyba nic z tego, bo do premiery nowego CoD: MW zostały już raptem trzy tygodnie!