67

Geniusze czy desperaci? Co się dzieje w Apple? Czas na kolejne zaskoczenie

Jedno z ostatnich doniesień dotyczących planów Apple sprowokowało mnie do spojrzenia na działania firmy w ostatnim czasie z pewnego dystansu. Zamiast kompleksowo przeanalizować podejmowane decyzje skupiłem się na konkretnych obszarach, gdzie zauważalne są coraz bardziej zaskakujące decyzje.

Oglądaliście ostatnią konferencję Apple? Zdaniem wielu osób była to najlepsza prezentacja nowych produktów tej firmy od dłuższego czasu. Pełna pasji, dynamiczna i zaskakująca. Branża technologiczna rządzi się wieloma prawami i jednym z nich jest na pewno trudność utrzymania w tajemnicy niektórych informacji. Na temat nowych iPhone’ów oraz iPadów wiedzieliśmy bardzo dużo jeszcze przed premierą, ale – muszę przyznać – z przyjemnością obejrzałem ich prezentację. Podobnie jak bywało to w trakcie debiutów iPhone’a 4 czy MacBooków.

Działania Apple wzbudzają niemało kontrowersji i mnóstwo emocji. Niektórzy cały czas nie potrafią zrozumieć, jak można na co dzień posługiwać się tak ograniczonym systemem jak iOS, ale w zamian otrzymuję bezpieczeństwo, wydajność i stabilność, których jestem pewien. W przypadku Androida sytuacja nie jest już (u mnie) tak klarowna. Smartfony Apple sprzedają się rewelacyjnie, nawet pomimo większych rewolucji (spójrzmy na modele 6, 6S, 7 i 8). Inaczej sytuacja wygląda w przypadku iPada, który aktualizowany jest dość nieregularnie, a najnowszy pomysł zakłada uczynienie go głównym komputerem. Dlatego powstały iPady Pro.

Najnowsze wersje mają być wcieleniem pomysłu, który chodził po głowie pracownikom Apple od samego początku, ale nawet pomimo fenomenalnych osiągów pod względem wydajności, czego efekty podziwiamy na świetnym ekranie, wciąż pozostaje w tyle jeden z kluczowych elementów tej układanki: system operacyjny. Po ukazaniu się recenzji nowych iPadów Pro to właśnie iOS (12) wskazywany jest jako największa wada tych tabletów. Niektóre absurdalne decyzje (wynikające z absurdalnych założeń) powodują, że iPady Pro nie mogą posłużyć użytkownikom tak dobrze, jak mogłyby i jak powinny. Skoro import zdjęć z aparatu może odbywać się tylko do „Rolki aparatu”, czyli miejsca, gdzie zapisywane są wszystkie inne grafiki (pobierane z sieci oraz wykonywane zdjęcia), to nikt nie wmówi mi, że jest to wygodne rozwiązanie – tym bardziej, że na iPadzie zainstalować można dziś Lightrooma, a wkrótce dostępny będzie pełny Photoshop.

Adobe hackując iOS-a wybrnęło z sytuacji  (do „Rolki”, a następnie import do aplikacji, po czym są kasowane z „Rolki”), ale czy tak to powinno się odbywać? A co z innymi nośnikami pamięci, z których się często korzysta jak pendrive’y czy dyski? Na przeróżnych wydarzeniach, w trakcie pracy w terenie nie ma czasu i/lub możliwości na wysłanie kilkuset megabajtowej lub ponad 1 gigabajtowej paczki z plikami do drugiej osoby, która będzie dalej nad nimi pracować. Lepiej to zrobić lokalnie i możliwie najprościej.

I jakim cudem dwunasta odsłona iOS-a, napędzająca takie urządzenie jak iPad, nadal nie potrafi obsłużyć wielu użytkowników?

Jednym z ciekawszych punktów konferencji był też odświeżony MacBook Air, który narobił niemałego bałaganu w ofercie i jest tak naprawdę nieco uboższą wersją Pro kosztującą naprawdę sporo pieniędzy. Wszystko byłoby w miarę okej, gdyby ten komputer ukazał się dwa lata temu razem z modelami Pro – w nowym MacBooku Air nie ma nic zaskakującego, a Apple tak długo zwlekało z jego aktualizacją. Komentując jeszcze sytuację modeli Pro, do którego zakupu przymierzam się od dawna – odnoszę wrażenie, że Apple na zmianę realizuje życzenia użytkowników (ostatnio) i postanawia zrobić coś eksperymentalnego (wcześniej). Ryzyko i odwaga mogą się opłacić, ale nie muszą.

Nie możemy pominąć jednak najpopularniejszego produktu firmy: iPhone’a. Nie jest wykluczone, że legendarny już „iPhone SE 2” powstanie i dojdzie do tego na tej samej zasadzie, co przy pierwszym modelu. Wykorzystana zostanie konstrukcja małego iPhone’a 8, ale wewnątrz znajdą się nowsze komponenty np. z X czy XS. Mówi się, że czasy małych smartfonów już minęły, a ja nadal widuję mnóstwo osób z iPhone’em 5/5S/SE w dłoni. Przy wyborze główną rolę może odgrywać niska cena, która może pojawić się przy nowym SE i historia zatoczy koło, ale dlaczego nie doszło do tego teraz? Do czego potrzebny jest model XR? Jako tańszy wariant nie okazał się klapą, jestem daleki od takich wniosków, ale według ostatnich analiz iPhone XR sprzedaje się gorzej niż zakładano – żadna niespodzianka, skoro różnica w cenie nie jest dramatyczna, a zamiast ekranu OLED zaproponowano kolorową obudowę.

Przyczynkiem do napisania tego tekstu jest jednak bardzo świeże wydarzenie, o którym dowiedzieliśmy się dzięki Wall Street Journal, który donosi, że Apple podpisało długoterminową umowę współpracy ze studiem A24. W swoim dorobku ma między innymi Oscarowy hit „Moonlight”, a dla Apple będzie rozwijać co najmniej kilka pełnometrażowych projektów. W jakich okolicznościach? Ano w takich, że światła dziennego nie ujrzała jeszcze ani platforma streamingowa, ani żaden z seriali Apple, których lista stale rośnie i liczba przekracza kilkadziesiąt projektów. Wytyczne, które wykluczają niektóre zachowania (seks, nagość, używki) nie muszą zwiastować klapy, ale Apple wykonuje bardzo niekonwencjonalne ruchy, którym z zaciekawieniem i ogromnym zdziwieniem warto się stale przyglądać.