21

Nie pamiętam, kiedy Disney stworzył coś aż tak beznadziejnego. Artemis Fowl – recenzja

Artemis Fowl recenzja
Disney w wielu aspektach potrafi być wyznacznikiem jakości. Niestety, jak się okazuje, czasami staje się też najgorszym z możliwych przykładów.

Artemis Fowl dostępny dla polskich widzów stał się właściwie dzięki HBO. Ostatecznie film nie trafił do kin, za granicą pojawił się natomiast na platformie Disney+. My musieliśmy cierpliwie poczekać. Szkoda tylko, że nie było na co. Przyznaję, że nigdy nie czytałam serii książek autorstwa Eoiona Colfera, na podstawie których stworzono film. Słyszałam o nich, wiem, że swego czasu cieszyły się sporą popularnością. Po obejrzeniu Artemisa Fowla z ciekawości zajęłam się szybkim researchem, aby dowiedzieć się, o czym właściwie jest ta powieść. Cóż… nie do końca o tym, co przedstawia film. Domyślam się, że fani książki, który czekali na tę ekranizację, mogą być mocno zawiedzeni.

Recenzja Artemis Fowl nie maluje się w pozytywnych barwach

Artemis jest bogaczem i geniuszem z pewnymi problemami. Jego ojciec zostaje porwany i to właśnie Artemis chce go ocalić. Przy okazji dowiaduje się o istnieniu innego świata, w którym żyją mityczne stworzenia pokroju elfów czy wróżek. Jak łatwo się domyślić, rusza na przeciw magicznym stworzeniom, chcąc z nimi walczyć, mimo że to nie do końca one powinny być jego wrogami. W trakcie seansu otrzymujemy całkiem sporą dawkę informacji na temat świata przedstawionego, która i tak błyskawicznie wylatuje nam z głowy.

Trudno jest się tak naprawdę wkręcić w to uniwersum, kompletnie go wcześniej nie znając. W przyzwyczajeniu się nie pomagają nam również bohaterowie – z Artemisem na czele. Ekscentryczny i bezczelny geniusz jest taki tylko na papierze, ponieważ młody aktor zdecydowanie nie udźwignął tej roli. Trudno jednak winić wyłącznie jego, bo przecież ktoś go w tej roli obsadził i ktoś go potem reżyserował, prawda? Nie możemy też w pełni oddać się obserwowaniu akcji, licząc, że jakoś to będzie, bo produkcja jest przesycona wciskaniem nam wyjątkowo niezgrabnie ogranych ekspozycji. W filmie historia ma niestety marginalne znaczenie.

Po researchu zauważyłam, że Artemis w książkach był przedstawiony jako geniusz zbrodni, który prawdziwe uczucia potrafił okazać jedynie względem matki. Cieszę się, że sięgnęłam po opis, ponieważ z filmu absolutnie bym się tego nie dowiedziała. Fowl nie jest budowany w taki sposób, nie pokazuje swojego prawdziwego charakteru. Artemis krąży pomiędzy dzieciakiem absolutnie niewierzącym w opowieści o fantastycznym świecie, a dzieciakiem, który tworzy zawiłe plany, w pełni wykorzystujące potencjał tegoż uniwersum. Zaprzecza sam sobie, tworząc historie, których absolutnie nie byłby w stanie wymyślić.

artemis fowl recenzja
artemis fowl recenzja
artemis fowl recenzja

W produkcji nie zbudowano nam porządnie relacji między bohaterami. Nikomu nie dodano tak wiele głębi i charyzmy, byśmy chcieli z nim po prostu sympatyzować. Nie ma tam nikogo, komu tak po prostu by się kibicowało. Dodatkowo sam seans jest dość marnym przeżyciem pod względem estetyki. Efekty specjalne są kiepskie, wyraźnie nie zadbano o to, aby doganiały najnowsze technologie i normy lub chociaż o nie zahaczały. Artemis Fowl może konkurować najwyżej z filmami tego typu sprzed kilkunastu lat, co jest wyjątkowo smutne i odpychające, pamiętając, że to przecież Disney, a nie żadne małe studio z ambicjami.

Disney, coś ty zrobił?

Twórcy po prostu nie mieli dobrego pomysłu ani serca do tej produkcji. Z pewnością liczyli na spory przypływ gotówki. Nie bez powodu sięgnęli przecież po popularną serię książkową. Pamiętajmy jednak, że nie wystarczy tylko dogadać się z autorem bestsellera, nagrać coś na szybko i puścić w obieg, aby mieć gotowego nowego Harrego Pottera. To wszystko musi mieć jakiś sens, poszanowanie oryginału i pokaz szacunku do inteligencji widza, który bardzo szybko jest w stanie zauważyć, że ktoś tu chyba robi sobie z niego jaja. Możemy się tylko cieszyć, że produkcja ostatecznie nigdy nie trafiła do kin i wylądowała od razu na VOD. Trudno mi uwierzyć, że ten Artemis Fowl miałby otrzymać jakieś filmowe kontynuacje. Wierzę, że te powieści absolutnie nie zasłużyły na to, aby je tak potraktować.