68

Bartek Gola : Odwalcie się od Startupów!

Autorem poniższego tekstu jest Bartek Gola Autorem poniższego tekstu jest Bartek Gola partner zarządzający SpeedUp Group czyli jednego z aktywniejszych VC w Polsce. Grzesiek Marczak napisał tekst („Koniec mody na startupy”). Antyweb to ważne medium (napisałbym, zgodnie z moim przekonaniem, że najważniejsze ale nie mogę urazić innych, zaczną hejtować). Mój personalny brand24/sentione pokazuje, że słowo […]

Autorem poniższego tekstu jest Bartek Gola Autorem poniższego tekstu jest Bartek Gola partner zarządzający SpeedUp Group czyli jednego z aktywniejszych VC w Polsce.

Grzesiek Marczak napisał tekst („Koniec mody na startupy”). Antyweb to ważne medium (napisałbym, zgodnie z moim przekonaniem, że najważniejsze ale nie mogę urazić innych, zaczną hejtować).

Mój personalny brand24/sentione pokazuje, że słowo start-up staje się pewnym stygmatem. Prawie, że obrazą. Sam przyłapałem się na tym, że kiedy opowiadam ludziom „starego pieniądza” o tym czym się zajmujemy unikam tego słowa pisząc coś o „młodych, innowacyjnych przedsiębiorstwach technologicznych”.

Dlaczego boimy się tego określenia? Bo: i tutaj mój ukochanie irytujący cytat: „start-upy to sa te firmy, które nie zarabiają” lub drugi mądrala: „ja nie robię start-upów, robię prawdziwy biznes” Nasza branża została ostygmatyzowana jako ta, która jest grupą niepoważnie ubierających się gówniarzy (to tez bardzo ważny cytat), która nie umie zarabiać kasy.

Od czego by tu zacząć polemikę? Jest tyle głupot i ignorancji w tych wypowiedziach, że krew mnie zalewa,
Dobra, polecę Blankiem, który definiuje start-up jako przedsiębiorstwo, które poszukuje dopiero swojego modelu biznesowego. Eksperymentuje, próbując znaleźć mityczne „product-to-market-fit”. Istotą start-upu nie jest więc kopiowanie istniejących usług, produktów ale i również – niestety – modeli biznesowych. Eric Ries pisze z kolei o firmach innowacyjnych jak o działających w „warunkach skrajnej niepewności”.

Wszyscy lubimy trąbić o innowacyjności. Powtarzamy bzdety o drugiej krzemowej dolinie, rozwoju nauki oraz narzekamy, że „w tym kraju już nic się nie uda”. Innowacyjność to niepewność, często porażka również jeżeli chodzi o przychody / zyski.

Chciałbym, żeby jedna rzecz była jasna. Każde przedsiębiorstwo, w tym również młode i innowacyjne musi budować wartość dla swoich właścicieli. Jestem konserwatywny jeżeli chodzi związek pomiędzy wartością a przepływami pieniężnymi, przy czym uważam, że powinniśmy ten związek budować w dłuższym okresie. Nie każdy biznes musi się „zapinać” w rok. Nie każdy biznes jest bez sensu bo od początku nie generuje przychodów / zysków.

Jeżeli marzymy o innowacyjności o „polskich skype’ach” to musimy przygotować się na kwestionowanie status quo, na niepewność i na to że na początku być może, nie będziemy umieli na tej innowacji zarabiać.

Start-upy nie sa modą, kolejną hipsterską falą, zepsutych dzieciaków z dużych miast. Są koniecznością jeżeli jako społeczność, naród, pokolenie nie chcemy pozostać biernymi konsumentami rzeczy tworzonych gdzieś indziej. Jeżeli mamy stać się choć nieco upodmiotowieni w wyścigu po kawałek przyszłości. Proste rezerwy się kończą. Kibicujmy tym, którzy chcą budować wartość w oparciu o innowacje a nie o miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

Na koniec trochę idealizmu. Nasza branża to trochę lepszy biznesowo świat. Świat, w którym słowo ma ciągle jeszcze jakieś znaczenie, gdzie ludzie są gotowi pracować przez kilkadziesiąt godzin żeby realizować swoje marzenia bez pytania czy na tym zarobią, gdzie zachował się prawdziwy duch przedsiębiorczości. Gdzie zarabia się z kimś a nie na kimś. Amen

Powiem wam jeszcze raz na koniec: odwalcie się od start-upów, dla własnego dobra.