122

Bill Gates też boi się demona Elona Muska

Sztuczna inteligencja to temat, który od dawna rozpala ludzką wyobraźnię – pojawia się na uczelniach i w szkołach, w instytutach badawczych oraz firmach z różnych sektorów gospodarki, wreszcie w kulturze masowej. Jedni marzą o stworzeniu rozwiniętego AI, inni już teraz boją się i dostają dreszczy na myśl o takim tworze. Jest i grupa zaniepokojonych, która […]

Sztuczna inteligencja to temat, który od dawna rozpala ludzką wyobraźnię – pojawia się na uczelniach i w szkołach, w instytutach badawczych oraz firmach z różnych sektorów gospodarki, wreszcie w kulturze masowej. Jedni marzą o stworzeniu rozwiniętego AI, inni już teraz boją się i dostają dreszczy na myśl o takim tworze. Jest i grupa zaniepokojonych, która chce, by zagadnienie było szeroko dyskutowane. Do tych ostatnich należy Bill Gates.

Pisałem kiedyś, że Elon Musk ostrzega przed rozwojem sztucznej inteligencji. Nazwał ja demonem i mówił o wielkim niebezpieczeństwie, stwierdził, że to gorsze niż broń nuklearna. Nie krytykował przy tym samej AI, karcił raczej ludzi, którym wydaje się, iż ludzkość jest w 100% bezpieczna i zawsze będzie w stanie kontrolować swoje dzieło. Chciał po prostu, by rozważano różne scenariusze. Niedawno Tomasz pisał, że Musk dofinansował organizację, która działa na tej arenie:

Future of Life Institute to organizacja, która zajmuje się badaniami nad sztuczną inteligencją. W dużym skrócie, jej działania mają zapobiec zbytniemu rozwinięciu AI w kierunku autonomicznego myślenia i realizacji scenariuszy znanych z filmów. Założyciel Tesli przeznaczył na ten cel 10 mln dolarów. Musk nie jest jedynym, który ostrzega przed rozwojem AI. Nie tak dawno, podobne zdanie wyraził Stephen Hawking, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. FLI zapowiada, że technologia sztucznej inteligencji dawno opuściła już mury uczelni i jest coraz częściej stosowana w przemyśle ciężkim i innych obszarach życia. Organizacja chce robić wszystko, aby jej implementowanie wiązało się tylko i wyłącznie z korzyściami dla ludzkości – jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało. [źródło]

Mamy zatem Muska, mamy Hawkinga. I pewnie tysiące innych ludzi, ale zazwyczaj w takich przypadkach zwraca się uwagę na głośne nazwiska. Do takich należy Gates. Były CEO Microsoftu stwierdził niedawno, że zgadza się z Muskiem i nie rozpatruje AI wyłącznie jako cudu/wielkiej zdobyczy ludzkości/pokazu geniuszu człowieka, jak zwykli sprawę komentować fani sztucznej inteligencji:

I am in the camp that is concerned about super intelligence. First the machines will do a lot of jobs for us and not be super intelligent. That should be positive if we manage it well. A few decades after that though the intelligence is strong enough to be a concern. I agree with Elon Musk and some others on this and don’t understand why some people are not concerned. [źródło]

W wielkim skrócie: Gates niepokoi się o sztuczną inteligencję, najpierw może się okazać bardzo pomocna, ale po kilku dekadach jej potencjał wzrośnie i pojawią się obawy. Najbogatszego człowieka świata dziwi to, że niektórych ludzi ten temat nie interesuje, nie martwi.

Najważniejsze jest chyba ostatnie zdanie. Gates nie przekreśla sztucznej inteligencji u podstaw. Przecież Microsoft, firma którą stworzył, której przez lata przewodził i której nadal jest udziałowcem, też pracuje nad sztuczna inteligencją. Jedne rzeczy pokazują, inne pewnie na razie ukrywają przed światem, szczególnie przed konkurencją. Chodzi jednak o to, by prace prowadzić w sposób przemyślany, by trwała dyskusja wokół tego wątku i, co najważniejsze, by brać pod uwagę różne scenariusze związane z rozwojem AI.

Patrzenie na sztuczną inteligencję przez różowe okulary to błąd. Duży błąd. Całkowite wstrzymanie prac i badań też trudno uznać za właściwe rozwiązanie. Trzeba pracować nad kompromisem – podobnie jak w innych sferach naszego życia. I zdecydowanie nie można pozostawić sprawy samej sobie, machnąć ręką i stwierdzić, że jakoś to będzie. Problem polega właśnie na tym, że nawet jakoś może nie być. Cytując klasyka: niczego nie będzie. Dobrze, że znani ludzie z Doliny Krzemowej podnoszą temat i zachęcają do dyskusji – oby inni poszli w ich ślady.