big mouth
12

Biust, jądra, homoseksualizm, orgazm, ejakulat i incele, czyli Big Mouth w pigułce. Ten serial jest świetny!

Big Mouth to jeden z oryginalnych seriali Netfliksa. Czy warto obejrzeć tę niegrzeczną animację?

W tym miesiącu na Netfliksie pojawił się 3. sezon jednego z ich animowanych seriali – Big Mouth. W najbliższych latach powinny pojawić się kolejne 3. Skupmy się jednak na tym, co jest dostępne już teraz. Sama w serial wkręciłam się niedługo po publikacji 2. sezonu i zachwyciłam się z miejsca. Uwielbiam „niegrzeczne” animacje, tym chętniej odpalałam każdy kolejny odcinek. Dlaczego nie użyłam sformułowania „animacje dla dorosłych”? Ponieważ nie widzę Big Mouth w takiej kategorii. Owszem, serial porusza motyw seksu i seksualności na wszystkie możliwe sposoby. Owszem, jest wulgarny, może dla niektórych brutalny. Na Netfiksie ma ograniczenie wiekowe 16+. Gdybym była jednak nastolatką w gimnazjum i nie osiągnęłabym jeszcze tego magicznego wieku, śmiało łamałabym zasady i oglądała całość jak szalona. Do niczego jednak dzieciaków nie namawiam, zrobią wedle własnego uznania. Może to i lepiej? Zakazany owoc kusi najbardziej.

Big Mouth to edukacja seksualna, na którą zasłużyliśmy, ale nikt inny nam jej nie dał

Nie martw się, nie jesteś (aż takim) zwyrolem!

Fabuła serialu opowiada o grupce uczniów wchodzących właśnie w okres dojrzewania oraz o ich najbliższym otoczeniu. Każde z nich (we własnym tempie) otrzymuje własnego Hormone Monstera, który jest ucieleśnieniem ich buzujących hormonów, myśli i zachodzących w ich ciałach zmian. Jak to bywa z serialami animowanymi – Big Mouth jest nieźle pokręcone. Twórcy śmiało wizualizują wszystko, o czym uczniowie rozmawiają i czym się martwią. Latanie po jajowodach i rozmowy z łechtaczką to standardzik. Trzeba przyznać, że produkcja porusza śmiało całą masę ważnych i trudnych tematów. Wszystko zaczęło się od ejakulacji i okresu (to się nazywa krąg życia!), a potem płynnie przeszło w orientacje seksualne, popęd seksualny, seks w wielu wariantach, narkotyki, wstyd, depresję, nałogi, orgazmy czy molestowanie seksualne. Big Mouth to komedia, która postawiła sobie za cel edukować. Między żarty wpleciono informacje na temat wielu aspektów dorastania, tłumacząc przy tym widowni, że zmiany nie są złe i to, że jesteśmy w jakiś sposób inni, wcale nas nie skreśla.

Pamiętacie bajki z lektorem na Pulsie? Było sobie życie pojawi się na Netfliksie

Okres dojrzewania mam już za sobą i zmierzyłam się z większością problemów, o których rozmawiają bohaterowie. Serial nie dostarcza mi wiele nowej wiedzy, bo jestem po prostu za stara (ach, te emeryckie 23 lata!). W wielu odcinkach odnalazłam jednak ukojenie i odpowiedzi dla siebie z przeszłości. Szkoda, że nie miałam wtedy Netfliksa. Wszyscy musimy przejść przez ten specyficzny koszmarek, jakim jest dorastanie. Wszystkich nas trapią podobne problemy i często wydaje się nam, że jesteśmy z nimi absolutnie sami albo wręcz jesteśmy jedyną osobą na świecie, którą to dotyka. Big Mouth pokazuje, że wcale tak nie jest. Nie owija w bawełnę, nie próbuje być grzeczny ani cukierkowy. Siłą Big Mouth jest sięganie po problemy, które dotykają każdego z nas i wszyscy się nad nimi zastanawialiśmy (jak na przykład menstruacja) oraz takie, które dotyczą mniejszej grupy odbiorców (autyzm, incest czy dyskryminacja z 3. sezonu się kłaniają). Jedyne nad czym można się zastanawiać, to to, czy ukryty przekaz aby na pewno z odpowiednią mocą trafi do dzieciaków, czy nie jest przesadnie zagmatwany. Ale hej! Nie hodujemy na świecie durnej młodzieży, jak mogłoby się wielu wydawać.

To nie jest jak czytanie nudnej książki od biologii. To rozmowa z ciut starszym lub po prostu nieźle wyedukowanym kumplem. Postaci naprawdę dają się lubić, nieważne jak bardzo mieszałyby sobie w (i tak już powalonych) życiach. Każdy z widzów jest w stanie odnaleźć cząstkę siebie w życiach bohaterów i to się z pewnością nie zmieni w kolejnych sezonach. Nie wstydźmy się tego! Każdy przecież obraził się na rodziców, dostał wzwodu w klasie, nabzdryngolił się przy rodzicach i fantazjował o kuzynce! Prawda….?
Oczywiście, że to nie Netfliks powinien nas wychowywać i pokazywać nam świat seksu i seksualności. Z drugiej strony – to bardzo przyjazny grunt na prezentowanie takich tematów. (Nie)stety wielu osobom łatwiej uwierzyć jest animacjom z platformy VOD niż wrednej katechetce od WDŻ-tu. Serial można obejrzeć w samotności i mieć przy tym niezły ubaw. Po seansie może jakiś nastolatek poczuje się zachęcony, aby poszukać więcej informacji na dany temat lub porozmawiać o tym z rodzicami czy kimkolwiek bliskim i starszym? Jeśli tak, to świetnie. A jestem pewna, że się tak dzieje. Oczywiście trzeba się w tym wszystkim przygotować na pewną konwencję. To obrazowa i wulgarna animacja. Jeśli kogoś rażą niecenzuralne słowa albo mówiący penis, macica, sperma czy wagina – cóż – trudno. To nie jest produkcja dla niego i powinien w ciszy i spokoju wrócić do podręczników. Cała reszta będzie się przy Big Mouth świetnie bawić.

Chciałabym móc obejrzeć Big Mouth, gdy jeszcze byłam w gimnazjum

Jeśli tak jak ja jesteście „za starzy” za przekaz serialu, rzućcie okiem na kilka odcinków (albo obejrzyjcie wszystkie – warto!) i subtelnie podrzućcie go młodziakom w waszym otoczeniu, którym przyda się edukacja i podtrzymanie na duchu. Do tej pory Big Mouth mnie nie zawiodło. Każdy kolejny sezon jest świetny, wszystkie poruszane tematy są ważne i podjęte z należytą szczerością, ale i odpowiednią dawką ironii. Wyjmijmy kije z tyłków i dajmy dzieciakom rozwijać się w swoim tempie. Niech kochają samych siebie i własne ciała, niech potrafią się z nich śmiać. Tego wszystkiego uczy nas Big Mouth, bo przecież ej, to tylko my. Wszyscy tak mamy.