23

Ten rok w wykonaniu Apple był nudny, ale przyszły powinien być lepszy

Trudno powiedzieć, by ten rok w wykonaniu Apple był udany. Oczywiście, firma w dalszym ciągu zarabia mnóstwo pieniędzy i sporo czasu zajęłoby jej "kończenie się" podnoszone raz na jakiś czas w komentarzach pod naszymi tekstami. O ile mijający rok 2016 nie obfitował w ciekawe nowości, niesamowite zmiany, tak przyszły powinien rysować się znacznie lepiej. To dla Apple może być ważniejsze, niż kiedykolwiek.

Maciej pisze w swoich tekstach, że owszem, Apple nie jest tą samą firmą, co za czasów Jobsa, ale w dalszym ciągu radzi sobie dobrze. I co ważne, dalej będzie to robić, bo mimo pewnych problemów w działaniu korporacji, ta jeszcze nie trafiła na „ścianę”, która mogłaby być dla niej kolosalną przeszkodą. Nie oznacza to jednak, że Apple powinno osiąść na laurach i tylko odcinać kupony od wypracowanej sobie na rynku renomy. Konsumenci są bardzo pamiętliwi i swoje firma ma już za uszami. Do głośnych wpadek w stylu „antennagate” dołączyły ostatnio problemy z wyświetlaczami oraz bateriami. Dodatkowo, świat kręci głową na mało rewolucyjne, wręcz „bezczelne” Macbooki i wtórne iPhone’y.

Rok 2017 dla Apple powinien być przełomowy. Szczególnie, jeżeli chodzi o urządzenia

10-lecie wprowadzenia iPhone’a na rynek to świetna okazja do ponownego zadziwienia technologicznego świata. Nie tylko pod względem cen sprzętów, czy też niezrozumiałych kroków w procesie projektowania, ale w kontekście użyteczności. Ostatnie trzy generacje iPhone’ów różnią się od siebie… właściwie detalami. Najważniejszą zmianą w iPhone’ie 6S w stosunku do poprzedniej generacji był 3D Touch. W przypadku „siódemki” i 6S – podwójny aparat w Plusie oraz dotykowy przycisk Home. To wszystko są detale – gdyby LG, czy Samsung pozwolili sobie na coś takiego, konsumenci nie przełknęliby tego tak łatwo, jak w przypadku Apple.

apple

Biorąc pod uwagę ostatnie przecieki na temat iPhone’ów, a także kontekst czasowy (okrąglutka rocznica), można spodziewać się poważnych zmian. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że dobrze zrobiłem nie kupując „siódemki” i odkładając „na potem” decyzję o pozostaniu przy iPhone’ach lub wyniesieniu się do Androida. Wrzesień przyszłego roku będzie kluczowy i dla mnie i dla Cupertino, które powinno zaskoczyć rynek, by udowodnić, że „jeszcze może”. Niektórzy już przecież zwątpili.

Obawiam się jednak, że Apple poczuło się już na tyle pewnie w zabijaniu pewnych standardów i zaprowadzaniu „porządku” do świata technologii, iż zamiast rewolucji może wyjść klops. Daleko szukać nie trzeba. Nowy Macbook to uosobienie „bezczelności” we wprowadzaniu własnej wizji na elektronikę użytkową.

Apple powinno spojrzeć na konkurentów. Microsoft i Google pokazali, że „można”

Że można zrobić konferencję ciekawą, która nie wygląda jak słaby cyrk, który za każdym razem pokazuje te same sztuczki. Że można zrobić urządzenia ciekawe, do których nie trzeba dopowiadać cały czas „amazing” i „you’ll love it”. Dobrze pamiętam konferencję Google, w trakcie której pokazano Pixele – cieszyłem się wtedy jak dziecko i zapragnąłem mieć takiego jednego na własność. Po chwili nieco „zmądrzałem” i postanowiłem poczekać. Emocje są ważne, ale dla mnie – nie najważniejsze.

apple

A teraz Microsoft. Surface Studio okazał się być nie lada zaskoczeniem dla całej branży. Wszyscy wiedzieliśmy, że to będzie AiO, niektórzy byli wręcz zawiedzeni. Co się okazało? Że niepotrzebnie. To urządzenie pokazało, że Apple nie ma wyłączności na innowacje. I wskazało, jaka przepaść dzieli Cupertino od reszty pod względem słuchania klientów. Ani Google, ani Microsoft nie chcą uszczęśliwiać konsumenta na siłę. Apple? Robi to od pewnego czasu… jak dla mnie z marnym skutkiem.

apple

Apple’owska machina w dalszym ciągu działa. Nikt nie wie, ile jeszcze zostało do momentu, w których coś zacznie chrupać, stukać i będzie można zacząć mówić o prawdziwych problemach. Rok 2017 powinien być okresem wielkich zmian – Apple uruchomi nowy Campus, prawdopodobnie odświeży resztę Macbooków, być może również i stacjonarne Maci, a przy okazji – zaskoczy nas zupełnie nowym, ciekawym iPhone’em. Mimo specyfiki firmy, ja jej kibicuję. Obym nie trzymał kciuków na marne.