33

Byli już Musk i Gates, teraz przed maszynami przestrzega Woz

Dyskusja dotycząca rozwoju maszyn, sztucznej inteligencji, jej wpływu na ludzkość oraz ewentualnego zagrożenia płynącego z tych zmian, trwa od dawna – to kwestia dekad. Wypowiadają się naukowcy, futurolodzy, pisarze, filmowcy. Ostatnio przybywa w tym gronie medialnych nazwisk, osób kojarzonych przez większość społeczeństwa. Przykładem Steve Wozniak, który mówiąc o uzależnieniu od maszyn nie zwraca uwagi na […]

Dyskusja dotycząca rozwoju maszyn, sztucznej inteligencji, jej wpływu na ludzkość oraz ewentualnego zagrożenia płynącego z tych zmian, trwa od dawna – to kwestia dekad. Wypowiadają się naukowcy, futurolodzy, pisarze, filmowcy. Ostatnio przybywa w tym gronie medialnych nazwisk, osób kojarzonych przez większość społeczeństwa. Przykładem Steve Wozniak, który mówiąc o uzależnieniu od maszyn nie zwraca uwagi na przyszłość, lecz na przeszłość.

Jak już wspomniałem, zagadnienie nie jest świeże – poruszano je, gdy większości z nas nie było jeszcze na świecie. Wcześniej był to jednak temat, któremu nie poświęcano wiele uwagi, ponieważ technologie nie były aż tak zaawansowane. Mówiono o bardzo rozwiniętych komputerach i robotach, lecz jednocześnie podkreślano, że ten sprzęt jest poza naszym zasięgiem. Dzisiaj coraz częściej zdajemy sobie sprawę z tego, iż wizje bardzo rozwiniętych maszyn nie są mrzonkami i za kilkanaście lat prawdopodobnie staną się faktem. Co wtedy?

Elon Musk, CEO Tesli, przestrzega przed „demonem”, jak nazywa sztuczną inteligencję. Wtórują mu Bill Gates oraz Stephen Hawking. Nie przekreślają dotychczasowych osiągnięć i nie nawołują do tego, by wrócić do jaskiń. Chcą po prostu, by poświęcać temu zagadnieniu więcej uwagi, wprowadzić je do debaty publicznej. Jest pewnie równie ważne, co dziura ozonowa czy globalne ocieplenie, więc należy mu się dyskusja. Poruszanie kwestii przez znane nazwiska kieruje temat na właściwe tory.

Do przywołanego przed momentem grona dołączył Steve Wozniak, współzałożyciel Apple i osoba ciesząca się w branży wielkim szacunkiem – to w końcu człowiek, który w poważnym stopniu przyczynił się do wprowadzenia komputerów na salony, rewolucji technologicznej trwającej do dzisiaj. Słynny Woz był bohaterem spotkania w Massachusetts, w trakcie którego zadawano mu przeróżne pytania: o Apple, o Jobsa, o jego życie i nowinki technologiczne. Pojawił się także wątek robotów i sztucznej inteligencji. Wozniak stwierdził, że uczyniliśmy maszyny zbyt ważnymi, staliśmy się przy nich „zwierzętami domowymi”. A przegraliśmy… 200 lat temu.

Ciekawe słowa, niektórych pewnie rozbawią i spotkają się z krytyką, ale trzeba przyznać Wozowi sporo racji – tworząc pierwsze maszyny człowiek uzależnił się od nich oraz ich następców. W dzisiejszym świecie, przynajmniej tym rozwiniętym, stanowią one bardzo ważną część rzeczywistości. Trudno go sobie wyobrazić bez komputerów, robotów, mniej lub bardziej skomplikowanych urządzeń. Oddaliśmy im wielką przestrzeń w naszym życiu i ten proces będzie postępował z każdym pokoleniem. Wydaje się mało prawdopodobne, by nagle nastąpił odwrót. Do tego oczywiście nie namawiam, ale przydałaby się debata na ten temat.

Dobrze się dzieje, że przybywa głośnych nazwisk podnoszących kwestię maszyn w naszym świecie, że ludzie pokroju Woza podkreślają, iż wstawienie komputerów do szkół nie uczyniło dzieci mądrzejszymi. Zagadnienie rozwoju technologicznego musi być szerzej omawiane, by nie wymknął się on spod kontroli. Skoro można rozmawiać o zanieczyszczeniu powietrza i ochronie oceanów, to należałoby się też zająć komputerami, które za jakiś czas mogą osiągnąć poziom rozwoju przypominający ludzki mózg. I co wtedy? Przyjmiemy, że możliwe są tylko optymistyczne scenariusze, a ze strony maszyn nic nam nie zagraża? Odważne podejście…

Źródło grafiki: youtube.com