6

„Netflix zmienił cały rynek” – Borys Szyc w wywiadzie przed premierą serialu „Król”

Gościliśmy na planie serialu "Król" stacji CANAL+ i rozmawialiśmy z Borysem Szycem wcielającym się w Janusza Radziwiłłka.

Jaki będzie serial “Król”?

Będzie to piękne widowisko. Mamy to szczęście, że ta produkcja jest wysokobudżetowa. To pozwala na to, żeby zaszaleć. Od strony scenografii, kostiumów, bo to są takie elementy, które w epokowych filmach, historycznych filmach zjadają największą część budżetu. Tutaj rzeczywiście dzięki temu, że ten budżet jest wysoki i CANAL+ nas bardzo rozpieszcza to możemy zaszaleć. To widać na każdym planie zdjęciowym.

Na taką adaptację zasługuje „Król” Szczepana Twardocha. Recenzja przedpremierowa

Wróciliśmy niedawno z Łodzi, mojego rodzinnego miasta, gdzie kręciliśmy Kercelak i te przepiękne łódzkie podwórka doprawione naszą scenografią wyglądały niesamowicie. Do tego kostiumy, ściągnięte z przeróżnych miejsc na świecie, żebyśmy wyglądali godnie. Były też szyte kostiumy specjalnie na potrzeby tego filmu. Musieliśmy być eleganccy. To jest gang “zarabiający’ duże pieniądze, lubiący się bawić, lubiący się pokazać i dobrze wyglądać. Na planie widzicie też samochody, które udało się sprowadzić. Od strony aktorskiej mamy niesamowitą przygodę i przyjemność przenieść się w czasie.

Czy to jest taka wymarzona rola z całej gamy postaci z książki? Bo rozumiem, że pan ją czytał.

Lekturę mam ponowną za sobą. Przeczytałem ją gdy tylko była wydana i łyknąłem ją w zaledwie trzy dni. Nie można się było od niej oderwać i już wtedy pomyślałem sobie: ależ to jest filmowo napisane. Szczepan [Twardoch] opisuje każdy detal Warszawy tak dokładnie, że ty widzisz te ulice, czujesz zapach tych podwórek, tych ludzi, słyszysz jak mówią. To był na pewno niesamowity materiał wyjściowy.

Netflix w formie, a szachy nie muszą być nudne! „Gambit królowej” – recenzja

Gdy już wiedziałem, że będziemy to kręcić, przeczytałem tę książkę jeszcze dwa razy, by się zagłębić dokładnie w tę postać, ale scenariusz naszej historii różni się od tej historii. Jest kilka niespodzianek, jest kilka wątków usuniętych, ale jest kilka dodanych. Dodano też postacie, których nie było w książce. To będzie niespodzianka także dla fanów książki. Janusz Radziwiłłek jest taki, jaki jest w książce, czyli niezbyt miłą, sympatyczną postacią, mówiącą w nieco specyficzny sposób, aż trudno go zrozumieć. Chyba tylko Kum Kaplica, który zna go od dziecka, rozumie o co tak naprawdę Januszkowi chodzi. 

Czy dodał pan coś tej postaci od siebie?

Właściwie najbardziej pracowaliśmy nad tym językiem, który w książce jest zarysowany, ale opowiada się o nim. Spędziliśmy dużo czasu na tym, żeby wypracować zasadę jego wysławiania się. Tę mieszankę Idisz z niemieckim i polskim.

Nadeszła ogromna fala i jest spory  popyt na powroty znanych marek, franczyz. Jako fan “Oficera” jestem ciekaw, czy byłby pan skłonny wrócić na plan tego serialu?

Nawet był taki pomysł i scenarzysta z taką kontynuacją się nosił. Ja mam wielki sentyment do tego serialu, bo tak naprawdę dosyć mocno on mnie wywindował i był niezwykle popularny. Zwłaszcza ta pierwsza część, gdy byliśmy w tym pełnym zestawie: Andrzej Chyra, Magda Cielecka, Paweł Małaszyński i Eryk Lubos i Magda Różczka oraz Karolina Gruszka. Ekipa była niesamowita i byliśmy też bardzo młodzi oraz oddani na tysiąc procent tym rolom. Teraz po latach, jestem ciekaw jak miałoby to wyglądać i o czym byłaby ta opowieść, ale myślę że Kruszon spokojnie mógłby wrócić.

Miło słyszeć. Seriale coraz bardziej przypominają filmy, wspomniał pan, że CANAL+ przygotował solidne zasoby w portfelu na tę produkcję. Czy taką tendencję zauważa pan także w innych częściach tego rynku?

Netflix był takim game-changerem, zmienił cały rynek..

Ale dobrze rozumiem, że dotyczy się to też polskiego rynku, po pojawieniu się usługi nad Wisłą…?

Absolutnie. Nazywamy je serialami telewizyjnymi, ale właściwie chyba jesteśmy świadkami schyłku takiej telewizji, jaką ją znamy. Wszystko przenosi się do Sieci i powstają kolejne platformy internetowe prezentujące ludziom swój content. Jest on na tak wysokim poziomie, jaki wyznacza Ameryka, że każdy musi się już starać doskoczyć do tego poziomu. Nawet jeśli nie budżetem, to historią.

Płacę, kombinuję i łamię prawo. Kiedy jesteśmy piratami, a kiedy nie?

Młodzi ludzie, którzy są nową siłą, nowymi widzami, są bezwzględni. Nie podoba się, to przełączy się na coś innego. Sam tak robię. Ale dla nas, aktorów i twórców, jest to niesamowita sytuacja, bo rynek jest tak ogromny, zapotrzebowanie jest tak ogromne na nowe seriale i treści, że tej pracy pojawiło się w Polsce i za granicą naprawdę dużo.

Rozmowa została przeprowadzona na planie serialu „Król” w Warszawie w sierpniu 2019 roku.