64

Apple Music – Projektant i grafik płakali jak projektowali

Usiadłem wreszcie do Apple Music (czy jak to się tam nazywa). Testowanie w iTunes odpuściłem sobie zaraz po starcie, bo niestety tej aplikacji nic nie uratuje, a upychanie tam w nieudolny sposób kolejnych rzeczy to strata czasu. I tak nie zainstaluję iTunes na żadnym komputerze. Zainstalowałem więc aplikacje mobilną, przepraszam – Apple zainstalowało mi ją […]

Usiadłem wreszcie do Apple Music (czy jak to się tam nazywa). Testowanie w iTunes odpuściłem sobie zaraz po starcie, bo niestety tej aplikacji nic nie uratuje, a upychanie tam w nieudolny sposób kolejnych rzeczy to strata czasu. I tak nie zainstaluję iTunes na żadnym komputerze.

Zainstalowałem więc aplikacje mobilną, przepraszam – Apple zainstalowało mi ją na siłę wraz z nową aktualizacją. Pewnie za chwilę zaraportują, że mają 100 milionów użytkowników Apple Music i fanboje zaczną pisać o pogromie Spotify.

Żart

Oczekiwałem czegoś, co zwali mnie z nóg. Przecież to Apple. To oni stworzyli rynek aplikacji mobilnych i standaryzują go jeśli chodzi o jakość wykonania aplikacji. Mieli też całe lata aby skopiować najlepsze funkcje od konkurencji.

Tymczasem to, co zobaczyłem, jest jakimś żartem programistów. To musi być żart lub dowcip, bo przecież niemożliwe, aby to Apple stworzyło aplikacje w której preferencje muzyczne ustala się klikając na ekranie w ruchome bąbelki. Prawda, że to żart?

Piękna aplikacja mobilna prawda?

apple music

Lubię na siłę

Idźmy jednak dalej – wchodzę do ustawień, których praktycznie nie ma i widzę, że mam dodanych do ulubionych 38 wykonawców. WTF? Na liście są nazwiska których nie znam. Rozumiem, że to tak na dobry początek? Dobrze, że nie wrzucili mi jeszcze do ulubionych U2.

Już po 20 minutach zorientowałem się, gdzie są playlisty. Łatwo nie było, bo interfejs zmienia się dość dynamicznie, powodując, że zgubi się w nim prawie każdy. Płaskie, kwadratowe grafiki, jakieś listy z pojedynczymi pozycjami, listy wewnątrz list. Wszystko jest po prostu wymieszane i pomieszane tak, że z aplikacją możemy spokojnie spędzić długie godziny na jej poznawaniu.

iTunes zawsze dostarcza ciekawych rzeczy, tutaj coś się chyba nie zładowało. No ale to standard:

iTunes-3

Playlisty?

Gdzie się w takim razie tworzy playlisty? Przecież to podstawowa funkcja w tego typu aplikacjach. Szukałem 5 minut i nie znalazłem. Stwierdziłem, że łatwiej będzie spróbować dodać utwór do playlisty i z tego poziomu je tworzyć. Sorry, Apple zrobiło to inaczej i jak nie masz playlisty to nie dodasz jej w inny sposób.

Offline? Znajomi?

Nie mam więc na razie playlist, ale może chociaż sobie utwory do offline zapisze – szukam, bo to przecież nie może być takie trudne. W ustawieniach pewnie jest? Nie ma.

Nie mam więc swoich playlist i nie wiem jak założyć nowe. Dobra, może “przytulę coś do znajomych”. W Spotify można to zrobić jednym poleceniem. W Apple Music po prostu nie ma takiej opcji.

Skończyłem testować Apple Music. Podobno jakość muzyki mają lepszą – podobno, jeśli ktoś usłyszy różnicę. Biblioteką muzyczną raczej nie wygrywają – chyba, że ktoś naprawdę słucha Taylor jakiejś tam…

Apple pogromca Spotify…