28

Bez internetu ale za to z HTC G1

Podczas, krótkiej przerwy wakacyjnej którą właśnie odbywam postanowiłem odwiedzić małą miejscowość kilkanaście kilometrów od Bełchatowa. Dość ciekawe miejsce ponieważ ośrodek wypoczynkowy wyposażony jest praktycznie we wszystko od profesjonalnego boiska do piłki nożnej poprzez korty do tenisa, boisko do koszykówki, stadninę koni, boisko do siatkówki oraz oczywiście piaszczystą plażę i wodę (ku uciesze moich synów). W […]

Podczas, krótkiej przerwy wakacyjnej którą właśnie odbywam postanowiłem odwiedzić małą miejscowość kilkanaście kilometrów od Bełchatowa. Dość ciekawe miejsce ponieważ ośrodek wypoczynkowy wyposażony jest praktycznie we wszystko od profesjonalnego boiska do piłki nożnej poprzez korty do tenisa, boisko do koszykówki, stadninę koni, boisko do siatkówki oraz oczywiście piaszczystą plażę i wodę (ku uciesze moich synów).

W przerwach między pływaniem, jeżdżeniem na rowerach i grą w piłkę nożną lub koszykówkę miałem plan aby na spokojnie poczytać sobie co ciekawego dzieje się na świecie oraz napisać kilka postów na blog. Niestety mimo dość dobrego zasięgu jaki pokazuje mój connection manager (orange), nie jestem w stanie przejrzeć nawet RSS-ów. Prędkość z jaką się łącze i stabilność połączenia nie pozwala praktycznie na nic. Opublikowanie postu na blogu trwa ok 30 minut podczas, których wiele prób kończy się rozłączeniem.

Mam natomiast HTC G1 na które dzięki technologii push wpychane są maile, rozmowy z gtalk itp. Muszę przyznać, że ten dość lichej konstrukcji telefon świetnie sprawuje się w trudnych warunkach jeśli chodzi o sygnał internetu. Co ciekawe telefon jest również w Orange, ale internet działa na nim o wiele lepiej niż przez modem podłączony do laptopa. Natywna aplikacja do Gmail + push mail sprawdzają się naprawdę świetnie. Żałuję, że Google nie zrobiło podobnej aplikacji dla Google Reader – aczkolwiek po powrocie postaram się poszukać jakiegoś zastępczego czytnika RSS w formie aplikacji na Androida.

Świetnie sprawdza się również aplikacja do Twittera – korzystam z Twidroid. Powiadomienia o nowych informacjach wysyłane są chyba również w technologii push, ładowanie wiadomości nawet przy bardzo słabym lub wręcz zanikającym internecie działa również szybko. Szkoda, że nasze lokalne mikroblogi czyli blip czy flaker nie mają obecnie aplikacji na Androida (aczkolwiek jest to zrozumiałe patrząc na ilości sprzedanych iPhonów i HTC G1 – sam zrobił bym w pierwszej kolejności aplikację dla telefonu od Apple)

Wniosek z tego wszystkiego dla mnie jest taki (choć nie jest to nic odkrywczego), że następnym razem przed wyjazdem w nieznany teren jeśli chodzi o zasięg internetu (jeśli oczywiście będę chciał korzystać), należy wyposażyć się w więcej wspomagających aplikacji i nie liczyć nawet na bardzo minimalistyczne wersje mobilne różnych serwisów.