45

Apple pozywa Samsunga: to my wymyśliliśmy i opatentowaliśmy wybuchające smartfony! [AntySens]

Wydawało się, że Samsung zaliczył już wpadkę totalną w tym sezonie, że nic gorszego nie przytrafi mu się w najbliższych latach - wybuchający flagowiec, który trzeba było wycofać z rynku to i tak szczyt dna, jak zwykł mawiać mój kolega. Okazuje się jednak, że Koreańczycy będą musieli zmierzyć się z jeszcze jednym kłopotem: w sądzie chce się z nimi spotkać Apple, które przekonuje, że było pierwsze: to Amerykanie mieli wymyślić i opatentować płonące akumulatory w telefonach.

Apple pozywa Samsunga o eksplodujące smartfony – sprawa brzmiałaby sensownie, gdyby Koreańczyków oskarżano o felerne komponenty do iPhone’a. W tym przypadku mamy jednak pozew patentowy. Niby nie pierwszy w historii sporów obu firm, ale chyba najbardziej kuriozalny. Zwłaszcza, gdy spojrzy się na konta Tima Cooka w social media – CEO Apple pisze wprost: Nasze smartfony wybuchały, nim stało się to modne. I ma rację: media na całym świecie przypominają tekst z fakt.pl z listopada… 2011 roku! Tabloid tak wówczas mroził krew w żyłach:

Ta informacja może zaszokować wszystkich gadżeciarzy i posiadaczy telefonu iPone4. Aparat tej marki wybuchł w samolocie podczas rejsu na lokalnej trasie w Australii. Samolot momentalnie wypełnił się gryzącym dymem [źródło]

A zatem Samsung nie był pierwszy. Co więcej, w kolejnych latach zdarzały się podobne sytuacje, smartfony Apple stawały w płomieniach, a nawet eksplodowały. Wystarczająca podstawa do wytoczenia procesu? Nie. Ale Apple ma coś jeszcze – okazuje się, że firma zrobiła to, co wychodzi jej świetnie: opatentowała pożary baterii oraz ich eksplozje (w tym samym czasie opatentowała koło, linie prostą, ciepłe lody i stół z powyłamywanymi nogami). Na ten pomysł wpadł jeszcze Steve Jobs pod koniec ubiegłej dekady i uczulał pracowników, by zajęli się sprawą, bo w przyszłości może mieć spore znaczenie. Większe, niż jakość aparatu, wydajność procesora czy wielkość wyświetlacza. Wizjoner z Doliny Krzemowej i tym razem miał nosa.

Papiery do wniosku patentowego przygotowywał m.in. Jony Ive, dzięki czemu znowu można uronić łzę czytając, jak pięknie wyobrażał sobie eksplozję akumulatora w smartfonie:

– Musi być subtelna niczym promień słońca o poranku w podkarpackim lesie, ale zarazem stanowcza, jak wybuch Wezuwiusza, który unicestwił Pompeje. Użytkownik musi czuć płomień w dłoni lub kieszeni, lecz jednocześnie powinien myśleć, że to żar geniuszu Apple rozgrzewa jego smartfon. Energię zawartą w tym komponencie czerpiemy z kosmosu, konkretnie z okolic Proxima Centauri – to jest przewaga, której konkurencja nie będzie nawet w stanie zrozumieć. Każdy pożar i wybuch w urządzeniu innym, niż to z logo Apple, będzie zaledwie marną imitacją.

Apple już otrzymało wsparcie amerykańskich władz – zarówno obecnego prezydenta, jak i kandydatów na to stanowisko. Hillary Clinton obiecała, że służbowe maile będzie pisać wyłącznie na prywatnym iPhonie zagrożonym eksplozją, Donald Trump zapewnił, że wybuchający sprzęt będzie składany w USA. Padły też deklaracje, że Koreańczycy nie mają co liczyć na pozytywny przebieg sporu patentowego na amerykańskiej ziemi. Pojawiło się stwierdzenie, iż nie pomoże nawet wparcie PSY, który pisze piosenkę o eksplodującym Note 7. Ewentualne wpływy z YouTube’a zamierza przeznaczyć na fundację „Nie czas żałować lasów, gdy płoną Samsungi”.

Jak skończy się ten spór? Trudno stwierdzić – Apple domaga się 200 dolarów od każdego Note’a, którego wycofano ze względu na zagrożenie pożarem. Dodatkowo Samsung ma zapłacić 1,5 mld dolarów, by raz na zawsze nauczyć się, że pomysłów Apple nie można bezkarnie kopiować – nawet, jeśli na pierwszy rzut oka wydają się głupie i groźne. Dla Koreańczyków zmagających się z pożarem (dosłownie i w przenośni), będzie to kolejna ciężka lekcja…

Niniejszy wpis ma charakter satyryczny, a informacje i cytaty w nim zawarte nie są prawdziwe. Oznaczyliśmy to w tytule [AntySens], podobnie zamierzamy robić w przyszłości.

PS Cytat z Faktu jest prawdziwy – mnie informacja zaszokowała, chociaż gadżeciarzem nie jestem.
PPS Samsung naprawdę ma kłopot.