10

Australijczycy stworzyli pierwsze na świecie bioniczne oko. Jeszcze trochę i ślepota przejdzie do historii

Z reguły piszemy o smartfonach, inteligentnych zegarkach czy innych pierdołach bez których realnie byśmy sobie poradzili. Byłoby trudno, to fakt, ale skoro 20 lat temu funkcjonowaliśmy bez tego to i teraz dalibyśmy radę się dostosować. Przez ten cały marketing i "fejm" związany z najnowszymi zabawkami łatwo przeoczyć to co w technologii jest najbardziej wartościowe...możliwość zmiany ludzkiego życia.

Dziś nie będzie o gigantach IT, nie powiem słowa o miliarderach czy sławach, dziś powiem kilka słów o naukowcach, którzy od dekady pracowali nad urządzeniem, które może odcisnąć swoje piętna na 285 milionach ludzi na całym świecie. Skąd ta liczba? Według statystyk WHO właśnie tyle osób na świecie ma upośledzony (w jakimś stopniu) wzrok z czego 38 milionów jest kompletnie ślepa [1]. To właśnie w takich chwilach cały ten nasz rozwój cywilizacyjny nabiera sensu. Nie dzięki pomiarowi tętna w zegarki, nie dzięki większym ekranom czy czterdziestu aparatom, a dzięki bionicznemu oku. Tak tak…powstał pierwszy działający prototyp czegoś co możemy nazwać bionicznym okiem.

Każdy będzie mógł widzieć

„Bioniczne oko” to taki mały chwyt marketingowy. Realnie urządzenie składa się z dwóch podstawowych części. Pierwszą są specjalne okulary wyposażone w zestaw kamer – są one odpowiedzialne za rejestrowanie wszystkiego na co „patrzymy”. Dodatkowo w ramkach znajduje się jednostka sterująca wraz z oprogramowaniem odpowiedzialnym za analizę i przetwarzanie obrazu. Drugim elementem jest zestaw specjalnych implantów o wymiarach 9×9 [mm], które wszczepiane są bezpośrednio w mózg. Zasada działania jest prymitywnie prosta: kamery rejestrują obraz, z którego specjalne oprogramowanie wyciąga kluczowe informacje. Tak zebrane dane wysyłane są bezprzewodowo do poszczególnych płytek w naszej głowie. Implanty przekształcają dane na impulsy elektryczne, które stymulują nasz mózg za pośrednictwem mikroelektrod w efekcie czego, utworzone zostaną odpowiednie wzorce wizualne, które pozwolą osobie niewidomej na orientowanie się w otoczeniu.

Niestety wynalazek nie sprawi, że osoby z uszkodzonym wzrokiem nagle będą widziały wszystko w HD. Nie umiemy jeszcze przesłać obrazu 1:1 do Naszego mózgu, ale to „bioniczne oko” to i tak ogromny krok ku lepszemu światu. Wstępne testy wskazują na to, że przekazane sygnały pozwolą na swobodne poruszanie się zarówno w domu jak i na zewnątrz, „rozumienie” obiektów i ludzi w pobliżu. To naprawdę dużo!

Umiemy już przywracać wzrok

Po części tak. Medycyna zrobiła ogromny progres w tej dziedzinie i są operacje jak przeszczep rogówki oka, które potrafią uratować wzrok. Nie będę się wdawał tutaj w detale bo…chyba wiecie dlaczego ;) Kluczowe jest to, że w teorii jest wielu pacjentów, którym lekarze mogą pomóc. Zależy to jednak od wielu czynników. Pewnych uszkodzeń nerwu wzrokowego nie da się naprawić. To kolejny powód dla którego wynalazek australijskiego zespołu jest tak wyjątkowy. Ze względu na konstrukcję – zewnętrzne kamery, implanty w mózgu i bezprzewodowe połączenie – urządzenie będzie mogło pomóc zasadniczo każdemu, niezależnie od przyczyny, sposobu i poziomu uszkodzenia wzroku.

Moim zdaniem to ogromny krok w kierunku wyeliminowania upośledzenia jakim jest ślepota. Oczywiście do przesyłania rzeczywistego obrazu bezpośrednio do naszego mózgu jeszcze daleko, ale od czegoś trzeba zacząć.