50

Apple prawdopodobnie tworzy alternatywę dla wyszukiwarki Google

Powiedzieć, że Apple chciałoby kontrolować jak najwięcej rzeczy, których używamy na jego sprzętach, to nic nie powiedzieć. Gdyby mogli, kontrolowaliby wszystko. Nie jest to jednak takie proste, a do tego często nieopłacalne. Teraz chodzą słuchy, że Apple przypuści atak na pozycję wyszukiwarki Google, aczkolwiek powody tego kroku mogą być dość zaskakujące.

Nie chce, ale może musieć

Część z osób, które „siedzą” w temacie finansów Apple, może być tą informacją lekko zaskoczona. Apple doskonale zarabia na tym, że Google Search jest domyślnym silnikiem przeszukiwania na ich urządzeniach. Według różnych szacunków otrzymuje z tego tytułu od Google 8 do 12 miliardów dolarów rocznie. Do tego stworzenie takiego silnika jest zadaniem niezwykle trudnym, pracochłonnym i generującym początkowo ogromne koszty. Czy więc chęć kontroli jest w Apple aż tak przemożna? Nie do końca, w tym przypadku inicjatorem mogą być postępowania antymonopolowe.

Monopoliści Apple & Google Co.

Jak większość z Was zapewne słyszała, w ciągu ostatniego roku na Apple spadło bardzo dużo zarzutów o wykorzystywanie pozycji swoich sklepów na platformach sprzętowych. Teraz do tych potyczek doszło śledztwo Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych dotyczących wspomnianej umowy Apple – Google.

Jeśli Departament udowodni obu stronom, że ich działalność ma charakter zmowy monopolistów może zakończyć ich współpracę, nałożyć kary i wymusić wprowadzenie mechanizmów dających wszystkim dostawcom równe szanse. Być może w Apple uznano, że to właściwie nieuniknione, a jeśli tak, to warto spróbować uniezależnić się całkowicie i zbudować własną dochodową usługę tego typu.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to rzucenie się z motyką na słońce. Google jest wszechobecne i nie dały rady nadkruszyć jego pozycji ani Microsoft ze swoim Bingiem, ani stawiające na prywatność DuckDuckGo. Wydaje się jednak, że pozycja Apple i charakter ich klientów jest trochę inna, jeżeli komuś miałoby się udać odnieść, chociaż względny, sukces, to właśnie im.

Poszlaki już są

Bardzo ograniczone mechanizmy tego typu są już obecne w iOS, jeśli skorzystamy z wyszukiwania systemowego. W Apple pracuje też od jakiegoś czasu były szef ds wyszukiwania i sztucznej inteligencji w Google, John Giannandrea. Do Apple przyszedł w celu naprawy Siri, ale wydaje się, że charakter jego prac wykracza poza kwestię applowskiej asystentki.

Analitycy z Krzemowej Doliny zauważyli także, że w ostatnich latach Apple daje sporo ogłoszeń, w których poszukuje specjalistów od wyszukiwarek, w których opisie zachęca się kandydatów możliwością „zdefiniowania i wdrożenia architektury przełomowej technologii wyszukiwania Apple”. Nastąpił także ogromny wzrost aktywności Applebota, którego zadaniem jest budowa bazy danych, będącej podstawą do wydajnego przeszukiwania sieci.

Firma oczywiście nie komentuje tego tematu, ale wydaje się, że poszlak jest zbyt wiele, żeby nie było czegoś na rzeczy. Pozostaje oczywiście pytanie, czy Apple da radę i dlaczego nie zdecydowali się kupić gotowego rozwiązania np. DuckDuckGo, o czym jakiś czas temu donosiły plotki. Na to drugie pytanie odpowiedź wydaje się prostsza, obstawiam, że Apple budując własne rozwiązanie będzie chciało głęboko zintegrować je z całym ekosystemem, co zapewne łatwiej zrobić od podstaw.

Natomiast ogólna ocena szans Apple na stworzenie dobrej wyszukiwarki jest niezwykle trudna. Będą musieli pogodzić swoje podejście do prywatności z koniecznością stworzenia szybkich i celnych mechanizmów, wymagających przecież zbierania różnorodnych danych. Przykład Siri pokazuje, że nie jest to łatwe do pogodzenia. Historia Apple Maps pokazuje, że budowa tak zaawansowanych rozwiązań jest usiana przeszkodami, których szybko nawet tak duża firma nie jest w stanie pokonać. Jest więc groźba, że projekt skończy jak Mapy, a nawet platforma social mediów Ping (pamiętacie ją jeszcze?). Z drugiej strony, jeśli Departament Sprawiedliwości utrąci umowę na 8 – 12 miliardów, co szkodzi spróbować?

Źródło: [1]