0

Autonomiczne samochody to nie tylko autka Google’a – będą też prawdziwe kolosy

Słysząc hasło „autonomiczny samochód” wiele osób wyobraża sobie pewnie wyłącznie pojazdy testowane przez Google, szczególnie dwuosobowe autko, które może się kojarzyć bardziej z zabawką niż pojazdem przeznaczonym do codziennego użytku. Komputery będą sterowały tylko takimi maszynami na drogach? Nie, pojawią się też prawdziwe kolosy, a zadba o to np. KAMAZ. Przywołany przed momentem projekt Google’a […]

Słysząc hasło „autonomiczny samochód” wiele osób wyobraża sobie pewnie wyłącznie pojazdy testowane przez Google, szczególnie dwuosobowe autko, które może się kojarzyć bardziej z zabawką niż pojazdem przeznaczonym do codziennego użytku. Komputery będą sterowały tylko takimi maszynami na drogach? Nie, pojawią się też prawdziwe kolosy, a zadba o to np. KAMAZ.

Przywołany przed momentem projekt Google’a z pewnością nie spodoba się fanom dużych samochodów z potężnymi silnikami. Miłośnikom ekonomicznych aut też nie musi przypaść do gustu, bo urodziwy nie jest. Chociaż swoich amatorów pewnie by znalazł. Korporacja z Mountain View chciała jednak pokazać, że samojeżdżący samochód jest w jej zasięgu: wygląd, rozmiar, moc to sprawy drugorzędne. A jednak istotne. Piszemy od kilku lat o autonomicznych samochodach osobowych, lecz nie można zapominać, że ten temat jest też rozpatrywany przez producentów ciężarówek. Przykładem koncern Daimler:

Mercedes nie jest jedyną firmą, która opracowuje pojazdy tego typu, a będzie ich przybywać – do gry zamierza się włączyć np. rosyjski KAMAZ, którego samochody są w Polsce dość dobrze znane. Przynajmniej były w poprzednich dekadach. Kamskij Awtomobilnyj Zawod rozpocznie współpracę z działającą od ponad dwóch dekad firmą Cognitive Technologies i w przeciągu kilku lat ma się pojawić model autonomicznego samochodu ciężarowego. Czy chodzi o projekt, który całkowicie wyeliminuje człowieka z szoferki? Raczej nie – po prostu ograniczy jego udział w kierowaniu pojazdem. Może to przypominać sceny z powyższego filmu.

Założenie jest takie, by ciężarówka marki KAMAZ rozpoznawała pieszych, inne pojazdy, sygnalizację świetlną, przeszkody na drodze i… radziła sobie w trudnym terenie. Oznacza to, że potrzebny jest system, który nie będzie przystosowany jedynie do świetnej jakości dróg, dobrze oznaczonych, z widocznymi liniami wykorzystywanymi przez komputer do określania położenia samochodu. Ciężarówka ma sobie poradzić nawet na kiepskiej rosyjskiej drodze całkowicie odbiegającej od standardów Europy Zachodniej. Ta różnica sprawi, o ile uda się zrealizować plan, że pojazdami rosyjskiego producenta mogą być zainteresowanie klienci w wielu krajach z gorszą infrastrukturą komunikacyjną.

Początkowo w projekt ma być wpompowanych kilkaset milionów rubli, docelowo rachunek ma opiewać na kilkanaście miliardów rubli. Przeliczyłbym na złotówki, ale nie wiem, z jakiego okresu pochodzą wyliczenia wspomnianych firm – różnica kilku tygodni zmieniłaby tu wynik dość poważnie. Skoro już jesteśmy przy zawirowaniach walutowych i kwestiach gospodarczo-politycznych, to trzeba mieć na uwadze, że projekt firmy KAMAZ będzie w pewnym stopniu udowadnianiem, iż Rosjanie też potrafią tworzyć nowoczesne rozwiązania. Nie wiem, na czym stanie za te 5 czy 10 lat, ale nie zdziwiłbym się, gdyby w ofercie producenta pojawił się kilkudziesięcio tonowy pojazd, w którym rola kierowcy zostanie ograniczona do minimum.

Stworzenie samojeżdżącego samochodu nie jest i nie będzie finałem tej historii. W Rosji, podobnie jak i w innych krajach, potrzebna będzie zmiana prawa, przystosowanie przepisów do nowej sytuacji. W Tatarstanie, gdzie produkowane są KAMAZy i gdzie prowadzone będą testy zmiany zaczną być pewnie wprowadzane niebawem. Do tego dochodzi też kwestia przekonania klientów i uczestników ruchu drogowego, że to dobre rozwiązanie. Wiele osób pokręci pewnie głową z dezaprobatą, bo ciężarówka jadąca sama może przerażać. Ale czy to bardziej stresujące niż wielki samochód prowadzony przez nieodpowiedzialnego kierowcę, któremu bardzo się spieszy? No właśnie…