6

Arabia Saudyjska ma mnóstwo ropy, a energię chce czerpać ze Słońca

Surowce energetyczne są dla państw, które je wydobywają i z powodzeniem sprzedają, zarówno wielkim bonusem, jak i przekleństwem. Pieniądze płynące ze sprzedaży ropy naftowej ratują budżety i sprawiają, że można sobie na więcej pozwolić, ale też rozleniwiają, często hamują rozwój, uzależniają od siebie państwa i narody. Na Bliskim Wschodzie znajdziemy kilka krajów, które coś o […]

Surowce energetyczne są dla państw, które je wydobywają i z powodzeniem sprzedają, zarówno wielkim bonusem, jak i przekleństwem. Pieniądze płynące ze sprzedaży ropy naftowej ratują budżety i sprawiają, że można sobie na więcej pozwolić, ale też rozleniwiają, często hamują rozwój, uzależniają od siebie państwa i narody. Na Bliskim Wschodzie znajdziemy kilka krajów, które coś o tym wiedzą. Jeden z nich, Arabia Saudyjska, zapowiada, że będzie się poważnie uniezależniać od ropy naftowej.

Arabia Saudyjska to duży kraj, siedmiokrotnie większy od Polski, ale liczba ludności nie przekracza 30 mln. To także bogaty kraj, a bogactwo pochodzi ze złóż ropy naftowej. Czarne złoto, jak nazywa się ten surowiec, jest eksportowane do wielu zakątków świata (Arabia to największy eksporter ropy) i dostarcza do państwowej kasy miliardy dolarów. Z tych środków budowany jest przemysł, infrastruktura, podnoszony jest standard życia ludzi. To za sprawą ropy obywatelom zapewnia się wodę – odsalarki zasilane są energią pochodzącą z ropy naftowej i jest to bardzo kosztowna impreza. Ale ich stać.

Mogłoby się wydawać, że Arabia Saudyjska nie będzie wiele zmieniać, bo kraj ma się dobrze – wokół co prawda poważna zawieruch związana z Państwem Islamskim i konfliktami w państwach arabskich, ale państwo ma narzędzia, by się przed tym bronić. Okazuje się jednak, że kraj nie zamierza trwać w uzależnieniu od ropy i koniunktury na tym rynku. Jeden z saudyjskich oficjeli powiedział w Paryżu na spotkaniu poprzedzających szczyt klimatyczny, że jego państwo będzie uniezależniać się energetycznie od ropy naftowej i postawi na odnawialne źródła energii.

Nie padły konkretne daty, ale poinformowano, że w przeciągu kilku dekad Arabia będzie chciała czerpać całą energię z wiatraków, a przede wszystkim z farm paneli słonecznych. W pierwszej kolejności pozwoli to przeznaczyć więcej ropy na eksport – obecnie 1/4 wydobywanego surowca jest przeznaczana na potrzeby krajowe, głównie do produkcji energii elektrycznej. To dużo, potrzeba będzie jeszcze więcej, a to oznacza coraz większe koszty. Plany nie dotyczą tylko zaspokajania swoich potrzeb – przedstawiciel Arabii Saudyjskiej mówił o eksporcie czystej energii. To byłaby naprawdę ciekawa przemiana i jestem ciekaw, jakie technologie będą wykorzystywane za te kilka dekad do przesyłu energii z arabskich paneli do… No właśnie – na jaką odległość uda się przetransportować energię, by to się opłacało? Czy da się tu wykonać poważny skok jakościowy?

Arabia nie zamierza w najbliższych latach rezygnować z ropy – to jest po prostu niemożliwe. Coraz częściej mówi jednak o potrzebie znalezienia alternatywy. Bo to nie jest pierwszy raz, gdy zwraca uwagę na swój problem, w przeszłości mówiono już o wielkich pieniądzach inwestowanych w ten biznes, ale sprawę pokrzyżowały wielkie spadki ceny ropy na światowym rynku. Takie zdarzenia pewnie jeszcze bardziej upewniają Saudyjczyków w przekonaniu, że zmiany są potrzebne i opieranie gospodarki o ropę naftową jest niebezpieczne.

Kraj dysponujący sporymi złożami ropy i uniezależniony od niej. To byłoby coś. Należy jednak pamiętać, że w perspektywie tych kilku dekad, Arabia może już nie mieć tak wielkich zasobów – one kiedyś się skończą. Możliwe, że z wyliczeń tamtejszych speców wynika, iż za odnawialne źródła po prostu trzeba się teraz zabrać, by za kilkanaście lat nie pojawił się wielki problem. Mają kasę, niech inwestują.

Foto: background of photovoltaic modules for renewable energy via Shutterstock