tankowanie samochodu
9

Jazda na stację benzynową to strata czasu – ta firma tankuje samochody na parkingach

Coraz więcej mówi się o samochodach elektrycznych, ale prawda jest taka, że musi upłynąć dużo czasu, nim staną się one powszechne. Jeszcze przez kilkanaście, a może i kilkadziesiąt lat prym na tym polu będą wiodły auta z silnikami spalinowymi. To sprawia, że wciąż powstają biznesy, które chcą zaistnieć dzięki ropie naftowej. Jednym z nich jest Booster - mobilna stacja benzynowa. Klient może się cieszyć napełnionym bakiem zwyczajnie zostawiając samochód na parkingu i wykonując kilka czynności na smartfonie.

Booster podobno nie jest jedynym przedsiębiorstwem tego typu, ale zwróciłem na niego uwagę ze względu na kolejną rundę finansowania: firma pozyskała 20 mln dolarów. Od chwili powstania w roku 2014 startup zgarnął już 32 mln dolarów. Na razie działa w San Francisco i okolicach oraz w jednym mieście w Teksasie, ale z pomocą zdobytych środków ma się to niebawem zmienić. Na czym polega biznes?

Firma posiada cysterny, z pomocą których może tankować auta. Kierowca nie musi jechać na stację benzynową, by napełnić bak, to paliwo przyjedzie do niego. Oszczędza się czas i podobno pieniądze, bo ceny w Booster są atrakcyjne. Ma to gwarantować fakt, iż odpada duży koszt w postaci utrzymania nieruchomości oraz eliminowanie pośredników. Jest coś jeszcze: firma nie rozdrabnia się jeżdżąc do każdego klienta, który poprosi o tankowanie – postawiono na duże skupiska ludzi i aut. Te można znaleźć przy szkołach czy uczelniach, przed siedzibami dużych korporacji. Startup dogadał się już m.in. z Cisco, PepsiCo, Facebookiem czy Oracle. Giganci mu za to nie płacą, po prostu dopuszczają cysterny na swoje parkingi, może informują pracowników, że istnieje opcja tankowania mobilnego.

Booster - aplikacja do tankowania paliwa

Klient ściąga na smartfon (iOS, Android) specjalną apkę, z jej pomocą kupuje paliwo i informuje, gdzie konkretnie zaparkował. Wychodząc z samochodu zostawia otwarty wlew do zbiornika paliwa. Reszta dzieje się bez jego udziału, gdy opuści biuro czy uczelnię, zastanie zatankowane auto. Nie płaci się za dojazd czy korzystanie z apki, dodatkowe pieniądze są pobierane, jeśli klientowi zależy na czasie i wybierze opcję szybkiego tankowania. Firma zarabia też na myciu szyb, napełnianiu opon powietrzem, wymianie wycieraczek. Ponoć z usługi korzysta już kilkadziesiąt tysięcy osób, cysterny pojawiają się na parkingach setek firm.

Dobre, prawda? Pewnie niejednokrotnie znaleźliście się w sytuacji, gdy na stacji najpierw czekaliście w kolejce do dystrybutora, a potem przy kasie okazywało się jeszcze, że większość klientów kupuje kawę, piwo, zapiekankę, zabawkę dla dziecka, prasę… Stacje od jakiegoś czasu zamieniają się w sklepy i bary, podpisują umowy z sieciówkami z branży gastronomicznej czy handlowej. Jakoś trzeba dorabiać. I niektórym pewnie to pasuje, przy okazji tankowania robią zakupy. Ale nie wszyscy podzielają ten entuzjazm, wizytę na stacji traktują niczym karę. A z Booster wystarczy kilka razy kliknąć i po sprawie. Ja to kupuję.

Szukając informacji na temat firmy, zastanawiałem się, czy będą zainteresowani wprowadzaniem rozwiązania dla aut elektrycznych i okazało się, że tak. U nas może się to wydawać totalnie niepotrzebne, ale w Kalifornii mobilna ładowarka pewnie znajdzie odbiorców. Tym samym startup może się rozwijać, gdy głównym paliwem będzie pozostawać ropa naftowa, a jednocześnie zapewni sobie alternatywę na przyszłość, gdy większa rolę zacznie odgrywać energia elektryczna. Chociaż to już wybieganie w odległą przyszłość: firma może przecież paść za kilka lat. Na razie pokazuje jednak, że z pomocą smartfona można zmienić nawet sposób tankowania auta.