24

BlackBerry daje zniżki i trolluje Apple

Oddaj stary sprzęt, a my damy ci zniżkę na nowy (najczyściej w domyśle jest „nasz”). Oferty tego typu nie są niczym nowym, pojawiają się w różnych branżach, na różną skalę i trzeba jasno powiedzieć, że jedne są bardziej atrakcyjne, a inne mniej. Ten znany od lat mechanizm postanowiła też wykorzystać firma BlackBerry, a obiektem trollowanym […]

Oddaj stary sprzęt, a my damy ci zniżkę na nowy (najczyściej w domyśle jest „nasz”). Oferty tego typu nie są niczym nowym, pojawiają się w różnych branżach, na różną skalę i trzeba jasno powiedzieć, że jedne są bardziej atrakcyjne, a inne mniej. Ten znany od lat mechanizm postanowiła też wykorzystać firma BlackBerry, a obiektem trollowanym jest w tym przypadku iPhone. Czysty marketing?

Niejednokrotnie czytałem o akcjach, w których jeden producent przyjmował sprzęt drugiego i oferował zniżki na swoje urządzenia. Podejrzewam, że więcej niż raz pisałem o tym na AW, ale trafiłem tylko na tekst dotyczący inicjatywy Microsoftu: oddaj smartfon Apple/Samsunga, a my damy ci rabat na nową Lumię. Oferta w gruncie rzeczy nie była dość atrakcyjna, bo nie brakowało w niej różnego typu haczyków, zniżka nie powalała i zdecydowano się na mały zasięg akcji. Dzisiaj podobną ścieżką kroczy BlackBerry.

Kanadyjczycy też zaprezentowali cennik skupu smartfonów Apple. Pojawiają się w nim i starsze modele i te najnowsze. Nie wiem, czy znajdzie się wielu chętnych gotowych pozbyć się iPhone’a 6, który niedawno pojawił się na rynku. Chyba, że spodnie właściciela zdążyły już zrobić swoje i smartfon się wygiął. Skoro nie nówka, to może starsze modele? To ma większy sens, ale nie należy zakładać, że za wysłużonego smartfona BB da upust na kilkaset dolarów. Spodziewałbym się znacznie niższej sumy. Dla niektórych dobre i to, bo chcieli się pozbyć rupiecia.

BB zniżki

Czy organizując akcję tego typu BB naprawdę liczy na to, że uda się sprzedać wielką liczbę smartfonów, bo ludzie będą masowo oddawać iPhone’y? Raczej nie. Microsoft też na to nie liczył. Chodzi o zrobienie szumu wokół swojej marki i zapewnienie sobie reklamy. Można ogrzać się w blasku Apple, strollować amerykańską korporację i pokazać klientom, że Passport jest konkurencją dla produktów giganta z Cupertino. To chyba nie przypadek, że stworzono reklamy, w których promuje się nowy smartfon właśnie w opozycji do iPhone’a.

Nie ukrywam, że jestem ciekaw, ile osób korzysta z takich akcji i wymienia swój sprzęt na zniżkę. Czy jest to grupa klientów, którą można uznać za w miarę liczną czy naprawdę chodzi wyłącznie o marketing? Zastanawiam się też nad kosztami, bo podejrzewam, że nie wychodzi się tu na zero, a już tym bardziej nie generuje się zysków. Sporo pytań, ale wątpię, by któryś producent udzielał odpowiedzi.