11

Autonomiczne pojazdy Google – od teraz na każdej ulicy Kalifornii

Temat autonomicznych samochodów to w dalszym ciągu sprawa kontrowersyjna. Niektórzy mimo wszystko nie są w stanie zaufać maszynie na tyle, by wypuścić ją na ulice, by tak jak ludzie, sama uczestniczyła w ruchu. Statystyki jednak nie kłamią, ostatnie kilka lat równe jest 700 tysiącom przejechanych przez owe pojazdy kilometrów i zanotowało zaledwie jedną kolizję, w […]

Temat autonomicznych samochodów to w dalszym ciągu sprawa kontrowersyjna. Niektórzy mimo wszystko nie są w stanie zaufać maszynie na tyle, by wypuścić ją na ulice, by tak jak ludzie, sama uczestniczyła w ruchu. Statystyki jednak nie kłamią, ostatnie kilka lat równe jest 700 tysiącom przejechanych przez owe pojazdy kilometrów i zanotowało zaledwie jedną kolizję, w której sprawcą był… człowiek.

Dotąd, autonomiczne samochody miały wyznaczone trasy oraz ulice, po których mogły jeździć. Wedle ostatnich decyzji Wydziału Komunikacji stanu Kalifornia, dwadzieścia pięć pozwoleń na testowanie autonomicznych samochodów na wszystkich drogach stanowych otrzymał Google. Po dwie zgody otrzymały koncerny Audi oraz Daimler AG Mercedes. Gigant z Mountain View będzie testował swoje zmodyfikowane SUV-y od Lexusa.

Google-Autonomous-Toyota-Prius-front-three-quarter

Na Florydzie, każda organizacja może ubiegać się o zgodę na testowanie autonomicznego samochodu. Pierwsze kosztuje jedynie 150 dolarów, a każde następne 50. Dodatkowo, wydział komunikacji może wymagać także od spółki założenie specjalnej polisy ubezpieczeniowej, której kwota ubezpieczenia może wynosić do 5 milionów dolarów – co jest zrozumiałe. Technologia eksperymentalna może wymknąć się spod kontroli, maszyny nie są nieomylne i warto zabezpieczyć się przed możliwymi skutkami nieprawidłowego działania pojazdu.

Możliwości autonomicznych samochodów? Ogromne! Te pojazdy mogą patrolować ulice nieco skuteczniej od stacjonarnych kamer monitoringu miejskiego, tworzyć ciągle aktualne mapy drogowe, służyć za pozbawione kierowcy taksówki. Obiecujący też jest fakt minimalnej kolizyjności autonomicznych rozwiązań. Mimo wszystkich tych profitów, nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że przyjemności z jazdy nie należy zabijać, a pojazdy bezzałogowe powinniśmy traktować raczej jako perspektywiczny wynalazek. Wątpię, by kierowca został kiedykolwiek został odesłany do lamusa. Któż z nas bowiem nie lubi… nieco wdepnąć?

Źródło: theverge.com

Grafika: 1,2