44

Dzisiaj zazdrościmy miliarderom – za kilka dekad będziemy podziwiać majątki bilionerów

Nie sądziłem, że będę się kiedyś nad tym zastanawiał, ale stało się: moją uwagę przyciąga pytanie o to, kiedy na świecie pojawią się bilionerzy, osoby, których majątki wyceniane są nie na miliony czy miliardy dolarów, lecz na biliony. Nowa skala. Trochę oderwana od rzeczywistości, bo przecież najbogatszy człowiek świata, Bill Gates, nie ma nawet 100 mld dolarów. Czy da się uzbierać fortunę kilkanaście razy większą, majątek, który liczbą zer wbijałby w fotel i wywoływał zarówno jęki zachwytu, jak i mały szok? To prawdopodobnie kwestia dekad.

Bilionerzy nowymi panami świata? Możliwe: taki majątek musiałby się wiązać z dokonaniem czegoś wielkiego, wywróceniem rynku (globalnego) do góry nogami – Gates dokonał rewolucji, ale po pierwsze, było to kilkadziesiąt lat temu, po drugie, od jakiegoś czasu Amerykanin nie skupia się na powiększaniu majątku, lecz na jego rozdawaniu (przynajmniej taka jest wersja), a to kiepski sposób na dobicie do granicy biliona dolarów. Tego dokona ktoś młodszy, możliwe, że jeszcze go nie znamy. Ale można zakładać, że będzie to człowiek z branży IT.

Będzie dochód gwarantowany, będą i bilionerzy

Na temat tak wielkich fortun wypowiedział się Sam Altman, szef Y Combinator (ale nie jest pierwszą i jedyna osobą, która porusza wątek – wraca on co kilka lat) – pisałem o jego wizycie w Krakowie, opublikowałem też rozmowę, jaką miałem okazję przeprowadzić z młodym szefem. Jednym z najważniejszych wątków był tzw. dochód gwarantowany, czyli pieniądze, które miałyby być wypłacane każdemu: bez względu na to, czy pracuje, jakie ma wykształcenie, na co przeznaczy kasę. Niektórzy krzykną, że to komunizm, a taki system przecież się nie sprawdził, o czym najlepiej przekonali się mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej. Trzeba jednak podkreślić, że nie chodzi o to, by wszyscy mieli po równo – celem jest zapewnienie ludziom minimum egzystencjalnego, o więcej będą musieli walczyć sami.

Właśnie w tych warunkach za kilkadziesiąt lat na świecie mieliby się pojawić bilionerzy. Będzie ich kilku, może kilkunastu. Wyróżnią się jednak na tle milionów milionerów oraz tysięcy miliarderów. Prawdziwi „królowie świata”. Z jakiej branży będzie się wywodził taki bogacz? Po jakimś czasie pewnie kilka sektorów doczeka się swojego przedstawiciela w tej elitarnej grupie, lecz najszybciej można postawić na nowe technologie: to będzie wizjoner-wynalazca, ktoś pokroju wspomnianego Gatesa czy Jobsa, człowiek, który stworzy coś zupełnie nowego i zmieni rynek. Tak, jak zmieniły go pecety, a potem smartfony. Tyle, że skala będzie jeszcze większa, bo na świecie będzie więcej ludzi, znaczna ich część powinna już żyć ponad granicą ubóstwa, będzie miała dostęp do Internetu, stanie się potencjalnym klientem w cyfrowym świecie.

Musk, Zuckerberg czy duet Page-Brin?

Przy okazji takich tematów zazwyczaj pojawia się giełda nazwisk: kto ma szansę dobić do granicy jednego biliona majątku za te kilka dekad? To postać, która już ma wielkie pieniądze, czy człowiek, którego jeszcze nie znamy? Czy ten drugi scenariusz jest w ogóle możliwy? Myślę, że tak – spójrzmy na przykład Zuckerberga, bardzo młodego człowieka, którego majątek jest wyceniany na kilkadziesiąt miliardów dolarów. Imperium zbudował w kilka lat. Ale buduje je nadal i jeśli serwis społecznościowy będzie się dynamicznie rozwijał, jeśli firma zdobędzie kilka miliardów nowych użytkowników i będzie na nich zarabiać w przeróżny sposób, to Zuckerberg ma szansę osiągnąć porażające bogactwo.

Podobnie sprawa wygląda w przypadku konkurenta Facebooka na rynku reklamy, czyli korporacji Google. Gigant z Mountain View również próbuje łapać kilka srok za ogon i dynamicznie rośnie. Jakiś czas temu firmie udało się przebić Apple pod względem kapitalizacji, ten biznes jest już wyceniany na setki miliardów dolarów. Ale setki miliardów, to nie bilion, a panowie Brin i Page nie są jedynymi właścicielami firmy. A może tą postacią będzie Elon Musk, który chce zmienić oblicze transportu, branże energetyczną oraz kosmiczną? Jeżeli jego pomysły wypalą, jeżeli biznesmen nie przeszarżuje, to może się doczekać kilkunastu zer przy nazwisku w zestawieniach najbogatszych ludzi świata. W ostatnich latach mocno rósł majątek Jeffa Bezosa, szefa Amazona, który skupiony jest na rozwoju swojego biznesu. Tak , to są potencjalni bilionerzy. Nawet, jeśli nie dobiją do poziomu biliona dolarów osobistego majątku, to powinni mieć setki miliardów dolarów zamiast dzisiejszych kilkudziesięciu.

Warto przy tym pamiętać o jednej rzeczy, pisałem o niej przy okazji pieniędzy Jeffa Bezosa: one są w znacznym stopniu wirtualne. Bezos czy Gates nie mają skarbca, w którym trzymają te 40 czy 70 mld dolarów – bogactwo opiera się głównie na akcjach firm, a ich cena nie jest stała. W relatywnie krótkim czasie mogą się dorobić miliardów, ale też je stracić. Bogactwo na tym nowym poziomie będzie już czysto teoretyczne, wręcz abstrakcyjne. O ile w ogóle będzie – przecież nie jest pewne, że do tego dojdzie…