8

Art Studio – trening Twojej kreatywności

Retro jest trendy! Dawne technologie powracają w formie alternatywnej mody. Obojętnie, czy jesteś sentymentalnym oldboyem, czy zdeklarowanym hipsterem, na pewno kusiło Cię choć raz w życiu, by odstawić iPhone’a i Instagram, a sięgnąć po aparaty takie jak Łomo czy Smiena. Podobna moda, ale w dziedzinie komputerowej grafiki, rozkwitła u naszych wschodnich sąsiadów. Do Polski jednak […]

Retro jest trendy! Dawne technologie powracają w formie alternatywnej mody. Obojętnie, czy jesteś sentymentalnym oldboyem, czy zdeklarowanym hipsterem, na pewno kusiło Cię choć raz w życiu, by odstawić iPhone’a i Instagram, a sięgnąć po aparaty takie jak Łomo czy Smiena. Podobna moda, ale w dziedzinie komputerowej grafiki, rozkwitła u naszych wschodnich sąsiadów. Do Polski jednak nie dotarła.

Łomografia jest techniką w kraju popularną, choć uchodzi za hipsterskie dziwactwo. Niezależnie od tego, czy po stare aparaty sięgamy z próżności, czy z sentymentu, analogowe techniki fotograficzne pozwalają nam lepiej poznać historię jedynej w swoim rodzaju sztuki archiwizacji obrazu. I przeżyć przygodę w stylu retro.

Warto tu wspomnieć chociażby inicjatywę dwóch młodziutkich twórców offowych z grupy facePalm Fiction, którzy podbijają sieć surrealistycznymi wideohumoreskami (więcej o tym innym razem!). Panowie uruchomili w sieci blog ze sprzętem retro – Vintage Treasure Hunters.

Penetrują giełdy staroci, piwnice wujków i dziadków, by potem dzielić się zdobyczami w sieci, a przy okazji co nieco sprzedać tylko po to, by móc sfinansować kolejne poszukiwania.

Podobna moda, ale dotycząca… grafiki kompouterowej, pojawiła się swego czasu w Rosji. W czasie gdy w Polsce zaczęto zbierać 8/16-bitowy sprzęt retro, za wschodnią granicą zaczęto sprzęt ten wykorzystywać do tworzenia grafik.

Po co? Wybierzcie sobie pasującą Wam odpowiedź. Sentyment, hipsterstwo, a może po prostu chęć zmierzenia się z ograniczeniami technicznymi minionej epoki. Dość powiedzieć, że z mroków przeszłości na świat wyjrzały ponownie takie programy do obróbki obrazu, jak Art Studio czy Artist II.

Nazwy nic Wam nie mówią? Nic dziwnego. Kto dziś pamięta pradziadów Photoshopa? Tylko takie stare pryki jak ja. Oba wspomniane programy dostępne były na 8-bitowy komputer ZX Spectrum. Co w ofercie? Niesamowicie (jak na ówczesne czasy) zaawansowany i ergonomiczny interejs graficzny rodem z komputerów Macintosh (brzmi znajomo?).

Po raz pierwszy w historii „spektrusiowych” aplikacji do tworzenia grafiki, pojawiła się tu opcja obsługi myszką AMX! Co prawda w latach 80 nikt w Polsce myszek do ZX Spectrum na oczy nie widział (potrzebny był do tego osobny interfejs wpinany w szynę krawędziową), ale za to kursor w programie można było poruszać dżojstikiem lub klawiaturą.

Co ciekawe, tak obcy nam dziś system i tak archaiczny sprzęt, a program tymczasem skonstruowany w ten sposób, że bez problemu poradzi sobie z jego obsługą każdy, kto zna podstawy Mac OS czy Windows. Nie każdy dziś zdaje sobie sprawę, jak daleko w przeszłość sięgają źródła znanych nam dziś GUI.

Tymczasem w 1985 roku na 8-bitowym ZX Spectrum było to absolutne novum na miarę rewolucji. I piszę to bez cienia sarkazmu.

Przejdźmy do trybu graficznego, bo w nim bowiem, a nie w samym programie, tkwi prawdziwe wyzwanie. ZX Spectrum pracował w rozdzielczości 256×192 pikseli. Kolorów było „aż” osiem, przy czym komenda Bright pozwalała wymusić dodatkowe osiem barw, które były rozjaśnionymi wersjami podstawowych.

Prawdziwy diabeł czai się w fakcie, iż kolory nie były przypisane do pikseli, lecz tzw. atrybutów, czyli kwadratów 8×8 pikseli. Ekran podzielony więc był na 32×24 atrybuty. Hardcore? To posłuchajcie tego. Każdy atrybut mógł mieć tylko jeden kolor tuszu i jeden tła, co w praktyce oznacza, że w każdym z bloków 8×8 pikseli mogły być tylko dwa kolory. I nie ma zmiłuj się.

 

Takie oto warunki, przy których MS Paint to istny da Vinci grafiki komputerowej, stały się dziś, w czasach Photoshopa, prawdziwym wyzwaniem. Nic dziwnego, że pasjonaci załapali bakcyla i pojawiła się moda na tworzenie screenów. Najapewniej zrodziła się ona z sentymentu, ale nie czas i miejsce, by dociekać genezy. Faktem pozostaje, że o ile łomografia opanowała również Polskę, o tyle szał na grafikę ZX Spectrum nie opuścił granic Rosji.

O tyle to dziwne, że w naszym kraju wciąż funkcjonuje prężna komuna spectrumowców (o tak, jeszcze wszyscy nie umarliśmy!). Być może zdecydował o tym fakt, iż mieliśmy w latach 80 większe zacięcie do programowania, niż tworzenia grafiki.

Faktem pozostaje, iż rosyjska moda retro może dziś stanowić doskonałe wyzwanie dla naszej kreatywności, a przy tym być doskonałą wręcz zabawą – szczególnie dla tych, którzy nie potrafią już pracować w programach graficznych bez obsługi warstw. Szczególnie podział ekranu na atrybuty, tak kiedyś znienawidzony przez grafików, dziś może dać wiele zabawy przy próbie skonstruowania 16-kolorowych obrazków. A jeśli dodatkowo ktoś podejmie takie wyzwanie na iPhone…

Program Art Studio  (wraz z instrukcją i masą zarchiwizowanych materiałów prasowych) dostępny jest w sieci za darmo i można z niego do woli korzystać pod warunkiem, że dysponujemy emulatorem ZX Spectrum. Listę takowych (na różnorakie platformy) znajdziecie tutaj.

Warto poświęcić chwilę na taką zabawę, by przekonać się, co tak naprawdę jest nam granicą – ograniczenia sprzętowe czy nasza wyobraźnia. Niech zachęci Was przykład tego, jakie cuda potrafią na ZX Spectrum wyczarować dzisiejsi pasjonaci: