145

Apple zmuszone do standaryzacji. Czy politycy powinni wtrącać się w sprawy technologii?

Apple lubi chodzić swoimi ścieżkami. Za to też jest przecież darzone takim uwielbieniem wśród swoich fanów. Teraz jednak gigant Cupertino najprawdopodobniej będzie musiał wstąpić do równego szeregu wraz i innymi producentami smartfonów. A to dlatego, że Unia Europejska widzi konieczność zestandaryzowania wszystkich portów dla ładowarek. Czy to dobrze, że politycy mieszają się w sprawy technologii? […]

Apple lubi chodzić swoimi ścieżkami. Za to też jest przecież darzone takim uwielbieniem wśród swoich fanów. Teraz jednak gigant Cupertino najprawdopodobniej będzie musiał wstąpić do równego szeregu wraz i innymi producentami smartfonów. A to dlatego, że Unia Europejska widzi konieczność zestandaryzowania wszystkich portów dla ładowarek. Czy to dobrze, że politycy mieszają się w sprawy technologii?

Obecnie prawie wszyscy producenci stosują te same porty oparte na złączu microUSB. Pisząc „prawie”, mam na myśli wszystkich oprócz Apple, które nie przestrzega porozumienia sprzed 4 lat zawartego przez czołowe firmy technologiczne wraz z Międzynarodowym Związkiem Telekomunikacyjnym. Miało ono charakter formalny, jednak żadnej mocy prawnej, co zresztą Apple cały czas wykorzystuje.

Posiada przecież swój autorski port Lightning, który nawiasem mówiąc uczynił starsze akcesoria, z nim niezgodne, prawie bezużytecznymi. „Samowolką” Apple zajął się już jednak Komitet ds. rynku wewnętrznego i ochrony konsumenta w Parlamencie Europejskim, który bez żadnego głosu sprzeciwu ustanowił standard microUSB panującym.

Swoją decyzję uzasadnił on chęcią ograniczenia liczby elektrośmieci, czyli np. przejściówek z Lightninga na microUSB, ale tak naprawdę można się domyślać, że decydujący był też komfort użytkowników, bo teraz w razie zapomnienia o wzięciu ze sobą kabelka, będzie można do pożyczyć od każdego posiadacza smartfona.

Jeśli oczywiście Apple nie odwoła się od tej decyzji, bo jeśli już miałoby zmieniać swoje przewody, to nie robiłoby tego tylko na jeden, europejski rynek, a ogólnoświatowo. Z drugiej strony decyzję europejskich polityków można potraktować jako wtrącanie się w nie swoje sprawy. Przecież klienci sami głosują swoimi pieniędzmi na to, czy dane rozwiązanie (nawet niekompatybilne z konkurencją) im pasuje czy nie. Wystarczy spojrzeć na wyniki sprzedażowe najnowszych iPhonów, aby przekonać się, że Apple także może czuć się nieco pokrzywdzone.

W postępowaniu legislatorów wyczuwam także pewną niekonsekwencję, bo skoro upominają oni Apple, to dlaczego nie zabiorą się za producentów laptopów. Dziś przecież jest tak, że co marka, to inna wtyczka. Można więc dojść do wniosku, że najlepiej byłby gdyby parlamentarzyści zostawili sprawy technologii specjalistom, bo jeszcze wyszłoby im drugie ciasteczkowe eldorado

Ja jestem za częściowym sterowaniem przez polityków sprawami rynku, zwłaszcza kiedy słuchają oni głosu konsumentów. Nikt z nas chyba nie ma nic przeciwko zmniejszaniu opłat za roaming, a także późniejszemu otworzeniu wspólnego europejskiego rynku telekomunikacyjnego?

Foto