20

Miło, że mamy Google Assistant, ale wielkiej rewolucji od razu nie przyniesie

fast share
Asystent Google mówiący po polsku może zmienić w naszym kraju na lepsze niejedną rzecz. Wpłynie na wygodę użytkowników, wpłynie na sprzedaż sprzętu, a nawet na rozwój usług. Dzisiejsza premiera to jednak dopiero pierwszy krok, bo Google postawiło nie na debiut z przytupem, tylko stopniowy rozwój.

Google wymierzyło dziś malkontentom cios. Do tej pory mogliśmy sobie do woli narzekać na trend rozwoju inteligentnych asystentów, pluć na wszelkiej maści smart-słuchawki i pisać wszędzie gdzie się da, że Polska jest dla technologicznych gigantów krajem trzeciego świata. Dlaczego? Bo wszyscy – zarówno ci bardziej bystrzy, jak i lekko upośledzeni (pozdrawiam Siri!) – cyfrowi pomagierzy nie potrafili porozumiewać się w naszym pięknym języku. Nawet Aleksa Amazona, nad którą pracuje przecież między innymi zespół z Gdańska.

Nastał jednak czas cudów. Tak jak kilka miesięcy temu debiut Apple Pay przeniósł nas z trzeciego świata do drugiego, tak pojawienie się Asystenta Google błyskawicznie teleportowało do pierwszego. Jeszcze jedna taka niespodzianka i będziemy globalną potęgą, prawda?

W każdym razie: o Asystencie Google mówi się ostatnio mnóstwo i nie ma w tym nic dziwnego. Tego typu usługi to kolejny wielki krok w rozwoju technologii użytkowej. Gigant z Mountain View chwali się nowymi potężnymi funkcjami swojego pupilka na wszystkich konferencjach, smartfony dostają dedykowane przyciski asystenta, a mądre głośniki stają się coraz popularniejsze. Miło więc, że Asystent wreszcie wypływa na szerokie wody również u nas. Ale czy aby na pewno nie skończy się na tym, że większość użytkowników poprosi Asystenta ze dwa razy o opowiedzenie suchara, po czym zapomni o jego istnieniu? Co właściwie zmieni Assistant w Polsce?

Na razie bez rewolucji

Na razie – niezbyt wiele. Podejrzewam, że zainteresuje głównie największych fanów technologii oraz, paradoksalnie, osoby starsze. Jeżeli oczywiście ktoś wytłumaczy im wcześniej co i jak. Dla nas sterowanie głosowe to novum, ale większości emerytów wydaje się bardziej intuicyjne od obsługiwania aplikacji czy wstukiwania literek na dotykowej klawiaturze. Widziałem niejednokrotnie. Resztę użytkowników Asystent będzie zapewne oswajał właśnie dowcipami, ale minie jeszcze trochę czasu, zanim większość posiadaczy smartfonów zacznie wykorzystywać go codziennie. 

Za te zmiany trzymam kciuki

Może dzięki Asystentowi będziemy też bezpieczniej używali telefonu w samochodzie i sumarycznie spędzali więcej czasu ze smartfonem, ale mniej przed jego ekranem? Cóż, długofalowo Asystent na pewno może dać nam znacznie więcej. Podzieliłem moje przewidywania według prawdopodobieństwa spełnienia.

Na pewno tego doświadczymy:

  • Rozwój usług głosowych – od zamawiania Ubera prostą komendą, przez zakupy, po obsługę bankowości elektronicznej. Aplikacje PLAY i eSky już reagują na wybrane polecenia.
  • Rozwój smart home w Polsce – Google świetnie integruje się z wieloma urządzeniami smart home, ale jak dotąd nie byliśmy w stanie obsługiwać ich wygodnie głosowo. Lista urządzeń smart home kompatybilnych z Asystentem przekroczyła już próg 10 000, więc… chyba w końcu będzie lepiej, no nie?

Prawdopodobnie w przyszłości:

  • Sprzęt Google w Polsce – Na razie firma nie zamierza sprzedawać u nas oficjalnie smartfonów Piksel czy głośników Google Home, które są swoistą wizytówką Asystenta. Nie wyklucza jednak takiej opcji, więc ja również wykluczał nie będę.
  • Wzrost zainteresowania smartwatchami z Wear OS – Gdy Asystent zagości na inteligentnych zegarkach, mówienie do smartwatcha w towarzystwie nie stanie się nagle mniej idiotyczne, ale i tak posiadanie takiego gadżetu nabierze znacznie więcej sensu.
  • Inteligentne głośniki przestaną być taką niszą – Do tego potrzebna nam jednak najpierw premiera Asystenta na smart-głośnikach, bo jak na razie pojawił się tylko na telefonach, tabletach i słuchawkach… Tym się akurat zawiodłem.

Na tę jedną rzecz nie liczę

Zastanawiacie się też pewnie, czy Asystent popchnie do debiutu w naszym kraju konkurencyjne rozwiązania Apple, Amazonu i Microsoftu. Otóż… nie, nie ma na to szans. Owszem, w ostatnich miesiącach na obywateli naszego kraju blask Tima Cooka spłynął już dwukrotnie, bo najpierw pojawiło się Apple Pay, a później prezes odwracał w liście do inwestorów uwagę od słabej sprzedaży iPhone’ów pisząc o tym, że przecież w Polsce radzą sobie coraz lepiej. Nie liczyłbym jednak na nic więcej – za trudny język, zbyt niszowy rynek, nie mamy nawet sklepów Apple, a co dopiero asystent.

Podobnie z Amazonem – póki nie doczekamy się pełnoprawnej polskiej wersji sklepu, na Aleksę nie ma co czekać z chlebem i solą. Co jest szczególnie zabawne jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że powstaje ona po części w Polsce. Cortana mówi z kolei tylko w ośmiu językach i nie sądzę, by nasz był następny w kolejce. Zresztą, czy ktokolwiek z Was jej używa?

Zacznijmy od zaufania

Asystent Google zbuduje w Polakach zaufanie do sterowania urządzeniami głosowo. Ten sposób kontroli nie jest idealny, bo przecież albo mówimy, albo słuchamy, a o multitaskingu można zapomnieć. Jednocześnie jest jednak niesłychanie ważny i na pewno nie okaże się tylko chwilową modą. Dobrze więc, że nareszcie możemy poprosić smartfon o coś bardziej skomplikowanego, niż podanie prognozy pogody. Czyli na przykład zapytać o jego ulubiony kolor ;) Choć nasz asystent nie jest jest jeszcze tak mądry, jak angielski, wszystko idzie w dobrym kierunku.