18

Jak mało powinien kosztować budżetowy smartfon?

Tanie smartfony wyróżniają się przede wszystkim niską ceną. Nie da się jedna ukryć, że to nierozerwalnie łączy się z pewnym ograniczeniami, jeżeli chodzi o zastosowane podzespoły. Jaką zatem powinien mieć ceny budżetowiec, aby działać po prostu przyzwoicie i nie irytować użytkownika?

Tanio, taniej, najtaniej

Inspiracją do napisania tego tekstu okazała się być promocja z gazetki Lidla. Otóż w ofercie tego supermarketu pojawi się niezwykle tani smartfon, który został przeceniony z 399 na zaledwie 119 złotych. Obniżka ta jest zaplanowana na 14 kwietnia. W sumie wszystkie portale skupiły się na tym ogłoszeniu i trudno się temu dziwić, ponieważ trudno jest znaleźć nowy telefon za tak niewiele. Nawet na popularnych portalach aukcyjnych w tej kwocie kupimy raczej używane, starsze low-endy lub mid-endy sprzed lat.

Skupmy się jeszcze na tym, co oferuje ten hit z Lidla. Gigaset GS160, bo o nim mowa, może pochwalić się 5-calowym ekranem o rozdzielczości HD, procesorem Mediatek MT6737 (4 x ARM Cortex A53 1,3 GHz, ARM Mali T720MP2), skromnym 1 GB RAM, 16 GB pamięci wbudowanej, dual SIM, czytnikiem linii papilarnych (sic!), baterią 2500 mAh oraz aparatami 13 i 5 Mpix. Całością zarządza natomiast Android 6.0 Marshmallow. Nie zabrakło nawet LTE, więc w sumie mamy do czynienia z kompletnym budżetowcem.

Owszem, nie jest to wymarzona specyfikacja, szczególnie boli tu obecność tak małej ilości pamięci operacyjnej. Moim zdaniem jednak będzie to dobry sprzęt dla mało wymagających użytkowników i z pewnością sporo osób będzie o niego walczyć – nie zdziwiłbym się, gdyby potem nagrania z pojedynków o ten smartfon trafiły do internetu. W końcu za 119 złotych nie kupi się nic lepszego.

Wzorzec budżetowca

Tymczasem w normalnej sprzedaży, w sklepach ceny smartfonów startują od około 150 – 200 złotych. Za mniej sprzedawanie urządzeń po prostu się nie opłaca – sprzedawca też musi w końcu na tym zarobić. Niestety, za te pieniądze otrzymamy po prostu toporny, koszmarny sprzęt. Dwurdzeniowy lub archaiczny czterordzeniowy procesor oraz wyświetlacz z beznadziejnym odwzorowaniem barw i krótki czas pracy potrafią skutecznie zniechęcić do takich propozycji.

Trzeba jednak pamiętać o tym, aby taki model po prostu nadawał się do używania na co dzień.  Tutaj rozwiązaniem przełomowym okazuje się być Android Go, czyli zoptymalizowana pod kątem słabych urządzeń wersja systemu od Google. Niestety, zanim modele z nim trafią do sprzedaży minie jeszcze kilka miesięcy. Na razie rozpoczynają one swoją karierę w Indiach, pod kątem których też zostały stworzone.

Granica opłacalności

Dywagując na temat ceny za urządzenie należy uwzględnić także koszty opracowania samego urządzenia. Utrzymanie inżynierów, programistów opracowujących oprogramowanie, zapewnienie fabryki oraz promocja – to wszystko kosztuje. W przypadku najmniejszych graczy, mogą sobie odliczyć marketing oraz inwestycje w promowanie się w sklepach, ponieważ ich siłą ma być przede wszystkim niska cena. W Polsce jednak trudno by było mówić o jakiejkolwiek sensownej propozycji za mniej niż 200, 250 złotych. Należy tu doliczyć samą przesyłkę oraz wszystkie podatki, zatem pozostaje nam jeszcze szukać ofert w chińskich sklepach internetowych. Tam rzeczywiście można prędzej nabyć coś porządnego w takiej kwocie, szczególnie w przypadku wyprzedaży, choć walka z botami nie będzie łatwa.

Czego jednak potrzebujemy w budżetowcu? Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że do podstawowych zadań spokojnie wystarczy następujące połączenie:

  • czterordzeniowy procesor typu Mediatek MT6735 czy MT6737 – pomijając brak sterowników od Mediateka, to naprawdę udane i energooszczędne układy wspierające LTE,
  • 1 GB RAM dla Android Go lub 2 GB dla pełnego Androida,
  • 16 GB pamięci wbudowanej,
  • LTE,
  • poczytać w internecie, czy dana firma przypadkiem nie oszukuje w temacie pojemności baterii, nie zawsze 2500 mAh przełoży się nawet na przyzwoity czas pracy,
  • co najmniej Android 6.0.

To wszystko pozwala mówić o dobrym low-endzie. Nie ma co tu mówić o dobrych multimediach, ponieważ już każdy taki sprzęt pozwoli na zrobienie zdjęcie dokumentu czy posłuchanie muzyki. Na więcej trudno liczyć. Jeżeli natomiast znajdziecie kilka podobnych do siebie propozycji, nie bądźcie zdziwieni, ponieważ sporo b-brandów opiera się na jednej, prostej strategii. Mianowicie kupują gotowe bazy oraz instalują na nich własne tapety i dodają logo. Proste, tanie i skuteczne.

Szczerze mówiąc, liczę, że podobnych promocji będzie więcej. Jeszcze większą nadzieję mam co do pojawienia się smartfonów z Android Go w Polsce – moim zdaniem zrewolucjonizowałoby to rynek budżetowców. Inna sprawa, czy mniej renomowani producenci dostaliby na to zgodę, zważywszy na to, że obecnie stawiają jedynie na starsze wersje Androida.

Myślę, że kwota 249 lub 299 złotych powinna w zupełności wystarczy na dobrego low-enda. Szkoda jedynie, że jest to realne tylko w przypadku promocji – ratunkiem okazują się być sklepy internetowe. Jeszcze lepiej, że istnieją chińskie portale aukcyjne, będące prawdziwym rajem dla poszukiwaczy budżetowców.

Co Waszym zdaniem powinien oferować tani smartfon?