22

Czas na innowacje. Słaba sprzedaż telefonów iPhone to efekt ich braku

Przynajmniej tak twierdzą analitycy z Tajwanu, którzy bacznie przyglądają się wynikom Apple. Według nich, gorsze zainteresowanie (wyrażane w ilości sprzedanych egzemplarzy) tymi telefonami wynika z braku innowacji. To wcale nie rewolucyjne stwierdzenie ze strony ekspertów - nie trzeba być przecież geniuszem by stwierdzić, że ogółem, z rynkiem smartfonowym jest "coś nie tak".

Sytuacja w Apple jest na tyle ciekawa (albo i nie), że gigant już powiadomił łańcuch produkcyjny o tym, że należy zmniejszyć produkcję zeszłorocznych już słuchawek o 10 procent w pierwszym kwartale 2019 roku. Co warte wspomnienia: niska sprzedaż w Chinach miała być decydująca dla tego kroku – najnowsze słuchawki giganta nie spotkały się zbyt ciepłym przyjęciem w skądinąd ważnym dla Apple rynku. Tam natomiast Cupertino ma ogromną konkurencję – chińscy producenci smartfonów nie dość, że oferują znacznie tańsze konstrukcje, to w dodatku potrafią zrobić coś naprawdę innowacyjnego.

Warto przeczytać: Nowe iPhone’y Xs, Xs Max i Xr na Antyweb

Innowacje w nowych telefonach iPhone – gdzie one są?

iPhone wykończony złotem? A może ogromny 6,5 – calowy ekran? „Żywe” tapety? Bezprzewodowe ładowanie jeszcze bez dedykowanej dla tego maty? 4 GB pamięci RAM? A może gigabitowy LTE? Jeżeli to mają być innowacje, to widocznie nie rozumiem „amazingu” według Apple. Gdybym miał cokolwiek powiedzieć o najnowszych modelach oferowanych przez giganta, to jedynie tyle, że stanowią one element „polityki odcinania kuponów”. Dodatkowo, charakteryzują się one ponownie dosyć kuriozalną ceną (wiem, to nudne), która nijak nie jest w stanie nie tylko mi wytłumaczyć potrzeby zaopatrzenia się w którykolwiek z nich.

I chyba podobny problem mają użytkownicy poprzedniej generacji iPhone’ów. Te… po prostu działają. I to całkiem nieźle. Podobnie jest z o dwa lata starszymi telefonami Apple, które (a jakże) też sprawują się całkiem nieźle. Apple też jest „ofiarą” zjawiska na rynku smartfonowym, wedle którego coraz mniej konsumentów widzi potrzebę corocznej przesiadki.

Tajwański National Development Council twierdzi, że to właśnie brak innowacji przesądził o mniejszym zainteresowaniu nowymi iPhone’ami – i trudno im odmówić racji w tej materii. Nie jestem w stanie wskazać ani jednego „big thing”, które ciągnie się za najnowszymi premierami. Natomiast, jeżeli Wy nie macie z tym problemu – zapraszam do sekcji komentarzy.

Wstrzymajmy się z prognozami na przyszłe lata – trudno stwierdzić, czy Apple rozważa dwuletni cykl wydawniczy nowych telefonów

Takie pogłoski już teraz pojawiają się w mediach i jeżeli o nie chodzi – byłbym sceptyczny. Gdyby Apple przeszło na dwuletni okres wydawniczy nowych słuchawek, straciłoby o wiele więcej niż to dzieje się teraz – z powodu słabszego zainteresowania mniej innowacyjnymi telefonami komórkowymi. Myślę, że gigant nie jest w stanie ponieść aż takiej straty i w dobie cały czas puchnącej konkurencji z pewnością nie rozważa takiego scenariusza. Słabsza sprzedaż teraz nie jest jeszcze na tyle mocnym sygnałem, aby namieszać w cyklu wydawniczym Cupertino.

Zobacz także: iPhone Xs już złamany. To się nazywa wyczyn

Warto jednak skupić się na możliwych innowacjach, które Apple powinno wdrożyć w kolejnej generacji. Przebąkuje się o trzech aparatach fotograficznych z tyłu urządzenia. Mówi się ponadto o ekranie, który będzie zajmował dokładnie 100 procent powierzchni frontu. Myślę jednak, że fani Apple czekają na coś innego – na coś, co spowoduje masowy opad szczęki. Ale czy Apple jeszcze stać na takie innowacje?