safari śledzenie
12

Safari dzieli się danymi z Tencent? Apple ma coś co wyjaśnienia

Safari cieszy się opinią najbezpieczniejszej wśród popularnych przeglądarek, ale sytuacja taka jak ta skutecznie zasiewają ziarno niepewności.

Na rynku co rusz pojawiają się nowe przeglądarki, których twórcy obiecują, że koncentrują się one na kwestii prywatności użytkowników. Ale, podobnie jak wyszukiwarka DuckDuckGo, są to produkty niszowe, po które sięga raczej mniej niż więcej użytkowników. Poza całymi przeglądarkami są jeszcze wtyczki i dodatkowe oprogramowanie, które pragnie zadbać o naszą anonimowość — można więc powiedzieć, że dla każdego coś dobrego. I jest w czym wybierać. Jeżeli zaś chodzi o dużych graczy, to Safari od lat cieszyło się mianem tego bezpiecznego wyboru. Ochrona przed reklamodawcami (i to dość skuteczna — po tym jak Apple wprowadziło jedną zmianę, reklamodawcy stracili miliony dolarów), zamknięte ekosystemu, ogólna polityka firmy. Dla wielu użytkowników ekosystemu Apple — Safari jest wyborem naturalnym. Ale nie wierzcie w to, że jest bez skazy.

Safari na iOS dzieli się częścią danych z chińskim gigantem – Tencent

Aby zapewnić użytkownikom jak największą ochronę, Safari od lat wysyła dane do Google Safe Browsing, co raczej nie będzie dla nikogo zaskoczeniem. Te komunikaty na temat niebezpiecznych stron które chcemy odwiedzić to w dużej mierze właśnie ich zasługa. Ale użytkownicy odkryli, że poza Google — podobne dane trafiają też do Tencent Safe Browsing. Na pewno w iOS 13 (i nowszym), a prawdopodobnie historia ta zaczęła się nieco wcześniej, bo od iOS 12.2. I tak naprawdę można gdybać czy jest się czym przejmować i czy Tencent dostaje jakiekolwiek informacje od użytkowników spoza Chin (bo przypominam, że w Państwie Środka usługi Google są niedostępne). A jeżeli weźmiemy pod uwagę dość ponure nastroje w kwestii zaufania do chińskich gigantów — nie jest to specjalnie dobra wiadomość dla wszystkich, którzy wierzyli że sięgając po produkty Apple uda im się zadbać o swoje bezpieczeństwo. Bo gigant od lat wykazuje się rozważnym podejściem do kwestii bezpieczeństwa i prywatności użytkowników jego usług.

Najwięcej znaków zapytania pojawia się w przypadku tego, co Tencent może robić ze zgromadzonymi przez siebie danymi. To że zapisują IP użytkowników to żadna tajemnica (w końcu chodzi o systemy anty-phishingowe). Ale kiedy dodamy do tego wieści na temat bliskiej współpracy z chińskim rządem i wiedzę na temat tego że operator Google Safe Browsing może deanonimizować użytkowników — sytuacja wydaje się nie być wcale taka kolorowa. Szczególnie dla tych, którzy starają się dobierać produkty ostrożnie, z rozwagą i dbając o swoją prywatność i bezpieczeństwo. Jestem niezmiernie ciekawy co do powiedzenia w tej kwestii będzie miało Apple. Teraz trochę się dzieje na linii giganta z Cupertino, a Chinami — w końcu będą musieli zająć swoje stanowisko i wszystko wyjaśnić, a nie tylko kasować emoji i aplikacje ze sklepu…

Źródło