0

Będzie hit! Graliśmy w kampanię Uncharted 4: Kres Złodzieja

Uncharted 4 to dla PlayStation największa premiera tego roku - ba, jedna z największych premier w światku konsolowym w ogóle. Wiemy już czego spodziewać się po trybach sieciowych, można było przecież pograć w otwartą betę. Kampania dla samotnego gracza to jednak coś zupełnie innego, a miałem okazję się o tym przekonać na krótkim, choć intensywnym pokazie.

Nie jest to ani miejsce, ani czas by przypominać Wam o tym kim jest Nathan Drake i czym jest to całe Uncharted. Seria święci triumfy na konsolach PlayStation od 9 lat i (z wyjątkiem dobrej, choć nie rewelacyjnej) jedynki zawsze była dobrą wymówką do zakupu PlayStation 3. Przenośna odsłona na Vitę też robiła ogromne wrażenie i szkoda, że nie kontynuowano tematu. Prędzej czy później musiał więc nadejść czas na wersję dla PS4 i choć oczekiwanie umiliła nam świetna Kolekcja Nathana Drake’a, gracze chcą pełnoprawnej odsłony na sprzęt nowej generacji. I takową dostaną, już 10 maja.

Uncharted 4 to mała piaskownica

W pewnym sensie, bo trudno porównywać grę chociażby z serią Grand Theft Auto. Miałem okazję pograć jedynie 30 minut, dzięki wybranemu fragmentowi (10 rozdział) zobaczyłem jak wiele zmieniło się w Uncharted od czasów trójki. Od razu zaznaczę, że ogrywany wycinek nie był ani specjalnie filmowy, ani porywająco dynamiczny, pokazał jednak, że seria potrafi zaoferować coś więcej niż duże, ale jednak korytarze. Gracze przyzwyczajeni są do tego, że Uncharted prowadzi trochę za rękę, nie zostawiając pola do kombinowania i eksploracji. Powinienem jednak napisać w czasie przeszłym, bo Uncharted 4 wydaje się być zdecydowanie bardziej otwarte.

Jeździłem jeepem po Madagaskarze. I choć przed pokazem widziałem fragment rozgrywki, która wyciekła do sieci, po chwyceniu w dłonie pada byłem pozytywnie zaskoczony. Spodziewałem się z góry wytyczonej ścieżki, nitki, która będzie spychać mój pojazd na właściwy tor, potrafiłem się jednak na tym całym Madagaskarze zgubić. Kilkukrotnie wjeżdżałem w ślepe zaułki, część trasy mogłem pokonać inaczej niż osoby grające obok, w kilku miejscach musiałem wysiąść z auta i poszukać odpowiedniej drogi między skałami. Jasne, momentami zaczynało mnie to frustrować, chciałem już bowiem zobaczyć dalszą część gry – wiedziałem też, że za chwilę skończy się czas na testowanie i będę musiał zwolnić miejsce dla kolejnej grupy. Ostatecznie jednak czułem frajdę ze znalezienia odpowiedniej trasy, szczególnie, że na ekranie obok ktoś się z tym męczył.

Madagaskar wydaje się być miejscówką, w której trudno pokazać coś ładnego. Tymczasem Naughty Dog zaprezentowało pustkowie tak, że co chwila zawieszałem na czymś wzrok. A to na świetnych teksturach, a to na urzekającym horyzoncie. Przyznam się też bez bicia, że celowo kilkukrotnie przejeżdżałem wielkie błotne kałuże tylko po to, żeby zobaczyć jak fajnie wygląda mój pojazd rozbryzgujący wodę czy zostawiający za sobą ślady bieżnika. Kapitalne krajobrazy, piękne drzewa, Uncharted 4 wygląda świetnie i kompletnie nie czuć, że PlayStation 4 nie może sprzętowo równać się z PC-tami. To przypomina, że są na świecie magicy, którzy przy odpowiednim zaangażowaniu potrafią wyciągnąć wiele ze sprzętu, nie zmuszając graczy do inwestowania w kosmicznie drogie karty graficzne. Obawiacie się 30 klatek? Sony twierdziło, że celowo nałożyło ograniczenie, by nadać grze filmowego charakteru – naprawdę to poczułem. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w zupełności mi to wystarczy, szczególnie że udało się w tych 30 klatkach upchnąć świetne animacje.

Cel, pal

Podróż samochodem terenowym umilały dialogi, mogłem też sprawdzić jak wypadł polski dubbing. Jarek Boberek ponownie odwalił kawał świetnej roboty, nie przyczepię się też do pozostałych aktorów – bo nie ma do czego. Uncharted zawsze miało świetnie spolonizowane gry i czwórka nie będzie wyjątkiem. Wspominam o rozmowach nie bez powodu – to one uprzyjemniały przejazdy w serii GTA i fajnie, że Naughty Dog postanowiło wprowadzić to również u siebie. Dzięki temu jazda jest ciekawsza i nie ma prawa się znudzić.

Cały czas chciałem jednak postrzelać – sprawdzić, czy walka jest tak samo dobra jak w trybach sieciowych. Dopiero tu czuć trochę różnicę framerate’u (60 klatek w multi, 30 w kampanii), ale nie przeszkadza to w fajnej zabawie. Już przy prezentacji Ricky Cambier – główny projektant studia Naughty Dog, wspominał o nowościach związanych z walką i choć nie jestem fanem skradania się, fajnie, że ten element w Uncharted 4 się pojawi. Otóż przeciwnicy otrzymali nad głowami lampki, które swoim kolorem będą informować o poziomie zaalarmowania. Tak, dobrze kombinujecie – Drake będzie mógł się skradać i chować, na przykład w wysokiej trawie. Przetestowałem ten element i faktycznie wprowadza do gry powiew świeżości. Zdecydowanie bardziej podobało mi się jednak klasyczne dla mnie podejście do tematu starć – po prostu rozjechałem dwóch wrogów, a potem rozpocząłem ostrzał kamiennej budowli, do której miałem się dostać. Podobnie jak wcześniej, idealnie sprawdza się strzelanie zza osłony i zachodzenie wrogów z drugiej strony. Wbrew oczekiwaniom przeciwnicy nie byli jednak bierni i widząc, że bunkruję się za murkiem, podchodzili do mnie prowadząc cały czas ostrzał. Żałuję, że nie sprawdziłem jak prezentuje się walka wręcz, a podobno ma być jeszcze lepsza niż w trójce. Fajnie działa natomiast oznaczanie przeciwników i mechanizm powinien trochę ułatwić sekwencje walki.

Będzie hit

Bardzo żałuję, że Sony zdecydowało się na tak krótki pokaz, kompletnie nie miałem bowiem ochoty odchodzić od konsoli. Jestem fanem Uncharted i nigdy tego nie kryłem, podobała mi się nawet uważana za średnią jedynka – dwójka i trójka to moim zdaniem jedne z najlepszych konsolowych produkcji i doskonale pokazują, jak zgrabnie połączyć przygodówkę, strzelankę z grą o filmowym zacięciu. Wiem, że mechanizmy, zarówno nowe jak i stare przygotowano świetnie, multi zapowiada się na wciągające i trzymające przy konsoli jeszcze długo po premierze. Niewiadomą zostaje jedynie historia i to, czy Naughty Dog będzie w stanie ponownie zainteresować graczy opowieścią. Jestem jednak dobrej myśli, powracają starzy bohaterowie, w tym Victor Sullivan, pojawi się też brat Nathana, Samuel „Sam” Drake. Może się nie udać? Wątpię, szczególnie że producenci pokazali przecież wielką klasę przy The Last of Us. Nie wiem jaka gra jest według Was najlepszą pozycją na PlayStation 4, ale wiele wskazuje na to, że od 10 maja koronę przejmie Uncharted 4.

ps. z racji tego, że po wycieku Sony wrzuciło do sieci ten sam fragment rozgrywki już oficjalnie, rzućcie na niego okiem. Bo jest na co.