20

Pamiętacie jeszcze Xiaomi? Chińska gwiazda znowu zaskakuje – tym razem automatem do gotowania ryżu

Automat do gotowania ryżu. W Polsce sprzęt raczej egzotyczny, ale setki milionów ludzi na świecie pewnie nie wyobrażają sobie mieszkania bez takiej maszyny. Dotyczy to głównie mieszkańców Azji, w której ryż stanowi podstawę diety. Skąd nagle moje zainteresowanie tym AGD? Otóż takim sprzętem postanowiło się pochwalić... Xiaomi. Firma, która jeszcze niedawno byłą nazywana "chińskim Apple" i mocnym rywalem dla Samsunga, ostatnio jakoś przygasła. Przynajmniej mniej się o niej mówi. A gdy już wraca do medialnych doniesień, to z rzeczonym automatem...

Od jakiegoś czasu przymierzałem się do tekstu z pytaniem „gdzie jest Xiaomi?” Pewnie nie tylko ja zauważyłem, że zainteresowanie firmą poważnie spadło, rzadziej pojawia się ona we wpisach (nie tylko u nas), ludzie nie pytają już masowo kiedy firma wejdzie do Polski. Albo pytają ciszej. Ciekawy przypadek: najpierw szybka wspinaczka na szczyt, niespodziewany sukces, a potem równie szybki zjazd. Nie upadek, do tego droga daleka. Ale chyba koniec z wycenami na poziomie 45 mld dolarów, o których tak dużo się mówiło.

Problem ze smartfonami

Xiaomi sprzedaje sporo urządzeń i gadżetów, ale najbardziej kojarzone jest ze smartfonami. Tanimi i jednocześnie dobrymi. Gdy wypłynęli, mnóstwo osób robiło „wow” patrząc na specyfikację i cenę sprzetu. W Chinach ich telefony sprzedawały się w szalonym tempie, gracz bił kolejne rekordy. Mówiono o wielkich planach, nie brakowało odważnych prognoz. Potem przyszedł kryzys. Firma miała problem z tym, by wyjść ze swoimi produktami poza Państwo Środka. Większość przychodów pochodzi ze sprzedaży smartfonów w Chinach. Zdecydowana większość.

Ostatecznie okazało się, że wzrosty na rodzimym rynku też nie są pewne, że Chińczycy czekali na wejście Apple do ich kraju, że Samsung na razie nie musi pakować walizek, a inni producenci z Chin potrafią rozkręcić sprzedaż. Atmosfera wokół Xioami gęstniała, przybywało firm tworzących smartfony dobre i tanie. Rynek szybko podpatrzył, co robi dobrze Xiaomi, powielił te rozwiązania i owe atuty przestały być elementem wyróżniającym firmę na tle innych. Brutalne, ale akurat Xiaomi nie powinno mieć pretensji – wcześniej samo czerpało z doświadczenia bardziej znanych korporacji.

Automat do gotowania ryżu pomoże?

Przybywa pytań o ewentualny kryzys firmy, przybywa głosów rozczarowania (swego czasu ich sklep krytykował Tomasz) i nagle media informują, że producent zaprezentował w Pekinie Mi Induction Heating Pressure Rice Cooker, czyli wspominany automat do gotowania ryżu. Niektórzy drapią się w głowę i pytają: o co tu chodzi? Firma postanowiła zmienić branżę?

Tak powiedzą jedynie te osoby, które kojarzą Xiaomi wyłącznie ze smartfonami. A to przecież gracz, który w swojej ofercie ma już sporo sprzętu RTV, AGD i gadżetów. Znajdziemy tam telewizory, opaski fitness, powerbanki, kamery, filtr powietrza, filtr do wody. Ostatnio czytałem nawet o skuterze czy motorowerze. To wszystko produkuje Xioami? Nie – firma buduje sieć powiązań, tworzy wokół siebie grupę producentów, którzy mają dostarczać kolejne produkty i rozszerzać ofertę. Pisałem już kiedyś, że porównywanie tego gracza do Apple jest błędem, bo bliżej mu do Samsunga.

Automat do gotowania ryżu ma się wpisywać w politykę firmy: jest relatywnie tani (150 dolarów), atrakcyjny wizualnie, dobrze wykonany i nowoczesny. Producent zapewnił oczywiście podpięcie do aplikacji – użytkownik smartfonem skanuje kod kreskowy na opakowaniu ryżu i maszyna już wie, jak ma gotować ten gatunek. Jest ciekawie, a przy tym ponoć znacznie taniej niż u konkurencji. Maszyna ma najpierw podbić chiński rynek, a potem zrobić to samo w innych azjatyckich krajach – nawet w Japonii. Nie wiem, jak duży i perspektywiczny jest ten rynek, ale zakładam, że nie mówimy o niszy, a ruch Xiaomi nie powinien bawić.

Powoli, ale do przodu

Głośno mówi się o tym, że automat do gotowania ryżu otwiera nowy rozdział w historii firmy, powstaje Mi Ecosystem. Będzie przybywać artykułów gospodarstwa domowego, pojawią się pewnie kolejne urządzenia z innych segmentów rynku. Xiaomi będzie rozszerzało ofertę i wchodziło do chińskich domów na różne sposoby. Na razie do chińskich, trudno stwierdzić czy i kiedy zmieni się to na większą skalę.

Te zmiany nie powinny dziwić, to nie jest wielka niespodzianka. Smartfony były trampoliną, nadal są bardzo ważną częścią ich biznesu i silnikiem napędowym, ale stało się jasne, że na tym silniku nie można przyspieszać. Rynek nie rośnie już tak dynamicznie, konkurencja się umacnia – przecież nawet Samsung miał tu spore kłopoty (m.in. za sprawą Xiaomi). Trzeba zatem realizować drugą część planu, podgryzać firmy na innych polach. Teraz z uwagą w stronę tego producenta spogląda pewnie lider z segmentu sprzętu do gotowania ryżu…