2

Najciekawszy produkt Google i świetne nowości. Jestem zachwycony i rozżalony jednocześnie

W portfolio Google znajduje się mnóstwo produktów i usług, ale jedna z nich wydaje się dla mnie najciekawszą na tym etapie rozwoju. Oczywiście, że mówię o Asystencie Google. Oczywiście, że cokolwiek nie napiszę za chwilę poważnie Was zdenerwuje.

Bo choć Asystent Google jest obecny w Polsce od marca tego roku, to gdy czytamy lub słuchamy o nowościach, które są dla niego zapowiadane lub od razu wprowadzane, to szybko zdajemy sobie sprawę, że nie będzie nas to dotyczyć jeszcze przez pewien czas. Tak przecież dzieje się z usługą Duplex, która odbiera i wykonuje za nas połączenia telefoniczne, pozwalając oszczędzać czas. Duplex pozwoli nawet wypełniać formularze na przykład przy rezerwacjach wykonywanych online w przeglądarce – nie jest to bezpośrednie użycie Asystenta, ale bez odpowiedniego zaplecza nie byłoby to możliwe. A skoro takie zaplecze jest potrzebne, to na wdrożenie go do Polski przyjdzie nam zaczekać.

Duże wrażenie zrobiła na mnie nowa generacja Asystenta Google, która trafi dopiero jesienią na najnowsze modele smartfonów Pixel. Wczoraj Google zaprezentowało tańsze wersje Pixel 3a i Pixel 3a XL, ale najważniejszą premierą będzie pokaz flagowców w okolicach września i października. To właśnie tam funkcjonować będzie Asystent, który nie potrzebuje ciągłego wyzwalania nasłuchiwania za pomocą „Hej, Google” i który jest około 10-krotnie szybszy w realizacji poleconych mu zadań – prawdopodobnie wszystko będzie oparte o nowy czip, który będzie umożliwiał tak błyskawiczne lokalne przetwarzanie naszego głosu bez potrzeby wymiany danych z serwerami Google.

Otwieranie aplikacji, dyktowanie, uruchamianie latarki, włączanie aparatu i wiele, wiele innych czynności będzie można w mgnieniu oka wykonać nie dotykając telefonu. Z jednej strony, może to wydawać się przerostem formy nad treścią, ale gdy przypomnę sobie, jak często zdarza mi się wywoływać niektóre akcje (połączenie, alarm, minutnik, przypomnienie) za pomocą głosu, to wcale nie jest mi trudno sobie wyobrazić okoliczności, w których będę to robić jeszcze częściej.

Google I/O 2019: podsumowanie konferencji

A przecież Asystent Google zyska także kilka innych nowości. „Picks for you” to jeszcze bardziej personalizowane wyniki wyszukiwań, na przykład przepisów kulinarnych, a „Personal References” mają sprawić, że Asystent będzie sobie jeszcze lepiej radził z rozpoznawaniem naszych zwrotów, które mogą oznaczać nazwę własną, bliską nam osobę, przedmiot czy cokolwiek innego. Za przykład posłużył „mom’s house”, czyli nazwa własna wielu knajp, ale jednocześnie odnoszący się po prostu do domu mamy użytkownika Asystenta. O innej nowince, czyli integracji Asystenta z Mapami Google oraz zapowiedzią integracji z Waze pisaliśmy wczoraj.

Dlatego gdy ktoś zapyta mnie, co słychać w świecie osobistych asystentów i doprezycuje, że interesuje go Asystent Google – ze względu na obecność na telefonach z Androidem prawdopodobnie najbardziej znany wśród zwykłych użytkowników – to trudno mi znaleźć dla takiej osoby jedną, konkretną odpowiedź. Z Asystentem Google dzieje się bardzo dużo, co mnie osobiście naprawdę cieszy, bo wszystkie te drobnostki, które ułatwia wykonywać, mają niemały wpływ na moją codzienność. Z drugiej jednak strony wciąż muszę pohamowywać swój entuzjazm, bo przecież polskiego Asystenta Google na głośnikach nie ma (a tam używam go najczęściej w wersji anglojęzycznej) i w porównaniu do pozostałych wersji wciąż musi się wiele nauczyć.