9

ASUS, Chromebooki i małe, tanie tablety z Windows 8. Co się czai za rogiem?

Rynek kompuerów PC raczej nie napawa optymizmem, ani nie wydaje się być przyszłościową inwestycją. Zdaje sobie z tego sprawę m.in. ASUS, który szuka swoich szans gdzie indziej. Najbliższe miesiące w wydaniu tej firmy zapowiadają się nadzwyczaj ciekawie. Portfolio ASUS-a już teraz jest bardzo szerokie. Do udanych, moim zdaniem, Transformerów z Androidem dołączyły z impetem Vivotaby […]

Rynek kompuerów PC raczej nie napawa optymizmem, ani nie wydaje się być przyszłościową inwestycją. Zdaje sobie z tego sprawę m.in. ASUS, który szuka swoich szans gdzie indziej. Najbliższe miesiące w wydaniu tej firmy zapowiadają się nadzwyczaj ciekawie.

Portfolio ASUS-a już teraz jest bardzo szerokie. Do udanych, moim zdaniem, Transformerów z Androidem dołączyły z impetem Vivotaby z Windows 8. Wszystko oczywiście w formie swoistych hybryd wyposażonych w funkcjonalne stacje dokujące. Tajwańczycy podążają własnymi ścieżkami. Wystarczy spojrzeć na dwa modele Padfone, a także najnowszy, 7-calowy smartfon Fonepad. Wydaje się to być opłacalną strategią – firma zanotowała w minionym kwartale zysk na poziomie 205 mln dolarów (w analogicznym okresie ubiegłego roku było to 170 mln). Tymczasem na horyzoncie czają się już nowe urządzenia.

CEO ASUS-a, Jerry Shen zdradził, że jego firma poważnie przygotowuje się do wprowadzenia na rynek 7- i 8-calowych tabletów z Windowsem 8, których cena nie powinna przekroczyć 300 dolarów. Do tej pory większość urządzeń z logo tajwańskiego koncernu należała do półki cenowej o 100-200 dolarów wyższej, a więc wydaje się to być dużym kompromisem. Jednocześnie też widzę tutaj dość dużą szansę dla samej platformy MS, która wreszcie będzie mogła pokazać co potrafi w bezpośredniej rywalizacji z tabletami z Androidem. Do tej pory wydawało mi się bowiem, że oba systemy wydają się pochodzić z innych planet (przynajmniej cenowych). Tymczasem Shen wierzy, że najbliższe kwartały przyniosą wzrost popularności dotykowych urządzeń z najnowszym systemem giganta z Redmond. Cóż, pozostaje wierzyć na słowo – szczególnie, że to przecież od takich firm jak ASUS będzie zależała ta popularność.

chromebooks-650x0

Co ciekawe, Shen wyjawił też, że jeszcze w tym roku zobaczymy Chromebooka z logo ASUS-a. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać zaskakującą decyzją, ale gdy spojrzymy na plany m.in. HP i Lenovo, które również planują produkcję analogicznych urządzeń, okaże się, że to po prostu wymogi rynku. CEO ASUS-a twierdzi, że notebooki z Chrome OS głównie sprawdzą się w zastosowaniach edukacyjnych oraz administracyjnych, a nie konsumenckich. Można na tej podstawie spekulować, że ASUS przygotuje propozycję atrakcyjną przede wszystkim pod względem cenowym.

Plany ASUS-a wydają się być bardzo ambitne i interesujące. Jednocześnie trzeba pochwalić firmę za to, że odnalazła się w nowej rzeczywistości, gdzie desktopy stopniowo przenikają się z urządzeniami mobilnymi, a te ostatnie cieszą się ogromną popularnością i przynoszą coraz większe zyski. Jak na razie podobnej zaradności nie widzę ani u sterów HP czy Della. Pewne ruchy wykonują m.in. Lenovo i Acer, ale i tutaj próżno doszukiwać się jakichkolwiek pierwiastków innowacyjności i śmiałych pomysłów.

Tymczasem ta innowacyjność zdaje się procentować. Liczba sprzedanych tabletów ASUS-a z Androidem rok do roku wzrosła z 600 tys. do 3 mln. Co prawda, do tego w dużym stopniu przyczynił się powstały we współpracy z Google Nexus 7, co jednak nie zmienia faktu, że tajwański koncern radzi sobie dobrze (wystarczy zresztą wrócić do drugiego akapitu i raz jeszcze spojrzeć na wzrost zysków). Pytanie, czy ilość sprzedanych urządzeń będzie się przekładała na ich jakość i solidność, co na dłuższą metę odgrywa przecież niebagatelną rolę w dążeniu do sukcesu.