53

Biedronka bierze się za edukację. Popieram i proszę o więcej

Niedawno chwaliłem Pocztę Polską za pomysł wprowadzenia do swojej oferty usług wykorzystujących nowoczesne rozwiązania ze smartfonami i aplikacjami na czele. Dzisiaj znów przyklasnę pewnej firmie, a będzie nią… Biedronka. Z informacji, jakie pojawiły się w Internecie, wynika, iż sieć sklepów startuje z akcją Bezpieczna Biedronka, której celem będzie ratowanie ludzkiego życia. Jeżeli ktoś pomyślał po […]

Niedawno chwaliłem Pocztę Polską za pomysł wprowadzenia do swojej oferty usług wykorzystujących nowoczesne rozwiązania ze smartfonami i aplikacjami na czele. Dzisiaj znów przyklasnę pewnej firmie, a będzie nią… Biedronka. Z informacji, jakie pojawiły się w Internecie, wynika, iż sieć sklepów startuje z akcją Bezpieczna Biedronka, której celem będzie ratowanie ludzkiego życia.

Jeżeli ktoś pomyślał po wstępie, że teraz będą nas ratować karetki z logo Biedronki, to śpieszę poinformować, że aż taka rewolucja nie nastąpi (przynajmniej na razie – trudno stwierdzić, co przyniesie przyszłość). Sieć sklepów zamierza jednak umieszczać w swoich placówkach defibrylatory AED. W lipcu taki sprzęt ma się pojawić w kilkudziesięciu obiektach (priorytetem są sklepy oddalone od punktów medycznych oraz te masowo odwiedzane), z czasem będzie ich podobno przybywać. Na urządzeniach do reanimacji sprawa się jednak nie kończy, ponieważ pracownicy Biedronki będą przechodzić szkolenia z udzielania pierwszej pomocy (w tym z korzystania z defibrylatora).

Możliwe, że niedługo zauważycie na terenie odwiedzanej Biedronki plakat informujący o wspomnianej akcji lub samą skrzynkę z napisem Bezpieczna Biedronka (to w niej znajduje się defibrylator). Muszę przyznać, że pomysł jest dobry i warto o nim pisać, by zaznajomić ludzi ze wspomnianą inicjatywą. Co więcej, mam nadzieję, że w tym kierunku pójdą także inne firmy. Nie chodzi mi tylko o wieszanie defibrylatorów lub innych urządzeń w swoich siedzibach/sklepach, ale przede wszystkim o kwestię szkoleń.

Nie jest tajemnicą, że w Polsce zagadnienie pierwszej pomocy „leży”. Z autopsji wiem, jak wygląda nauka pierwszej pomocy w szkołach czy na studiach, jak przeprowadzane są szkolenia BHP. Zazwyczaj (być może coś się zmieniło – proszę mnie poprawić, jeśli się mylę) kwestie te są po prostu „odbębniane”, by wszyscy mogli szybko uzyskać potrzebne podpisy/pieczątki i rozejść się do domów. Problem pojawia się w sytuacji kryzysowej, gdy drugiemu człowiekowi (nierzadko bliskiej osobie) trzeba udzielić pomocy na drodze, chodniku, nad jeziorem czy nawet w domu.

Doniesień, z których dowiadujemy się, że ktoś umarł, bo pomoc nie dotarła na czas nie brakuje. Często wspomina się także o tym, iż wielu potrzebujących miałoby większe szanse na przeżycie, gdyby przed dotarciem fachowca ktoś podjął się reanimacji. Dlatego dobrze się dzieje, że Biedronka szkoli swoich pracowników. Może będzie to dodatkowy impuls edukacyjny dla społeczeństwa. Jednocześnie obawiam się, że także i w tej firmie skończy się jedynie na kursach, które każdy przyjmie z nieskrywaną dezaprobatą i chęcią jak najszybszego uzyskania „ptaszka” przy swoim nazwisku widniejącym na liście osób doszkalanych. Obym się mylił. Napiszę wręcz, że bardzo chciałbym się mylić…

Źródło grafiki: wikipedia.org