11

Automatyczne wykresy w Arkuszach Google to jest to!

Rywalizacja w sektorze pakietów biurowych okazuje się być ciekawym pojedynkiem do śledzenia. Tak naprawdę liczącymi się dziś graczami w tej kategorii są tylko Microsoft i Google, a natrafienie na sympatyków każdego z rozwiązań nie jest trudne. Co pewien czas każda z firm prezentuje nowości w swoich rozwiązaniach i ostatni ruch należy do Google, które postanowiło […]

Rywalizacja w sektorze pakietów biurowych okazuje się być ciekawym pojedynkiem do śledzenia. Tak naprawdę liczącymi się dziś graczami w tej kategorii są tylko Microsoft i Google, a natrafienie na sympatyków każdego z rozwiązań nie jest trudne. Co pewien czas każda z firm prezentuje nowości w swoich rozwiązaniach i ostatni ruch należy do Google, które postanowiło zaprezentować trzy ciekawe nowinki.

Pierwszą z nich jest zwiększenie integracji z Dokumentami Google pozostałych aplikacji i usług. Dodawanie treści czy zdjęć bezpośrednio z Internetu, zasobów lokalnych czy innych dokumentów jest teraz znacznie wygodniejsze. Drugą z nowości jest opcja dyktowania głosowego treści, niestety mieszkańcy Polski mogą jak na razie zapomnieć o komfortowym wykorzystywaniu tej funkcji.

Ostatnią, ale nie najmniej ciekawą nowością jest obsługa wykresów w Arkuszach Google. Nie wiem jak Wy, ale nie wyobrażam sobie używania Excela czy Arkuszy w celu przygotowania raportu na temat budżetu domowego czy innych rozliczeń bez zobrazowania finalnych rezultatów. Może głównie dlatego, że jestem wzrokowcem i przedstawienie wizualne moich wydatków najlepiej wpłynie na moje plany i podejmowane decyzje, ale chyba nikogo nie trzeba przekonywać do fajnie wyglądających diagramów. To właśnie z nich najlepiej wyciąga się informacje, szczególnie gdy autorem tabelek jest ktoś inny.

wykres.1

Google postanowiło więc wyjść naprzeciw takim potrzebom i Arkusze zostały wyposażne w mechanizm automatycznego generowania wykresów. By móc ocenić ich skuteczność możecie naturalnie sięgnąć po własne pliki, ale zalecałbym także dać szansę Google, by usługa mogła się trochę popisać. W tym celu odwiedziłem najpopularniejszą wyszukiwarkę i odnalazłem stronę pełną przykładowych arkuszy kalkulacyjnych. Były to typowe pliki *.xls, które chwilę później umieściłem na swoim Dysku Google i otworzyłem kolejno klilka z nich. Maksymalna kompatybilność Dokumentów Google z plikami utworzonymi za pomocą aplikacji pakietu Office to cel, który Googlersom najwyraźniej udało się osiągnąć. Żaden z arkuszy nie otworzył się niepoprawnie, a co więcej… chwilę później okazało się, że wykresy są już gotowe do przeglądania.

wykres.2

By je ujrzeć należy kliknąć na zielony przycisk “Przeglądaj” w prawym dolnym rogu. Wtedy wysunięty zostanie dość wąski panel, w którym pionowo ułożone są kolejno wygenerowane wykresy. Algorytmy decydują o tym, jaki typ wykresu zostanie utworzony, ale w razie potrzeby nie będzie żadnego problemu z jego zmianą. Przenisienie diagramu do arkusza to kwestia przeciągnięcia go w dowolnie wybrane przez nas miejsce. Wtedy uaktywnia się menu kontekstowe ukryte pod prawym przyciskiem, a wtedy użytkownik staje przed możliwością dostosowania wykres według własnych upodobań.

wykres.3

Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony skutecznością tej nowinki. Przygotowanie nawet najprostszego wykresu w Excelu przez zwykłego użytkownika najczęściej kończy się na poszukiwaniach poradnika. Osoby, dla których arkusze kalkulacyjne nie są codziennością szybko wymazują z pamięci kolejność kroków potrzebnych do tworzenia wykresów. Google robi więc to, na czym zna się bardzo dobrze i chce znać się najlepiej – dostarcza nam gotowca zanim tak naprawdę o niego poprosimy. Z jednej strony jest to już kolejna umiejętność, której posiadanie może nie być potrzebne przy podstawowych zastosowaniach aplikacji biurowych. Ale jeśli takie podejście ma komuś znacząco ułatwić i przyspieszyć zrealizowanie jakiegokolwiek zadania, to chyba nie powinniśmy mieć nic przeciwko.