6

Brian Krzanich – ten człowiek może poważnie namieszać w IT

Wspominałem już o wydarzeniach, które umknęły nam z powodu długiego weekendu. Na liście tej znajdziemy m.in. informację o zmianach na fotelu CEO Intela. Już pod koniec ubiegłego roku branżę obiegła wiadomość, iż ze swego stanowiska w maju 2013 zrezygnuje dotychczasowy szef Paul Otellini. Dwa kwartały temu nie było jednak jasne, kto obejmie tę funkcję po […]

Wspominałem już o wydarzeniach, które umknęły nam z powodu długiego weekendu. Na liście tej znajdziemy m.in. informację o zmianach na fotelu CEO Intela. Już pod koniec ubiegłego roku branżę obiegła wiadomość, iż ze swego stanowiska w maju 2013 zrezygnuje dotychczasowy szef Paul Otellini. Dwa kwartały temu nie było jednak jasne, kto obejmie tę funkcję po nim. Teraz sprawa stała się klarowna. Przynajmniej pod względem personaliów. Nadal wielką niewiadomą pozostaje kwestia przyszłości Intela.

Po nieoczekiwanej decyzji Otelliniego, wiele osób związanych z szeroko pojętą „branżą”, zastanawiało się, kto powinien zostać nowym CEO i czy firma postawi na człowieka spoza korporacji. W ubiegłym tygodniu okazało się, że stery amerykańskiego giganta obejmie Brian Krzanich – jeden z top menedżerów firmy. Można zatem stwierdzić, że wszystko zostaje w rodzinie. Krzanich zapewne zna swojego pracodawcę niczym własną kieszeń – pracuje w Intelu od ponad 30 lat, czyli przez całe dorosłe życie.

Intel partnerem technologicznym AntywebZnajomość środowiska, w którym będzie się pracowało, a zwłaszcza szefowało, to spory atut (choć nie jest to regułą). Krzanich zdaje sobie sprawę z mocnych i słabych stron producenta i nie będzie musiał długo wdrażać się do nowej pracy. Czy to oznacza, że czeka go proste zadanie? W żadnym wypadku – to od jego decyzji może zależeć przyszłość Intela. Nawet w dłuższej perspektywie. Otellini odchodzi z firmy w chwale, nierzadko sytuacja ta porównywana jest do odejścia Gatesa z Microsoftu i trzeba przyznać, że piąty w kolejności CEO Intela zrobił dla tej firmy sporo dobrego. Jednocześnie zdawał chyba sobie sprawę z tego, iż dla korporacji zaczynają się ciężkie czasy i potrzeba młodszego, „świeżego” człowieka, który odpowiednio pokieruje firmą i wprowadzi ją na nowe wody. O czym mowa?

Wystarczy przypomnieć sobie kwartalne wyniki sprzedaży komputerów oraz kwartalne wyniki Intela, by zdać sobie sprawę z tego, że rynek zaczyna hamować, a nawet kurczyć się. Intel nie straci swej korony w tym biznesie, ale nie będzie też notował kolejnych rekordów (pozytywnych), na które liczą inwestorzy, analitycy, dziennikarze itd. Pisząc krótko: dla Intela rozpoczyna się okres dobrych wyników przy jednoczesnej stagnacji. Gdyby jednak korporacja popełniła kilka błędów i zaliczyła np. produkty gorszej jakości, to ich sytuacja mogłaby ulec szybkiemu pogorszeniu. Aby temu zapobiec i zabezpieczyć się przed niebezpiecznymi scenariuszami Intelowi potrzebna jest druga ścieżka rozwoju. Nie alternatywna, lecz dodatkowa.

Ową ścieżką jest sektor mobilny. Nie ma się co oszukiwać: Intel kiepsko sobie radzi w tym sektorze, a w niektórych jego segmentach po prostu nie istnieje. Rosnąca popularność smartfonów i tabletów z pewnością została już zauważona dawno temu przez decydentów korporacji, ale póki co niewiele zrobiono, by zakotwiczyć się na tym rynku. Czas mija i producent może mieć coraz większe problemy z nadrobieniem strat. Nowy CEO zapewne zdaje sobie z tego sprawę i niewykluczone, że dość energicznie zabierze się do działania w tej konkretnej kwestii. Jeżeli jednak postanowi zwlekać, a Intel nadal nie będzie się angażował na rynku mobilnym (lub będzie to robił w sposób anemiczny), to sukcesów nie uraczymy. Gra toczy się o bardzo wysoką stawkę i korporacja nie ma już czasu na eksperymenty. Trzeba działać.

Źródło grafiki: articles.marketwatch.com