70

Było już tak pięknie, a Android 5.0 Lollipop wszystko zepsuje

Fragmentacja Androida jest już raczej problemem iluzorycznym. Zdecydowana większość urządzeń na rynku jest napędzana przez najnowsze wersje systemu. Za sprawą Google Play Services udało się wyeliminować większość różnic między nimi, a większość aplikacji, również od Google’a, jest kompatybilna ze wszystkimi wydaniami, począwszy od 4.X. Ale to się zmieni. Nowa polityka aktualizacji Google’a przynosi rezultaty. Po […]

Fragmentacja Androida jest już raczej problemem iluzorycznym. Zdecydowana większość urządzeń na rynku jest napędzana przez najnowsze wersje systemu. Za sprawą Google Play Services udało się wyeliminować większość różnic między nimi, a większość aplikacji, również od Google’a, jest kompatybilna ze wszystkimi wydaniami, począwszy od 4.X. Ale to się zmieni.

Nowa polityka aktualizacji Google’a przynosi rezultaty. Po roku od swojego debiutu Android 4.4 KitKat ma już ponad 30 proc. udziałów w segmencie Androida. Już? A może tylko? Jakby nie patrzeć w porównaniu z efektywnością wdrażania poprzednich wersji jest to spory krok naprzód. Łącznie Jelly Bean i KitKat napędzają dziś ponad 80 proc. urządzeń z Androidem. Biorąc pod uwagę względną zgodność tych wydań, można uznać, że Google’owi się udało zminimalizować konsekwencje fragmentacji.

Oczywiście ciągle są czarne owce – Android 2.X to ponad 10 proc. wszystkich gadżetów napędzanych tym systemem. Większość to mocno przestarzałe modele albo dziwactwa, jak np. tanie czytniki ebooków czy nawigacje samochodowe, których producenci dumnie chwalą się Androidem, nie bacząc na konsekwencje, jakie to za sobą niesie.

Android-Platform-Distribution-November-2014-640x272

To oczywiste, ze premiera Androida 5.0 Lollipop wszystko popsuje. KitKatowi raptem udało się przekroczyć magiczne 30 proc. a tu już pojawia się kolejna, znacznie bardziej rewolucyjna wersja. Efektywna penetracja rynku będzie utrudniona, bo Android 5.0 to swoisty kamień milowy, który nie ma zbyt wiele wspólnego z linią 4.X. Niby najwięksi zarzekają się, że zaktualizują swoje urządzenia, ale głównie dotyczy do modeli z górnej i ewentualnie średniej półki. Posiadacze budżetowych HTC czy tanich Samsungów najprawdopodobniej będą musieli się obejść smakiem, a przecież pod względem ilościowym to oni odgrywają tutaj największą rolę.

Google ma już pewien bagaż doświadczeń na tym polu i wie jak zmotywować producentów. Ci również wydają się przykładać obecnie większą wagę do problemu nieaktualnych urządzeń – zauważyli, że pozytywnie wpływa to na ich wizerunek i sprzedaż. Tylko czy to wystarczy, by bezboleśnie wdrożyć Androida 5.0? Śmiem wątpić, ale wszystko okaże się w czerwcu 2015 roku – urządzenia, które do tego czasu nie dostaną aktualizacji pewnie będą mogły o niej już tylko pomarzyć.