9

Backblaze, czyli archiwum on-line

Do archiwizowania plików nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Jeśli do tej pory nie straciliście danych, stanie się to wcześniej czy później. Mnie na szczęście tylko raz i nie dotyczyło to wielu ważnych informacji. Tak czy inaczej uczucie nie jest zbyt fajne i lepiej go unikać. Sposobów na archiwizację plików jest kilka. Ja na swoje potrzeby […]

Do archiwizowania plików nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Jeśli do tej pory nie straciliście danych, stanie się to wcześniej czy później. Mnie na szczęście tylko raz i nie dotyczyło to wielu ważnych informacji. Tak czy inaczej uczucie nie jest zbyt fajne i lepiej go unikać.

Sposobów na archiwizację plików jest kilka. Ja na swoje potrzeby ograniczam się właściwie do dwóch. Albo nagrywam gdzieś ważne pliki, albo staram się je mieć w kilku miejscach na raz. W końcu jakiś nośnik przetrwa. Wadą tej metody jest jej statyczność. Pliki archiwizuję raz na kilka miesięcy (no dobra, raz na rok albo i rzadziej).

Dzisiaj znalazłam w sieci narzędzie, które umożliwia ciągłą archiwizację plików i nie wymaga dodatkowych nośników. Jest to BackBlaze. Serwis pojawił się w połowie tego roku, a od września był dostępny bez ograniczeń dla użytkowników PC. Od dziś BackBlaze jest też otwarty dla użytkowników Maców (jeszcze są zaproszenia, tutaj i tutaj).

Usługa niestety nie jest darmowa. Za nieograniczoną archiwizację plików trzeba zapłacić $5/miesiąc/komputer. Dostęp do zarchiwizowanych plików jest bezpłatny (zaznaczamy interesujące nas pliki i pobieramy je w formie zipa) lub płatny (płyta DVD za $99 lub dysk USB za $189).

Sam proces archiwizacji jest dosyć nieskomplikowany. Instalujemy program, wprowadzamy dane naszego konta (lub zakładamy nowe). Następnie BackBlaze analizuje nasz dysk i wybiera pliki, które będzie archiwizował. Listę plików i folderów można oczywiście modyfikować (albo usuwamy folder z listy, albo usuwamy typ pliku). Potem wystarczy kliknąć „Back up now” i cały proces rusza. Jego długość zależy od prędkości łącza oraz wielkości i ilości plików. Chociaż prędkość można też trochę zmodyfikować (kosztem oczywiście przepustowości łącza na pozostałych programach korzystających z internetu). Testowałam to dziś na PC i Macu i nie zauważyłam, żeby BackBlaze obciążał jakoś bardzo komputer czy łącze (nawet przy ustawieniu „archiwizuj na maksa”).

Głównym zastrzeżeniem jakie mam do takiej usługi (choć np. do Gmaila nie, a nie wiem czy jest bardziej bezpieczny) to bezpieczeństwo plików, które są przechowywane na „obcych serwerach”. BackBlaze zapewnia nienaruszalność tych plików poprzez „Private Encryption Key”, bez którego plików nie będzie można odczytać.

Zastanawiam się jak BackBlaze zmierzy się z podobnymi usługami na rynku. Są przecież: Mozy (2GB bezpłatnie, lub $4,95 za nieograniczoną archiwizację; i podobno milion klientów), Carbonite ($49,95 za rok) oraz SugarSync ($2,49/miesiąc/10GB aż do 24,95/miesiąc/250GB, synchronizacja plików pomiędzy komputerami Mac i PC oraz iPhonem).

Ja (jeśli pamiętacie) i tak wolę Dropboxa. Co prawda to tylko 2GB, ale interfejs jest na tyle przyjazny i spójny z tym co zwykle ma się na pulpicie, że jak na razie nic nie jest w stanie tego przebić. Jeśli jednak chcemy zagwarantować „wieczność” naszym plikow to chyba warto przyjrzeć się bliżej propozycji BackBlaze.